Lider edukacji, czyli „jaja” z obywateli.

Burmistrz Blaski poinformował, że po raz kolejny Orzesze zostało „Liderem edukacji” czyli otrzymało certyfikat fundacji która certyfikuje, ocenia, nadaje. Wiecie co to takiego?. W skrócie to wygląda tak: Gmina wypełnia wniosek, wpłaca niewielką jak podają organizatorzy kwotę i dodatkowo wypełnia  ankietę. Ta dokumentacja jest oceniana przez grono oczywiście najlepszych fachowców z odpowiednimi tytułami. To ci którzy wymyślają , wdrażają, wykładają, piszą doktorskie rozprawy, a nasi z tytułami  magistrów, inżynierów, doktorów i innych którzy nie mogąc znaleźć pracy w Polsce „zapychają” za granicą najczęściej na budowach – mężczyźni i na zmywakach  - kobiety. Wracając do sprawy, Po przeczytaniu tego czym gmina się pochwali, następuje dokonanie oceny  i może (ale nie musi) nastąpić wizytacja. Nazwijmy to wizytą w terenie, przez minimum dwóch, (w pojedynkę nie da rady) wspomnianych fachowców. Jak taka wizyta w terenie się odbywa nie wiem, ale przyjmijmy standardowo żeby nie zanudzać: przyjąć, ugościć, pokazać, ugościć, przed pożegnaniem, pewnie też ugościć. No i nic nie pozostaje jak chwalić się tym, że  Orzesze „Liderem edukacji” . Przy okazji burmistrz Blaski może poszczycić się tytułem „Mecenas Wiedzy” to wyróżnienie specjalne, tu burmistrz przestaje być burmistrzem a zostaje menadżerem certyfikowanych jednostek samorządu terytorialnego. Otóż tenże  menadżer jednostek certyfikowanych, otrzymał ten tytuł bo wykazuje się uwaga! szczególnym, osobistym zaangażowaniem na rzecz rozwoju nowoczesnej, innowacyjnej edukacji. Na czym w Orzeszu ta nowoczesna, innowacyjna edukacja polega, może ktoś wie,  ja bladego pojęcia nie mam. Pomijam już fakt, że w Orzeszu za edukację bezpośrednio odpowiada pani v-ce Burmistrz, więc to ona powinna tytuł, za osobiste zaangażowanie  jako nagrodę imienną zgarnąć. Tu miejmy nadzieję, że burmistrz człek honorowy i leci już do fundacji sprostowanie, żeby zamienili tytuł na bardziej „damski”. Tak oto, dorośli ludzie, na stanowiskach bawią się kosztem obywateli w certyfikaty, menadżerskie tytuły, którymi a jakże będą się chwalić, tylko że to dla edukacji nie ma absolutnie żadnego znaczenia.  Nie wierzycie? Czytajcie dalej. Sam naiwnie myślałem, że spać możemy spokojnie bo skoro Orzesze liderem a Pani Burmistrz managerem certyfikowanych jednostek, to szkoły jak to na lidera przystało mamy na najwyższym poziomie w nauczaniu, czyli również na pozycjach liderów, albo przynajmniej w ścisłej czołówce.  No i włos mi się zjeżył ze zdziwienia gdy to zobaczyłem i Wam w skrócie przedstawiam.  Poniżej miejsca niektórych „podstawówek” w rankingu wszystkich szkół woj. Śląskiego wg miesięcznika „Miasto pociech” Ranking zawiera te szkoły które najlepiej przygotowały dzieci do sprawdzianu w roku 2015.

Na 1 miejscu: Katolicka Szkoła Podstawowa z Zabrza, średni wynik ogólny 91,8 w procentach.

