Dokąd zmierza fundusz tzw. dzielnicowy?

Albo to tylko zadyszka, albo powoli kończy się na naszych oczach inicjatywa zwana na początku funduszem tzw.  obywatelskim, a potem tzw. dzielnicowym. Nie chodzi mi o „szopkę” z głosowaniami w „Centrum”, ale o to co wydarzyło się w Jaśkowicach. O ile mnie pamięć nie myli , to pieniądze w ramach tego projektu miały obudzić  społeczną aktywność mieszkańców, w Jaśkowicach natomiast obudziły radnych (Panią Potysz i Pana Szalę) którzy po nie, w imieniu Stowarzyszenia im F. Stuska sięgnęli. Państwo radni, swoim postępowaniem pokazali że, po pierwsze nie za bardzo pojmują na czym idea burmistrza Blaskiego polega, a po drugie, wyrażając zgodę na realizację projektu przez radnych, sam autor też za bardzo chyba nie wie, co polecił wprowadzić w życie.  Bez względu więc na to, ile jeszcze placów zabaw w Orzeszu powstanie, program ten aby mógł dalej istnieć na pewno trzeba będzie skorygować. A miało być prosto i bez problemów,  środki z tzw. funduszu dzielnicowego przeznaczono przecież do dyspozycji mieszkańców,  radni natomiast  swoje projekty realizować mieli poprzez o wiele większe fundusze  z  Lokalnej Grupy Działania (pamiętacie skatepark,  jakoś nikt się nie chwali złożeniem projektu w tym Stowarzyszeniu).   No i przy okazji jeszcze jedna uwaga, aktywności społecznej w taki sposób zbudować, pobudzić, wzmocnić niestety  się nie da.  Jeśli w ogóle taki był zamysł na początku. Okazuje się, że mieszkańcy (przynajmniej zdecydowana większość) po to wybierają Burmistrza, Radnych, Sołtysów, Rady Sołeckie, aby  ci ich reprezentowali (reprezentować – czyli działać  w czyimś imieniu). Bo w Orzeszu jest tak, że nie w aktywności obywateli, a w działaniu, a właściwie jego braku  tkwi problem.  To co dzieje się na orliku, to co dzieje się w KS „Niepokorni”, to co dzieje się w uczniowskim „Sokole” pokazuje natomiast  gdzie tej aktywności jest w nadmiarze i czego brakuje. Aż prosi się o to, aby powstała w Orzeszu hala sportowa. Już słyszę, nie ma pieniędzy. A czy nie można by na początek spróbować przekonać mieszkańców aby zamiast powielających się inicjatyw, fundusze ze wszystkich dzielnic skupić na realizacji jednego projektu z pożytkiem dla wszystkich?. 

P.S: Powyższy tekst ukazał się w czerwcowym numerze niezależnego miesięcznika „Twoje Info”

Komentarz - omnismoriar1: po co mieszać w tym bajzlu ?

Komentarz – TR: Mądrze napisane – całe życie powtarzałem iż nasze miasto jest biedne jak na ogrom swojej powierzchni i albo będziemy robić masę małych gównianych projektów albo jedną solidną i potrzebną rzecz w roku na poziomie

Reforma edukacji, czyli nie dajmy się zwariować.

No i zajrzała pod orzeskie strzechy wielka polityka w postaci reformy edukacji. Rządzący przeprowadzają ją w tempie iście sprinterskim, choć jeszcze niedawno to tempo zmian w oświacie krytykowali najbardziej, będąc w opozycji.  Ta z kolei wsparła Związek Nauczycielstwa w zbieraniu podpisów pod wnioskiem o referendum przeciw reformie, choć za ich rządów referendalne wnioski obywateli bez skrupułów wywalała na śmietnik. Władze nauczycielskiej „korporacji”  ZNP nie mając specjalnej ochoty, albo odwagi na protestowanie posłużyły się rodzicami a właściwie  ich dziećmi perfidnie próbując je wykorzystać żeby swoje (podwyżka i gwarancja zatrudnienia) załatwić. W konsekwencji pierwsze „efekty” reformy już mamy. Dzieci dowiedziały się, że mają prawo do strajku, tylko czy o to w tym wszystkim chodzi?. Dla nich, zmieni się na pewno podstawa programowa. Gdy piszę te słowo trwają tzw. konsultacje. Czy nauczyciele zdążą?, nie wiadomo. Konkretnie zapowiedziano jedynie, że podręczniki mają być nowe i rodzice nie będą musieli za nie płacić. Oby ich treść była lepsza od poprzednich,  których jedynym plusem było właśnie to, że były darmowe. O co powinni wszyscy walczyć,  a czego ku mojemu zdziwieniu nikt nie robi? Przede wszystkim  o forsę, ale nie na podwyżki, tylko na urealnienie subwencji oświatowej, która ustawowo naliczana jest tak fatalnie, że co roku zżera prawie połowę orzeskiego budżetu. Tych kosztów które do oświaty dopłaca samorząd nie zauważamy, ale we wrześniu wyciągną się już ręce po gotówkę, bezpośrednio do portfeli rodziców na komitet, klasowe, wycieczki itp..  Tu przymusu wprawdzie nie ma, odbywa się to bowiem pod sprytnym hasłem „dobrowolność”. Sposób w swej istocie bardziej wredny od ustawowego zapisu,  ale jak się okazuje skuteczny.  Odwołuje się on bowiem do uczuć rodziców, no bo kto na własne dziecko nie da?.  To, że w Konstytucji jak byk jest napisane, że nauka jest bezpłatna na nikim nie robi żadnego wrażenia. Zawsze znajdą się przecież jacyś pożyteczni idioci którzy zaświadczą, że jest inaczej. Chciałem w tym miejscu wpisać zgrabne porównanie do jakiejś afery których ci u nas dostatek, ale nie da się niestety, „szaber” tu zdecydowanie większy no i odbywa się w majestacie prawa. Samorządowcy już dawno przeszli nad tym do porządku dziennego. No! ale teraz mają tyle na głowie. Zarząd Śląskiego Związku Gmin i Powiatów wolał się ostatnio zająć np. stanowczym protestem wobec zmian ustawy o kadencyjności, uważając ją za wielce szkodliwą, a o oświacie cisza. Wprawdzie wcześniej radni Powiatu Mikołowskiego wystosowali apel w/s wstrzymania reformy, ale dalszych kroków nie podjęto. Jaki skutek? Żaden, jeśli nie liczyć zmarnowanego czasu. Szkoda, że o zmianę naliczenia subwencji nikt walczyć nie chce, bo „odkorkowało” by to niejeden budżet  i na podwyżki pensji też pewnie by starczyło. Najważniejsze jednak pozostaje niezmienne. Nasze dzieci (bez względu na tabliczkę jaka zostanie powieszona na budynku szkoły) uczyć będą ci sami ludzie którzy robili to do tej pory i niezmienne jest, że  na razie wiedzieć nie będziemy na jakim poziomie ta nauka będzie się odbywać, więc przynajmniej my, nie dajmy się zwariować.  A gdy polityczni giganci przyjdą po nasze głosy, może warto im uzmysłowić, że organizacja edukacji naszych dzieci to nie wyścig formuły I i jeśli nie jest załatwiana, jak to się modnie mówi, ponad politycznymi podziałami, to świadczy jedynie o tym, że mamy do czynienia z politykami którzy muszą się jeszcze długo uczyć swojego fachu. Na koniec zajrzyjmy na  nasze „podwórko”.  W Orzeszu w temacie reformy oświaty wybrano drogę konsultacji z rodzicami, choć przepisy pozwalały na podjęcie przez władze samodzielnych decyzji. Po miesiącu przedstawiono konkretny plan przekształcenia placówek w gminie i gotowe. Szybko, sprawnie, tak jak to powinno być. Jesteście zdziwieni? Ja też. 