Pierwsza Szkoła Podstawowa z Orzesza pojawia się na miejscu 157 i jest to SP nr 5 z Zazdrości, wynik 73,6. Następna, na miejscu 412, SP nr 6 z Zawiści wynik 68,5, a na 615 miejscu SP 2 Orzesze-Bukowina, wynik 65,2 Najgorsze miejsce Orzeskiej szkoły to 1097, SP przy Ośrodku Terapii Nerwic z Zawiści, wynik 47,3. Ilość szkół ogółem 1120.

Tak to wygląda w gminie, w której prawie połowę budżetu przeznacza się na oświatę. Teraz będzie najlepsze. Otóż fundacja która certyfikuje i „bawi” się przyznawaniem powyższych tytułów prowadzi jeszcze dwie kategorie a mianowicie tzw. „Lider jakości kształcenia” tu przyznaje m.in. Wyróżnienia dla gmin, które w sposób szczególny troszczą się o podnoszenie jakości nauczania i mogą być pod tym względem wzorami do naśladowania dla innych JST,  oraz wyróżnienie specjalne „Lider bezpieczeństwa w Oświacie” m.in. dla gmin uznanych za szczególnie nowatorskie i innowacyjne w dziedzinie wdrażania rozwiązań i procedur podnoszących poziom bezpieczeństwa uczniów w szkołach i placówkach. Tu niestety mówiąc potocznie „kicha” czyli próżno szukać nazwy Orzesze pośród laureatów. Taki apel mi przyszedł do głowy na koniec. W tym rankingu i w tych kategoriach powalczcie o czołowe miejsca i certyfikaty, wy „liderzy edukacji” i managerowie od siedmiu boleści.

Komentarz – AM: A słyszałam na zebraniu , że jedynie szkoła na Mościskach miała niesamowity WYSOKI I BARDZO ZADOWALAJĄCY WYNIK jeśli chodzi o przygotowanie do sprawdzianu. Aaaa być może coś mi się p……ło , przemęczona byłam. Zasada jest prosta i wszystkim znana najlepiej zrobić z człowieka barana!

Odpowiedź – Stanczyk: Szkoła Podstawowa nr 8 z Mościsk w przedstawionym wyżej rankingu zajęła 874 miejsce ze średnią 60,9.

Komentarz – Deawu: Hej, dzięki za informację, dowiedziałem się dużo ciekawych wiadomości, życzę powodzenia i pozdrawiam

Komentarz – AM: Witam, nadal nurtuje mnie ten temat . Sama na własne uszy słyszałam jak nowa dyrekcja chwaliła się jak to Mościska ładnie napisały sprawdzian. Skoro uplasowali się na 874 miejscu to jak to było w poprzednich latach ? No normalnie jaja z obywateli…

Odpowiedź – Stańczyk: Na to własnie chciałem zwrócić uwagę. Mnóstwo pieniędzy wydajemy na oświatę i pseudo tytuły, a nikt nie dba o jakość kształcenia. Niech Pani sobie wyobrazi, że jedyne w powiecie mikołowskie liceum (tak bardzo opisywane i chwalone w lokalnych mediach) w rankingu tego typu szkół nie zostało sklasyfikowane, czyli jest gdzieś poza pierwszą 500-tką szkół średnich jeśli chodzi o poziom i nikogo to nie rusza. A Rada Powiatu Mikołowskiego, jako jedyna albo jedna z nielicznych wystosowała oficjalną uchwałę przeciwko reformie oświaty.

Komentarz – Małgosia: To rzekome dobre liceum wcale takowym już nie jest od dawna. Jedzie na renomie wypracowanej kilkadziesiąt lat temu. Nie wiem po co jest to ciągłe przechwalanie się „miarką” przez władze powiatu. Komu oni próbują coś udowodnić. Wystarczy posłuchać, co mówi młodzież i nauczyciele… To zaszła przeszłość, szkoła jakich wiele innych w okolicy, niczym się nie wyróżniająca, a nawet słynąca wśród młodzieży z „niechlubnych” wybryków…

Komentarz – Ewa: Ciekawe czy ktoś z Urzędu albo któryś z radnych te wpisy czyta. Nie wszystko to co pisze stańczyk mi się podoba, ale w tym wypadku sprawa jest poważna.

Komentarz – Dron: Czytają i to bardzo uważnie ale na jakąś reakcję to ja bym nie liczył.

Komentarz – Gość:Czytając Gazetę Orzeską, natychmiast mi się wydawało, że to jakaś ściema. A co do reformy szkolnictwa, to dyrekcja orzeskiego gimnazjum też apeluje do rodziców o protesty, bo ponoć pisuary w ubikacjach są zabudowane za wysoko i trzeba by było je przerabiać. A to są koszty?

Komentarz – AbsurdalnaRP: Niewąsko sobie kadzą… Nie dość, że „lider”, to jeszcze „mecenas”. No i żeby było współcześnie i nowocześnie – „menadżer”.
Tak lekka zmiana sceny z „Chłopów” mi się skojarzyła” Ja, menadżer wam to mówię!”

Biskup nie dla Orzeskich dzieci

Wielki zaszczyt spotkał dzieci szkół w Zawadzie. Odwiedził je bowiem biskup pomocniczy Archidiecezji katowickiej Marek Szkudło  Z tym zaszczytem jest jednak pewien problem. W szkole nr 6 doświadczyło go bowiem dzieci niewiele. Biskup przybył na akademię o godz. 12.30 do prawie pustego już budynku. Dzieci nie spotkał z prostej przyczyny, o 12.00 rozjechały się do domów. Więc jeśli wspomniany zaszczyt był, to dostąpiły go jedynie te dzieci, które prezentowały swoje zdolności artystyczne, co uwidoczniono na facebookowym koncie szkoły. Jeśli po przeczytaniu treści i przejrzeniu fotek dojdziecie do wniosku, że akademia była jedna to błąd. Były dwie, (pierwsza kilka godzin wcześniej) bardzo sprytnie próbowano z dwóch zrobić jedną, ale się nie udało. W innej szkole którą Jego Eminencja odwiedził w tym samym dniu było jeszcze gorzej. Chodzi mianowicie o mieszczącą się też w Zawiści szkołę w Ośrodku Terapii Nerwic (o tym „przybytku” szerzej innym razem, jak sprawdzę informacje przekazane mi przez rodziców dzieci, które były tam na tzw. „terapii”). W szkole spotkanie z Gronem nauczycielskim a w budynku obok chore dzieci których już Biskup nie zaszczycił. Taki krótki cytat chciałbym w związku z tym zaprezentować:

„Zawsze się raduję, spotykając dzieci. Pan Jezus także znajdował w tym radość! „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie; nie przeszkadzajcie im, do takich bowiem należy Królestwo Niebieskie”

Tak Św. Jan Paweł II o dzieciach mówił. Pomyślałem, żeby te wspaniałe słowa  zadedykować, tylko komu? Nauczycielom, którzy nie mieli odwagi żeby powiedzieć „Eminencjo, możemy się spotkać, ale prosimy o katechezę dla naszych uczniów, bo tutaj oni są najważniejsi, a jeśli na katechezę brak czasu to może choć błogosławieństwo”. A może biskupowi cytowanej radości nie dają spotkania z dziećmi. Można to zrozumieć. Czasami, po prostu i tak bywa, że  za daleko pada jabłko od jabłoni. Bo w to, że hierarchia kościelna jest już tak zadufana w sobie, że Biskupa wizyty w parafiach traktuje na zasadzie „odfajkowane” ciężko mi uwierzyć.  Jedno jest pewne. Znowu jakiś diabeł zakręcił ogonem nad Orzeszem i do spotkania dzieci z biskupem nie dopuścił.