PS. Powyższy tekst ukazał się w kwietniowym numerze niezależnego miesięcznika „Twoje Info”.

Komentarz – Marzena: Z reformą edukacji Orzeszu jest wszystko ok, bo zajmuje się tym w Urzedzie odpowiednia osoba a poza tym jest bardzo dobra informacja o tym, nie to co w Mikołowie na przykład.

Komentarz – Mimonkowo: Witam. Zapraszam do zapisywania dzieci do żłobka Minionkowo w Orzeszu.

Komentarz – Danio84: Zaiste gotowa reforma spadła jak platforma.

Za, a nawet przeciw wydobyciu.

Zapewne zbaraniał urzędnik Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska zapoznając się ze stanowiskiem władz miasta Orzesze w/s wydobycia węgla pod jego częścią. Za, porozumienie podpisane z prezesem Markowskim przez poprzedniego burmistrza Szafrańca. Nawet przeciw, stanowisko  obecnego burmistrza  Blaskiego. Ma problem Pan Szafraniec (jeśli chce  w wyborach samorządowych startować). Jest jeszcze wprawdzie trochę czasu na wymyślenie zręcznego wyjaśnienia z którego dowiemy się, że złożył swój podpis pod porozumieniem aby Orzeszanom żyło się lepiej i co jeszcze ważniejsze dostatniej. Może równie dobrze nic nie wyjaśniać licząc, że do wyborów daleko i jest nadzieja, że  wyborcy w kampanii o brak społecznych konsultacji, w tak ważnej dla nich sprawie pytać nie będą. Nie szedł bym jednak tą drogą, bo znając gazetę w której piszę nie zostanie to zapomniane. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że część urzędników i samorządowców pamiętających czasy gdy Pan Szafraniec rządził, ogarnęła jednostka chorobowa zwana amnezją, co jak się fachowo mówi, na przyszłość zbyt dobrze nie rokuje. Burmistrz Blaski mógł na zasadzie „Polacy nic się nie stało” temat przemilczeć i zamieść pod dywan mając nadzieję, że sprawa nie ujrzy światła dziennego. Nie zrobił tego i postanowił sprawę upublicznić, co w przypadku tego niewątpliwego skandalu pozytywnie o nim świadczy. Ma jednak pewien kłopot. Powinien moim zdaniem zastanowić się nad słowem „lojalność” tych rajców i swoich podwładnych którzy jak sądzę o porozumieniu wiedzieli. Wiedzieli a mimo to wystawili swojego przełożonego i urząd w którym za pracę biorą diety lub wynagrodzenia na pośmiewisko.  Dobrze było by nad nimi popracować, bo na razie wątpliwego sortu to ludzie. 

PS. Powyższy tekst ukazał się w marcowym numerze niezależnego miesięcznika „Twoje Info”.

Jak dobrze mieć sąsiada, ale takiego który nie truje.

Poprzez fb. Pani Karina Mucha będąca członkinią Rady Sołeckiej w Zawiści, zwróciła się do mnie o zbadanie sprawy związanej z tzw. niską emisją. Uruchamia bowiem  kampanię „Nie truj sąsiada”. Pani Karina pisząc do mnie dziwi się dlaczego Orzesze nie uczestniczy w tak „modnym” w okolicy programie „Gmina z energią” i dlaczego temat sąsiadów trujących siebie nawzajem jest delikatnie mówiąc przemilczany. Sprawdziłem i ku mojemu zaskoczeniu okazuje się, że są „papiery”, i to aż do roku 2020. Współfinansowany przez UE „Plan Gospodarki Niskoemisyjnej” tak to się nazywa.  No! ale w Orzeszu zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że plany to jedno, a działania to drugie. Problemy z tym planem zauważyłem dwa. Pierwszy to forsa (tłumaczyć chyba nie trzeba). Z drugim niestety jest gorzej,  cytuję jeden z celów z tegoż planu „Wdrożenie wizji miasta Orzesze jako miejsca zarządzanego w sposób zrównoważony i ekologiczny”. Piszę gorzej, bo forsę ostatecznie zdobyć można, a wizji jak zarządzający w gminie nie mają, to za żadne skarby jej już mieć nie będą. Dlaczego Orzesze nie uczestniczy w  programie „Gmina z energią”? nie wiem. Czy są podjęte jakieś działania w sprawie realizacji planu? Sądzę, że jeśli tak, to w wymiarze raczej symbolicznym. Pamiętam, że przed wyborami jakiś facet startując na radnego miał w programie hasło o programie związanym z bateriami słonecznymi. Ale jak to w Orzeszu, dieta jest, programu brak (a w Mikołowie rusza w przyszłym roku). Wracając jednak do akcji „Nie truj sąsiada”.  Napiszę krótko POPIERAM, czemu?  bo to pierwszy program który w tym temacie spotkałem, nie robiący ze mnie kapusia, (chodzi o ten cały cyrk z posyłaniem Straży Miejskiej, grzebaniem w popielniku i badaniem tego później w laboratorium).  Drugi powód równie ważny jest taki: Pani Karina udowadnia, że Rada Sołecka to gremium które jeśli tylko chce, to może działać i nie ważne są statutowe ograniczenia, tylko ludzie którzy starają się coś dla społeczności zrobić. Zabrzmiało patetycznie, wiem! tak miało zabrzmieć. Ale poczekajmy, sam jestem ciekaw jak ta inicjatywa zostanie odebrana przez, wiecie kogo!. 

Komentarz – Karina Mucha:

Drodzy Państwo,

Tak, ruszamy z kampanią „Nie truj sąsiada”. Jeszcze przed świętami odbyło się spotkanie robocze naszej rady sołeckiej w Zawiści na czele z Sołtysem, Ochotniczej Straży Pożarnej, Policji, przedstawicielki Urzędu Miasta z wydziału ochrony środowiska (dobrze, że była jakaś druga kobieta oprócz mnie ;), radnych powiatu mikołowskiego. Całe godzinne spotkanie służyło wymianie informacji oraz opracowaniu strategii działania. Wszyscy byliśmy wyjątkowo zgodni, że zrobić z niską emisją coś trzeba koniecznie, dlatego podjęliśmy następujące decyzje co do prac na najbliższe dwa – trzy miesiące jeszcze trwającego okresu grzewczego – trucicielskiego:
1. Pokaz prawidłowego palenia w piecach (tym zajmie się nasza Ochotnicza Straż Pożarna, trwają rozmowy dotyczące wypożyczenia takich pieców dla celów pokazowych z Mikołowa) – jest to super inicjatywa, mam nadzieję, że wkrótce będzie można opublikować zdjęcia z akcji :)
2. Wydrukowanie i rozprowadzenie ulotek „Nie truj sąsiada”, które – tu już mamy pozytywną odpowiedź od właścicieli praw autorskich – pozyskaliśmy z programu „Gmina z energią”. Ulotki powinny do końca stycznia trafić do dystrybucji. Właściwie nie są to ulotki, a takie zawieszki, które należy umieścić na płocie sąsiada, jego drzwiach od domu lub w skrzynce pocztowej o treści informującej o zagrożeniu niską emisją. Ma to być sygnał dla danej osoby, że jej sposób palenia przeszkadza innym. Oczywiście, będą osoby, które to wyśmieją i stwierdzą „to nic nie da”, jednak taka pozytywna kampania dużo dała gdzie indziej, Orzesze nie jest samym złem ludzkości ;)
3. Planujemy jeszcze w styczniu (chociaż przez to, że za dwa tygodnie zaczynają się ferie, możemy to przenieść na luty) spotkania w szkole lub przedszkolu, na których będą obecni przedstawiciele OSP, UM, Policji i Rady Sołeckiej w Zawiści. Dzieci zaniosą zawieszki „Nie truj sąsiada” do swoich rodziców i dziadków, a także dowiedzą się o szkodliwości niskiej emisji.
4. Wreszcie plan „czerwony”. Z policją i UM opracujemy do końca stycznia plan działania prawno-administracyjnego karania najgorszych trucicieli, który będzie czytelny i prosty dla mieszkańca naszego miasta. W tej chwili nikt nie wie, czy dzwonić w sprawie kopcenia z komina do urzędu, na policję czy na straż miejską. Trzeba w prostej formie przywołać odpowiednie przepisy (a te w Polsce wcale nie są złe, tylko nikt ich nie przestrzega) oraz poinformować o karach za łamanie prawa. Taka notka powinna się znaleźć w Gazecie Orzeskiej. Osobiście bardzo się cieszę, że Policja chętnie wspomoże nas w tych działaniach i liczę bardzo na współpracę z Urzędem Miasta w Orzeszu. Jak się okazało, prowadzone są sprawy administracyjne i karne w tym zakresie, ale ich skala jest niewielka. Trudno o dowody – nie dysponujemy takim sprzętem, jak np. w Pszczynie czy Bytomiu (drony, możliwość pobrania próbek z paleniska), więc musimy sobie dać na razie radę z tym, co mamy. A to też nie jest mało.

Nie chodzi o to, by karać ludzi czy ich piętnować, ale o budowanie świadomości zagrożenia. Jeśli ktoś z mieszkańców ma problemy z sercem, astmę, nadciśnienie tętnicze i inne choroby układu krążenia lub oddechowego, niech się zastanowi, czy przyczyna nie leży w tym, że nie oddycha czystym powietrzem. Choroby nie przychodzą znikąd.

To na razie tyle, trzymajcie kciuki. A… padła też propozycja, że jeśli nam się uda (nawet połowicznie ;), bardzo chętnie podzielimy się swoim doświadczeniem i pasją z innymi dzielnicami Orzesza zapraszając np. sołtysów na spotkanie robocze, które może spowoduje powstanie innych, równie cennych inicjatyw ograniczania niskiej emisji. Oczywiście, mamy też świadomość istnienia wrogów takich akcji: „a po co to, a zawsze się poliło wynglym i było dobrze, a czym mom polić, a niy stać mie na ekologiczny piec” itd. No cóż, zaczynającym jest zawsze najtrudniej.

Komentarz – Małgosia: Popieram Panią Pani Karino. Może założyłaby Pani profil/wydarzenie na FB, na którym na bieżąco zamieszczane byłyby informacje i zdjęcia z akcji. Koniecznie trzeba je przeprowadzić we wszystkich sołectwach Orzesza i centrum, a od któregoś trzeba zacząć. Zawiść górą!

Komentarz – Nova: Akcję popieram. Wymówki typu nie mam pieniędzy na nowy piec są bezsensowne bo można starać się o dotacje na te cele (NFOŚiGW, WFOŚiGW, UE itp.), wystarczy dobrze poszukać. Nasze miasto nie skorzystało z możliwości sięgnięcia po pieniądze z Unii Europejskiej a szkoda, inne gminy się o nie „zabijają”….
Ale nie ma się czemu dziwić, skoro w październiku 2015 roku na zebraniu z burmistrzem w dzielnicy Centrum zapytałam o problem smogu to mnie zbyto… Ot nasza władza…

Komentarz – Nova: Z tego co wiem, to można składać wnioski o dotację do kotła ekologicznego – są pieniądze na ten cel w naszym mieście… Proszę zapytać w referacie ochrony środowiska.

Komentarz – Gość: ciekawe, czym to mieszkańcy palą,że nie starczy im taki duży kubeł na dwa tygodnie palenia. Miały, floty- więc nie ma się co dziwić. Więcej z pieca, niż do pieca.