PS. Powyższy tekst ukazał się w listopadowym numerze miesięcznika „Twoje Info”

Komentarz – Katt:Oświećcie mnie, dobrzy ludzie, o co chodzi w tym „njusie”.
Biskup przyjechał do szkoły o 12.30.; dzieci rozjechały się do domów o 12. Tyle wiemy. A co z przyczyną? Wyobraźnia podpowiada różne opcje: a) Biskup miał się spotkać z dziećmi, ale się spóźnił. b) Biskup miał się spotkać z dziećmi, ale zawiodła organizacja ze strony szkoły… c) lub parafii d) Biskup nie miał się spotykać z dziećmi. (i można roztrząsać, dlaczego) e) Biskup nie spotkał się z dziećmi na skutek nieprzewidzianych okoliczności.
Mogę wymyślać tak długo. Miło byłoby, gdyby artykuł, który znów kogoś atakuje, był choć trochę bardziej precyzyjny. A, i o co chodzi z tymi akademiami??

Komentarz – Kaś:Nie jestem jakoś specjalnie związana z Kościołem, ale tego wpisu nie potrafię „strawić”. Jak napisał mój przedmówca, przyczyn może być dużo. Może nie jest to wina Biskupa, że nie spotkał się z dziećmi. Skąd miał wiedzieć kiedy dzieci idą do domu? Przecież normalnie w przedszkolu dzieci siedzą dłużej… Moim zdaniem przyczyną jest zła organizacja w placówce. W szkole w Rybniku kiedy Biskup przyjechał, odprawił mszę, a po mszy uczniowie szli do domu na rozporządzenie Dyrektora… A sam Biskup kiedy widział młodzież, sam podchodził i z uśmiechem na twarzy rozmawiał.

Komentarz – gość: Panie Stańczyk: nie wchodzę już w organizację spotkań uczniów z ks.biskupem, ale popełniasz ten sam błąd co Michalowa- gospodyni proboszcza z „Rancza”. Biskupa tytułuje się „Ekselencja”. Eminencja to do Kardynała.

Dzieci wspaniałe

„Dumna jestem z mojego syna, który samodzielnie podjął decyzję o rezygnacji z treningów z tym panem” To cytat mamy z fb. w sprawie p.Janiaka która od kilku dni budzi wielkie emocje. Ten chłopak zapewne podjął bardzo trudną decyzję, bo stając po stronie koleżanki z innego klubu, nie tylko dał przykład odpowiedniego moim zdaniem postępowania, ale przede wszystkim pozbawił się możliwości uprawiania sportu, który zapewnie chciałby trenować. Co teraz? Co macie do zaoferowania temu młodemu człowiekowi? Ile „Sokołów” w Orzeszu musi jeszcze powstać?, żebyście zrozumieli , że coś jest nie tak. Te pytania nie tylko do Burmistrza ale również do animatorów orzeskiego sportu. Może czas zebrać się i zrobić z tym wszystkim porządek. Sam jestem ciekaw odpowiedzi. Standardowa cisza czy jeszcze gorzej i ten młody człowiek usłyszy, nic nie możemy zrobić jesteś chłopcze obywatelem Orzesza ale tylko z nazwy.

Dzieci przemilczane, dzieci wyśmiane

Dowiedziałem się ostatnio, że z podniesioną głową w urzędzie pojawił się pan Janiak obwieszczając, że założył już nowego „Sokoła” jak to zresztą w wywiadzie dla gazety „Twoje Info” obiecał. Czas więc podsumować sprawy i napisać to, o czym wielu wie, a nikt nie ma odwagi głośno powiedzieć.