Komentarz – gość: Ja może z innej beczki. Kto się w końcu zajmie tą bombą azbestową w centrum Orzesza, obok „Tesco”

Komentarz – Karina Mucha:

Droga Pani Małgosiu, Droga Nova, Drodzy Państwo,

dziękuję za miłe słowa i poparcie, potwierdzam – kampania w toku. Jeszcze przed feriami odbyły się spotkania w SP nr 6 – robiliśmy eksperyment z odkurzaczem – trzeba nałożyć na wylot wacik (dobrze przykleić!) i przez 5 minut odkurzać powietrze. To samo – z innym wacikiem ;) – zrobić na zewnątrz. Moje przerażenie dotyczące tego, co wdychamy, było ogromne. Pomysł na ten prosty eksperyment pochodzi z programu Nauka. To lubię! pana dra Tomasza Rożka (prowadzi Sondę 2 w TVP) – jest cały filmik, jak to należy wykonać. Ja robiłam na oko, przyznam szczerze i o połowę czasu krócej, niż on (10 minut „odkurzania” powietrza to trzy doby wdychania powietrza do płuc), ale już po trzeciej minucie odechciało mi się, bo wacik był… czarny!!! Sprawa jest naprawdę poważna i nie ma czasu do stracenia. Cieszę się, że kampania zyskuje poparcie. Teraz w niedzielę (29 stycznia) w Zawiści odbędzie się pokaz prawidłowego palenia w piecu. Zapraszam nie tylko mieszkańców naszej dzielnicy :) Poniżej tekst, który nasz Ksiądz Proboszcz odczytał wczoraj na niedzielnych mszach.

Zawiść, jako – na razie – jedyna dzielnica Orzesza, przyłączyła się do akcji przeciw niskiej emisji „Nie truj sąsiada!”. Chcemy dbać o nasze zdrowie i życie.
W związku z tym Ochotnicza Straż Pożarna wraz z Radą Sołecką w Zawiści zapraszają wszystkich mieszkańców w przyszłą niedzielę 29 stycznia po mszach świętych o godz. 8.00 i 10.00 na pokaz prawidłowego palenia w piecach węglowych, dzięki czemu można zaoszczędzić do 40% opału, a przy okazji nie wypuszczać ze swojego komina trującego dla sąsiadów dymu. Podobne pokazy odbyły się już we wszystkich parafiach Mikołowa. Pokaz przygotowany przez strażaków potrwa około 20 minut i odbędzie się przed kościołem. Serdecznie zapraszamy wszystkich mieszkańców!

Sołtys Zawiści i OSP Zawiść

Dodatkowa segregacja tak, obniżka nie

No i „wylądowały” kubły na żużel na posesjach Orzeszan. Władze miasta obarczając nas tym obowiązkiem podyktowały to chęcią usprawnienia oraz uszczelnienia gospodarki wywozu odpadów (Gazeta Orzeska) a prawda?. Prawda jest już mniej filozoficzna, mianowicie kasa. Szkoda tylko, że dostarczone kubły nie nadają się do segregowania odpadu do którego zostały przeznaczone, ale naklejki pt „Popiół” trzeba przyznać gustowne. Kto np. poniesie koszt wymiany takiego kubła, gdy wsypany do niego zostanie przez przypadek popiół  gorący, tego na razie nikt nie wie. Pomijam już fakt, że jakby za małe, albo terminarz źle ustawiony. Gdzie indziej poczynione oszczędności skutkowałyby obniżeniem składki  ale my za ten dodatkowy obowiązek  otrzymaliśmy inne „odpadowe” bonusy, więc płacić będziemy tyle samo. A mnie z tego wychodzi, że mieli rację byli radni opozycji robiąc larum, że na początku wywozowo-segragacyjnej rewolucji wyliczono składkę zawyżoną. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że jesteśmy najtańsi w okolicy.  Taka „samochwała” pt. „u nas jest taniej niż gdzie indziej” zawsze u mnie pachnie podwyżką, no bo po co Burmistrz taką informację miałby do mieszkańców kierować?,  Cieszcie się ludzie, bo mogliśmy wam „dowalić” wyższą składkę albo, my zawyżaliśmy ale nadrabiamy,  ale możecie mieć satysfakcję bo z sąsiadów  zdzierają w najlepsze. Ja przynajmniej tak to odczytałem.  Przy okazji dwie uwagi techniczne, a mianowicie: Jeżeli posyła się mieszkańcom harmonogram, to na drugiej stronie kartki też można drukować (koszty zmniejsza wtedy się o połowę), jeśli rozesłać go tylko zainteresowanym (na co mi harmonogram z innych dzielnic) to koszty mogą być jeszcze niższe.

Lider edukacji, czyli „jaja” z obywateli.

Burmistrz Blaski poinformował, że po raz kolejny Orzesze zostało „Liderem edukacji” czyli otrzymało certyfikat fundacji która certyfikuje, ocenia, nadaje. Wiecie co to takiego?. W skrócie to wygląda tak: Gmina wypełnia wniosek, wpłaca niewielką jak podają organizatorzy kwotę i dodatkowo wypełnia  ankietę. Ta dokumentacja jest oceniana przez grono oczywiście najlepszych fachowców z odpowiednimi tytułami. To ci którzy wymyślają , wdrażają, wykładają, piszą doktorskie rozprawy, a nasi z tytułami  magistrów, inżynierów, doktorów i innych którzy nie mogąc znaleźć pracy w Polsce „zapychają” za granicą najczęściej na budowach – mężczyźni i na zmywakach  - kobiety. Wracając do sprawy, Po przeczytaniu tego czym gmina się pochwali, następuje dokonanie oceny  i może (ale nie musi) nastąpić wizytacja. Nazwijmy to wizytą w terenie, przez minimum dwóch, (w pojedynkę nie da rady) wspomnianych fachowców. Jak taka wizyta w terenie się odbywa nie wiem, ale przyjmijmy standardowo żeby nie zanudzać: przyjąć, ugościć, pokazać, ugościć, przed pożegnaniem, pewnie też ugościć. No i nic nie pozostaje jak chwalić się tym, że  Orzesze „Liderem edukacji” . Przy okazji burmistrz Blaski może poszczycić się tytułem „Mecenas Wiedzy” to wyróżnienie specjalne, tu burmistrz przestaje być burmistrzem a zostaje menadżerem certyfikowanych jednostek samorządu terytorialnego. Otóż tenże  menadżer jednostek certyfikowanych, otrzymał ten tytuł bo wykazuje się uwaga! szczególnym, osobistym zaangażowaniem na rzecz rozwoju nowoczesnej, innowacyjnej edukacji. Na czym w Orzeszu ta nowoczesna, innowacyjna edukacja polega, może ktoś wie,  ja bladego pojęcia nie mam. Pomijam już fakt, że w Orzeszu za edukację bezpośrednio odpowiada pani v-ce Burmistrz, więc to ona powinna tytuł, za osobiste zaangażowanie  jako nagrodę imienną zgarnąć. Tu miejmy nadzieję, że burmistrz człek honorowy i leci już do fundacji sprostowanie, żeby zamienili tytuł na bardziej „damski”. Tak oto, dorośli ludzie, na stanowiskach bawią się kosztem obywateli w certyfikaty, menadżerskie tytuły, którymi a jakże będą się chwalić, tylko że to dla edukacji nie ma absolutnie żadnego znaczenia.  Nie wierzycie? Czytajcie dalej. Sam naiwnie myślałem, że spać możemy spokojnie bo skoro Orzesze liderem a Pani Burmistrz managerem certyfikowanych jednostek, to szkoły jak to na lidera przystało mamy na najwyższym poziomie w nauczaniu, czyli również na pozycjach liderów, albo przynajmniej w ścisłej czołówce.  No i włos mi się zjeżył ze zdziwienia gdy to zobaczyłem i Wam w skrócie przedstawiam.  Poniżej miejsca niektórych „podstawówek” w rankingu wszystkich szkół woj. Śląskiego wg miesięcznika „Miasto pociech” Ranking zawiera te szkoły które najlepiej przygotowały dzieci do sprawdzianu w roku 2015.

Na 1 miejscu: Katolicka Szkoła Podstawowa z Zabrza, średni wynik ogólny 91,8 w procentach.

Pierwsza Szkoła Podstawowa z Orzesza pojawia się na miejscu 157 i jest to SP nr 5 z Zazdrości, wynik 73,6. Następna, na miejscu 412, SP nr 6 z Zawiści wynik 68,5, a na 615 miejscu SP 2 Orzesze-Bukowina, wynik 65,2 Najgorsze miejsce Orzeskiej szkoły to 1097, SP przy Ośrodku Terapii Nerwic z Zawiści, wynik 47,3. Ilość szkół ogółem 1120.

Tak to wygląda w gminie, w której prawie połowę budżetu przeznacza się na oświatę. Teraz będzie najlepsze. Otóż fundacja która certyfikuje i „bawi” się przyznawaniem powyższych tytułów prowadzi jeszcze dwie kategorie a mianowicie tzw. „Lider jakości kształcenia” tu przyznaje m.in. Wyróżnienia dla gmin, które w sposób szczególny troszczą się o podnoszenie jakości nauczania i mogą być pod tym względem wzorami do naśladowania dla innych JST,  oraz wyróżnienie specjalne „Lider bezpieczeństwa w Oświacie” m.in. dla gmin uznanych za szczególnie nowatorskie i innowacyjne w dziedzinie wdrażania rozwiązań i procedur podnoszących poziom bezpieczeństwa uczniów w szkołach i placówkach. Tu niestety mówiąc potocznie „kicha” czyli próżno szukać nazwy Orzesze pośród laureatów. Taki apel mi przyszedł do głowy na koniec. W tym rankingu i w tych kategoriach powalczcie o czołowe miejsca i certyfikaty, wy „liderzy edukacji” i managerowie od siedmiu boleści.

Komentarz – AM: A słyszałam na zebraniu , że jedynie szkoła na Mościskach miała niesamowity WYSOKI I BARDZO ZADOWALAJĄCY WYNIK jeśli chodzi o przygotowanie do sprawdzianu. Aaaa być może coś mi się p……ło , przemęczona byłam. Zasada jest prosta i wszystkim znana najlepiej zrobić z człowieka barana!

Odpowiedź – Stanczyk: Szkoła Podstawowa nr 8 z Mościsk w przedstawionym wyżej rankingu zajęła 874 miejsce ze średnią 60,9.

Komentarz – Deawu: Hej, dzięki za informację, dowiedziałem się dużo ciekawych wiadomości, życzę powodzenia i pozdrawiam

Komentarz – AM: Witam, nadal nurtuje mnie ten temat . Sama na własne uszy słyszałam jak nowa dyrekcja chwaliła się jak to Mościska ładnie napisały sprawdzian. Skoro uplasowali się na 874 miejscu to jak to było w poprzednich latach ? No normalnie jaja z obywateli…

Odpowiedź – Stańczyk: Na to własnie chciałem zwrócić uwagę. Mnóstwo pieniędzy wydajemy na oświatę i pseudo tytuły, a nikt nie dba o jakość kształcenia. Niech Pani sobie wyobrazi, że jedyne w powiecie mikołowskie liceum (tak bardzo opisywane i chwalone w lokalnych mediach) w rankingu tego typu szkół nie zostało sklasyfikowane, czyli jest gdzieś poza pierwszą 500-tką szkół średnich jeśli chodzi o poziom i nikogo to nie rusza. A Rada Powiatu Mikołowskiego, jako jedyna albo jedna z nielicznych wystosowała oficjalną uchwałę przeciwko reformie oświaty.

Komentarz – Małgosia: To rzekome dobre liceum wcale takowym już nie jest od dawna. Jedzie na renomie wypracowanej kilkadziesiąt lat temu. Nie wiem po co jest to ciągłe przechwalanie się „miarką” przez władze powiatu. Komu oni próbują coś udowodnić. Wystarczy posłuchać, co mówi młodzież i nauczyciele… To zaszła przeszłość, szkoła jakich wiele innych w okolicy, niczym się nie wyróżniająca, a nawet słynąca wśród młodzieży z „niechlubnych” wybryków…

Komentarz – Ewa: Ciekawe czy ktoś z Urzędu albo któryś z radnych te wpisy czyta. Nie wszystko to co pisze stańczyk mi się podoba, ale w tym wypadku sprawa jest poważna.

Komentarz – Dron: Czytają i to bardzo uważnie ale na jakąś reakcję to ja bym nie liczył.

Komentarz – Gość:Czytając Gazetę Orzeską, natychmiast mi się wydawało, że to jakaś ściema. A co do reformy szkolnictwa, to dyrekcja orzeskiego gimnazjum też apeluje do rodziców o protesty, bo ponoć pisuary w ubikacjach są zabudowane za wysoko i trzeba by było je przerabiać. A to są koszty?

Komentarz – AbsurdalnaRP: Niewąsko sobie kadzą… Nie dość, że „lider”, to jeszcze „mecenas”. No i żeby było współcześnie i nowocześnie – „menadżer”.
Tak lekka zmiana sceny z „Chłopów” mi się skojarzyła” Ja, menadżer wam to mówię!”

Komentarz – jm: Nie wiem, czy Państwo zauważyli ale przytoczony ranking dotyczy roku 2015 a nie 2016. Wyniki tegorocznego egzaminu są zdecydowanie odbiegające od tych, które tu przytoczono (można sprawdzić na CKE). Poza tym szkoły, które uzyskał identyczne wyniki nie zostały uplasowane na tych samych miejscach tylko przydzielano kolejne numery …

Biskup nie dla Orzeskich dzieci

Wielki zaszczyt spotkał dzieci szkół w Zawadzie. Odwiedził je bowiem biskup pomocniczy Archidiecezji katowickiej Marek Szkudło  Z tym zaszczytem jest jednak pewien problem. W szkole nr 6 doświadczyło go bowiem dzieci niewiele. Biskup przybył na akademię o godz. 12.30 do prawie pustego już budynku. Dzieci nie spotkał z prostej przyczyny, o 12.00 rozjechały się do domów. Więc jeśli wspomniany zaszczyt był, to dostąpiły go jedynie te dzieci, które prezentowały swoje zdolności artystyczne, co uwidoczniono na facebookowym koncie szkoły. Jeśli po przeczytaniu treści i przejrzeniu fotek dojdziecie do wniosku, że akademia była jedna to błąd. Były dwie, (pierwsza kilka godzin wcześniej) bardzo sprytnie próbowano z dwóch zrobić jedną, ale się nie udało. W innej szkole którą Jego Eminencja odwiedził w tym samym dniu było jeszcze gorzej. Chodzi mianowicie o mieszczącą się też w Zawiści szkołę w Ośrodku Terapii Nerwic (o tym „przybytku” szerzej innym razem, jak sprawdzę informacje przekazane mi przez rodziców dzieci, które były tam na tzw. „terapii”). W szkole spotkanie z Gronem nauczycielskim a w budynku obok chore dzieci których już Biskup nie zaszczycił. Taki krótki cytat chciałbym w związku z tym zaprezentować:

„Zawsze się raduję, spotykając dzieci. Pan Jezus także znajdował w tym radość! „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie; nie przeszkadzajcie im, do takich bowiem należy Królestwo Niebieskie”

Tak Św. Jan Paweł II o dzieciach mówił. Pomyślałem, żeby te wspaniałe słowa  zadedykować, tylko komu? Nauczycielom, którzy nie mieli odwagi żeby powiedzieć „Eminencjo, możemy się spotkać, ale prosimy o katechezę dla naszych uczniów, bo tutaj oni są najważniejsi, a jeśli na katechezę brak czasu to może choć błogosławieństwo”. A może biskupowi cytowanej radości nie dają spotkania z dziećmi. Można to zrozumieć. Czasami, po prostu i tak bywa, że  za daleko pada jabłko od jabłoni. Bo w to, że hierarchia kościelna jest już tak zadufana w sobie, że Biskupa wizyty w parafiach traktuje na zasadzie „odfajkowane” ciężko mi uwierzyć.  Jedno jest pewne. Znowu jakiś diabeł zakręcił ogonem nad Orzeszem i do spotkania dzieci z biskupem nie dopuścił.

PS. Powyższy tekst ukazał się w listopadowym numerze miesięcznika „Twoje Info”

Komentarz – Katt:Oświećcie mnie, dobrzy ludzie, o co chodzi w tym „njusie”.
Biskup przyjechał do szkoły o 12.30.; dzieci rozjechały się do domów o 12. Tyle wiemy. A co z przyczyną? Wyobraźnia podpowiada różne opcje: a) Biskup miał się spotkać z dziećmi, ale się spóźnił. b) Biskup miał się spotkać z dziećmi, ale zawiodła organizacja ze strony szkoły… c) lub parafii d) Biskup nie miał się spotykać z dziećmi. (i można roztrząsać, dlaczego) e) Biskup nie spotkał się z dziećmi na skutek nieprzewidzianych okoliczności.
Mogę wymyślać tak długo. Miło byłoby, gdyby artykuł, który znów kogoś atakuje, był choć trochę bardziej precyzyjny. A, i o co chodzi z tymi akademiami??

Komentarz – Kaś:Nie jestem jakoś specjalnie związana z Kościołem, ale tego wpisu nie potrafię „strawić”. Jak napisał mój przedmówca, przyczyn może być dużo. Może nie jest to wina Biskupa, że nie spotkał się z dziećmi. Skąd miał wiedzieć kiedy dzieci idą do domu? Przecież normalnie w przedszkolu dzieci siedzą dłużej… Moim zdaniem przyczyną jest zła organizacja w placówce. W szkole w Rybniku kiedy Biskup przyjechał, odprawił mszę, a po mszy uczniowie szli do domu na rozporządzenie Dyrektora… A sam Biskup kiedy widział młodzież, sam podchodził i z uśmiechem na twarzy rozmawiał.

Komentarz – gość: Panie Stańczyk: nie wchodzę już w organizację spotkań uczniów z ks.biskupem, ale popełniasz ten sam błąd co Michalowa- gospodyni proboszcza z „Rancza”. Biskupa tytułuje się „Ekselencja”. Eminencja to do Kardynała.

Dzieci wspaniałe

„Dumna jestem z mojego syna, który samodzielnie podjął decyzję o rezygnacji z treningów z tym panem” To cytat mamy z fb. w sprawie p.Janiaka która od kilku dni budzi wielkie emocje. Ten chłopak zapewne podjął bardzo trudną decyzję, bo stając po stronie koleżanki z innego klubu, nie tylko dał przykład odpowiedniego moim zdaniem postępowania, ale przede wszystkim pozbawił się możliwości uprawiania sportu, który zapewnie chciałby trenować. Co teraz? Co macie do zaoferowania temu młodemu człowiekowi? Ile „Sokołów” w Orzeszu musi jeszcze powstać?, żebyście zrozumieli , że coś jest nie tak. Te pytania nie tylko do Burmistrza ale również do animatorów orzeskiego sportu. Może czas zebrać się i zrobić z tym wszystkim porządek. Sam jestem ciekaw odpowiedzi. Standardowa cisza czy jeszcze gorzej i ten młody człowiek usłyszy, nic nie możemy zrobić jesteś chłopcze obywatelem Orzesza ale tylko z nazwy.

Dzieci przemilczane, dzieci wyśmiane

Dowiedziałem się ostatnio, że z podniesioną głową w urzędzie pojawił się pan Janiak obwieszczając, że założył już nowego „Sokoła” jak to zresztą w wywiadzie dla gazety „Twoje Info” obiecał. Czas więc podsumować sprawy i napisać to, o czym wielu wie, a nikt nie ma odwagi głośno powiedzieć.

I co!, jesteście zadowoleni panowie radni z komisji , i pan panie burmistrzu?. Czy jesteście zadowoleni z tego, jak pięknie zostaliście wyrolowani?. Nie tak dawno na komisji sportu apelowaliście o plan naprawczy dla tego najstarszego w mieście, prawie 100-letniego klubu.  I co otrzymaliście? Otrzymaliście w zamian zdychającego „Sokoła” i budynek stadionu, który jeszcze  będziecie musieli  wyremontować. Na dodatek możecie jedynie obserwować jak I-sza drużyna która powinna być sportową wizytówką Orzesza, dostaje lanie od każdego i co jest bardzo prawdopodobne  po spadku  z okręgówki, spadnie jeszcze niżej a na koniec nawet nie zostanie zgłoszona do rozgrywek, bo była pewnym ludziom potrzebna jak klub przejmowali, a teraz jest tylko ciężarem, więc  można ją wyrzucić jak dziurawą szmatę. Jedyne co udało się wam wydukać to, cytuję: „klub jest miejski tylko z nazwy” i z radością „umyliście ręce” bo problem, komornik itp. Dla tzw. „świętego spokoju”  burmistrz, sypnął jeszcze staremu, czy już nowemu „Sokołowi” w międzyczasie  groszem, (już nie kojarzę, z prywatnej czy miejskiej kasy), zamiast skontrolować stowarzyszenie w porozumieniu ze Starostą powiatowym. Tak, tak, Starosta powiatowy prawo do kontroli stowarzyszeń ma, tylko żeby z tego skorzystać, trzeba o tym wiedzieć. I po jej przeprowadzeniu było by wiadomo  jaka jest prawdziwa sytuacja (nie tylko finansowa) klubu. Od dawna bowiem publiczną tajemnicą jest to, że loty „Sokoła” nie są zbyt wysokie. Zwrócił na to swego czasu uwagę listem otwartym radny powiatu pan Józef Mrowiec proponując tzw. „okrągły stół” w/s orzeskiego sportu. Szkoda, że lenistwo nie pozwoliło mu doprowadzić tej inicjatywy do końca. Piszę lenistwo z delikatności, żeby nie używać słów „manipulacja wyborcami”. Nie pochyliłbym się nad tym całym „szambem” bo mam w głębokimi zwisie to, jak ludzie z organizacji pt. „Sokół” samo-upadając (lub nie) robią publicznie w balona burmistrza, radnych i ludzi którym są winni pieniądze z komornikiem włącznie. Ale pochylam się żeby pokazać jak potraktowano dzieci i ich rodziców w tym temacie. Bo nikt inny jak rodzice, którzy na sporcie, komisji, prowadzeniu klubu znać się nie muszą, płacą podatki więc mają prawo oczekiwać, że taką pomoc otrzymają (żeby było jasne, nie o pieniądze tutaj chodzi). A wiecie jak ich potraktowano? Jak powietrze, czyli tak jakby ich w ogóle nie było.

Mamy więc nowe stowarzyszenie, wprawdzie nazwiska się jakby powtarzają ale nie o nazwiska tutaj chodzi tylko o pieniądze. O długach można zapomnieć a i dotacja się należy, bo przyznaje się ją organizacji, a ta jest nowa. Czy tym razem państwu Janiak wyjdzie?, tego nikt nie wie. Zresztą nawet jeśli nie wyjdzie, to ja bym się tym specjalnie nie przejmował. Zawsze przecież można zlikwidować i założyć jeszcze nowsze, bo przecież gmina zadowolona z tego, że sprawa ucichnie a poza tym nikt i tak tego nie kontroluje.

Przy okazji zadałem sobie pytanie, czy posłałbym do nowego „Sokoła” swoje dziecko?  Biorąc pod uwagę wyniki jakimi pan Janiak się ostatnio pochwalił nie powinienem mieć wątpliwości , a jednak moja  odpowiedź jest krótka, sorry ale nie. Czemu? Tu miałem napisać o przypadkach z nieciekawej przeszłości w/w. ale ich nie przedstawię. Rozumiem, że każdy ma prawo do popełniania błędów w życiu i u każdego przecież może nastąpić „postanowienie poprawy”. I nie to było decydujące o mojej negatywnej opinii. Decydujące drogi czytelniku jest to:

GRABA NASI TRAMPKARZE ZDOBYLI MISTRZOSTWO PODOKRĘGU TYCHY JUTRO GRAMY O AWANS DO TRZECIEJ LIGI Z ŁAZISKA GÓRNYM JAK BY TRENOWALI INNĄ DYSCYPLINĘ NIBY SPORTU BYLI BY PEWNIE MISTRZAMI ŚWIATA BO U NAS NIE MA ŹADNYCH GRUBASÓW ,A NIE TO SĄ TALENTY HI.

Na czerwono post pana Janiaka który zamieścił na facebooku. Jest jeszcze podpis pod zdjęciem, jednak ze względu na to, że obraża uczucia dziecka, nie przekopiowałem go. Do tego wpisu odniosły się już władze Uczniowskiego Klubu Sportowego „Sokół” żądając przeprosin. A teraz dobitnie: Osobie która w taki sposób ocenia innych (zwłaszcza dzieci) nigdy, przenigdy nie oddam pod opiekę mojego dziecka.  

I jeszcze mój komentarz do powyższego: Każdy kto czyta (co sobie niezmiernie cenię) to co piszę  wie, że nie mam najlepszego zdania o wybranych do rządzenia w Orzeszu. Ale do głowy by mi nie przyszło, że przyjdzie z zewnątrz gość  z tzw. nieciekawą reputacją, prezentujący publicznie poglądy (patrz wyżej) i z radnymi oraz burmistrzem będzie robił to, co mu się żywnie podoba.

Komentarz – pegazikowa: Brawo P.Stańczyk i miejmy nadzieję , że będzie w końcu jakiś porządek w Orzeszu serce, aż boli gdy się ogląda nasz stadion i ten cały sportowy bajzel ,a że jest ktoś co , coś robi to innym się nie podoba , normalna rzecz, ale ręce daleko od dzieci , prawdę mówiąc gdyby nie te Orzeszki z Niepokornych to o Orzeszu byłaby cisza ;) Niepokorni nie dajcie się !!!

Komentarz – Stokrotka: Bardzo przykre jest, że pan Janiak swojej szansy nie wykorzystał. Rodzicie i dzieci obdarzyli go zaufaniem mimo jego niezbyt ciekawej przeszłości. A co dostaliśmy w zamian? Kompletny brak organizacji. Dzieci pierwsze kilkanaście miesięcy trenowały bez ważnych badań lekarskich. Na obóz zimowy pojechały bez dodatkowego ubezpieczenia czym byłam mocno zaniepokojona. Jednak pan Jacek problemu nie widział, wyobraźnia jego najwidoczniej nie tak bardzo rozbudowana jest jak moja. Cała 3 dniowa wycieczka nazywana obozem odbyła się na wariackich papierach, ale za to zdjęcie przed Urzędem Miasta jest. Obóz letni na płycie Sokoła? Ano był. Tylko czy to można nazwać obozem? Cały tydzień w piekącym słońcu gdzie jedyną rozrywką była piłka a i przepraszam bardzo, jeszcze kąpiel w dmuchanym baseniku. Fakt. Pan Janiak swój czas poświęcił, dziećmi się zajął, ale czy aby na pewno chodziło o dzieci? A może bardziej o możliwość pokazania władzom miasta, że Sokół działa? Ale nie mi oceniać jakie były intencje prawdziwe. Przed obozem zapewniano nas, że dzieciom posiłki dostarczy pewna orzeska restauracja. Faktycznie. Catering był. Przez pierwsze dwa dni. Później gotowali rodzice. Moje pytanie brzmi. Co stało się z pieniędzmi w kwocie 100 zł od dziecka, które przeznaczone były na restauracyjne posiłki?
Emocje podczas meczy dostarczały nam nie tylko dzieci. Ach one były i są wspaniałe. Również trener dbał o to, aby nasza adrenalina zbyt szybko nie opadła. Szczególnie ciekawy albo raczej nieciekawy był przypadek, w którym pan Jacek zabrał dzieci z boiska po uprzedniej kłótni z sędzią a zarazem trenerem drużyny przeciwnej. Bez wyzwisk i słów obraźliwych się nie obyło. Szkoda, bo dzieciaki piłkę kochają. Lubią też swojego trenera. Dlatego mam nadzieję, że przykładu z zachowań jego brać nie zamierzają. Ach i jeszcze jedno panie Jacku. Dziecko z nadwagą to też dziecko i pompkę zrobić potrafi nawet jeśli nie piłkę trenuje a inny sport.

Fundusz sołecki, tajne przez poufne.

W porównaniu do tzw. funduszu obywatelskiego, czy dzielnicowego jak kto woli, w medialnej (i nie tylko) ciszy odbyły się po raz kolejny zebrania na temat funduszy w sołectwach. Gazeta Orzeska napisze pewnie po czasie, a dla zarządzających stroną internetową urzędu ważniejsze było  zwiększenie sprzedaży nakładu książki, o tym jak niską temperaturą można wyleczyć  np. zimne stopy. Radni standardowo raczą nas snem spokojnym. Czy Sołtysi i rady sołeckie skorzystają z możliwości składania wniosków o środki mieszkańcy przekonają się pewnie na samych zebraniach, bo oficjalnie cisza trwa. W przestrzeni medialnej zauważyłem dwie informacje, obie na portalu społecznościowym. Jedna nazwijmy  ją enigmatyczna,  a przy drugiej chciałbym się zatrzymać. W Gardawickim przedszkolu  pojawił się ktoś kto wie o co chodzi. Wniosek opatrzony sympatyczną prezentacją trafił do sieci, a na sklepowych szybach pojawiły się stosowne ogłoszenia zachęcające do udziału w zebraniu i oddanie głosu na projekt  dotyczący placu zabaw w przedszkolu. To wszystko wsparte przez apel Mariusza Olesia aby dzieciakom pomóc. Z tego co wiem mieszkańcy te wysiłki docenili i środki z funduszu sołeckiego na realizację tego projektu przegłosowali. Tu niestety demokracja obywatelska się kończy a zaczyna urzędnicza. Na czym to polega? W przypadku placu zabaw założone przez autora urządzenia dla dzieci w trakcie realizacji wcale nie musza być takie jak w projekcie,  bo mieszkaniec który to wymyślił, przygotował projekt,  wypromował go  i uzyskał akceptację mieszkańców do dalszych prac już dopuszczony nie będzie, wiecie czemu? bo tylko głupi dopuściłby osobę trzecią do procedury przetargowej. Na koniec jestem wam winny odpowiedź na pytania: dlaczego cisza?, dlaczego nie  było wcześniejszej informacji która mogłaby przyczynić się do wzrostu tzw. aktywności społecznej mieszkańców?, dlaczego wszyscy to olali?. Cisza i olewka dlatego,  że  nie można było tego nazwać hasłem „burmistrz postanowił” albo „burmistrz przyznał” to o burmistrzu. Co do radnych, sołtysów i członków rad sołeckich odpowiedź moja jest taka, nie mają ci ludzie bladego pojęcia o tym jak budować społeczeństwo obywatelskie. I pytanie dodatkowe. Czy jestem zdziwiony takim stanem rzeczy?, odpowiadam, gdzie indziej może i byłbym w Orzeszu nie. 

PS. Powyższy tekst ukazał się w październikowym numerze bezpłatnego, niezależnego miesięcznika „Twoje Info”

Komentarz-Cecylia: Witam. żaden Mariusz Oleś nie ma nic wspólnego z tym że to przedszkolu przyznano fundusz sołecki. To tylko i wyłącznie zasługa pani M. I mieszkańców Gardawic. Więc proszę tu nie pisać takich bzdur i wyprostować to w gazecie.

Komentarz – Młoda: Co ty tu piszesz o Olesiu???? Gość nie miał nic wspólnego z placem zabaw w Gardawicach. Jak masz zamiar juz cos pisac to pisz z sensem a nie jakies pierdoły. Przypisujesz zasługi komuś w ogóle z tym nie związanym.

Wyjaśnienie: Na facebooku Pan Mariusz Oleś zamieścił następujący wpis:

GARDAWICE !!!!!! BUDZIMY SIĘ -TO WAŻNE

Gardawiczanie wiecie co macie robić, środa 18.00,na zebranie, głosujecie na przedszkole i dzieci mają plac zabaw he,he

Pod powyższym wpisem została zamieszczona prezentacja oraz  zaproszenie na zebranie z konta Pani Sabiny.

To miałem na myśli pisząc: „ wsparte przez apel Mariusza Olesia”

Stanczyk.blogujacy

Komentarz – Cecylia: Do Pana informacji to ten apel udostepnily matki ojcowie i znajomi i nikogo pań z imienia i nazwiska nie wymienił tylko Pana Kleksa i jeszcze nie mieszkańca Gardawic. Zenada