I co!, jesteście zadowoleni panowie radni z komisji , i pan panie burmistrzu?. Czy jesteście zadowoleni z tego, jak pięknie zostaliście wyrolowani?. Nie tak dawno na komisji sportu apelowaliście o plan naprawczy dla tego najstarszego w mieście, prawie 100-letniego klubu.  I co otrzymaliście? Otrzymaliście w zamian zdychającego „Sokoła” i budynek stadionu, który jeszcze  będziecie musieli  wyremontować. Na dodatek możecie jedynie obserwować jak I-sza drużyna która powinna być sportową wizytówką Orzesza, dostaje lanie od każdego i co jest bardzo prawdopodobne  po spadku  z okręgówki, spadnie jeszcze niżej a na koniec nawet nie zostanie zgłoszona do rozgrywek, bo była pewnym ludziom potrzebna jak klub przejmowali, a teraz jest tylko ciężarem, więc  można ją wyrzucić jak dziurawą szmatę. Jedyne co udało się wam wydukać to, cytuję: „klub jest miejski tylko z nazwy” i z radością „umyliście ręce” bo problem, komornik itp. Dla tzw. „świętego spokoju”  burmistrz, sypnął jeszcze staremu, czy już nowemu „Sokołowi” w międzyczasie  groszem, (już nie kojarzę, z prywatnej czy miejskiej kasy), zamiast skontrolować stowarzyszenie w porozumieniu ze Starostą powiatowym. Tak, tak, Starosta powiatowy prawo do kontroli stowarzyszeń ma, tylko żeby z tego skorzystać, trzeba o tym wiedzieć. I po jej przeprowadzeniu było by wiadomo  jaka jest prawdziwa sytuacja (nie tylko finansowa) klubu. Od dawna bowiem publiczną tajemnicą jest to, że loty „Sokoła” nie są zbyt wysokie. Zwrócił na to swego czasu uwagę listem otwartym radny powiatu pan Józef Mrowiec proponując tzw. „okrągły stół” w/s orzeskiego sportu. Szkoda, że lenistwo nie pozwoliło mu doprowadzić tej inicjatywy do końca. Piszę lenistwo z delikatności, żeby nie używać słów „manipulacja wyborcami”. Nie pochyliłbym się nad tym całym „szambem” bo mam w głębokimi zwisie to, jak ludzie z organizacji pt. „Sokół” samo-upadając (lub nie) robią publicznie w balona burmistrza, radnych i ludzi którym są winni pieniądze z komornikiem włącznie. Ale pochylam się żeby pokazać jak potraktowano dzieci i ich rodziców w tym temacie. Bo nikt inny jak rodzice, którzy na sporcie, komisji, prowadzeniu klubu znać się nie muszą, płacą podatki więc mają prawo oczekiwać, że taką pomoc otrzymają (żeby było jasne, nie o pieniądze tutaj chodzi). A wiecie jak ich potraktowano? Jak powietrze, czyli tak jakby ich w ogóle nie było.

Mamy więc nowe stowarzyszenie, wprawdzie nazwiska się jakby powtarzają ale nie o nazwiska tutaj chodzi tylko o pieniądze. O długach można zapomnieć a i dotacja się należy, bo przyznaje się ją organizacji, a ta jest nowa. Czy tym razem państwu Janiak wyjdzie?, tego nikt nie wie. Zresztą nawet jeśli nie wyjdzie, to ja bym się tym specjalnie nie przejmował. Zawsze przecież można zlikwidować i założyć jeszcze nowsze, bo przecież gmina zadowolona z tego, że sprawa ucichnie a poza tym nikt i tak tego nie kontroluje.

Przy okazji zadałem sobie pytanie, czy posłałbym do nowego „Sokoła” swoje dziecko?  Biorąc pod uwagę wyniki jakimi pan Janiak się ostatnio pochwalił nie powinienem mieć wątpliwości , a jednak moja  odpowiedź jest krótka, sorry ale nie. Czemu? Tu miałem napisać o przypadkach z nieciekawej przeszłości w/w. ale ich nie przedstawię. Rozumiem, że każdy ma prawo do popełniania błędów w życiu i u każdego przecież może nastąpić „postanowienie poprawy”. I nie to było decydujące o mojej negatywnej opinii. Decydujące drogi czytelniku jest to:

GRABA NASI TRAMPKARZE ZDOBYLI MISTRZOSTWO PODOKRĘGU TYCHY JUTRO GRAMY O AWANS DO TRZECIEJ LIGI Z ŁAZISKA GÓRNYM JAK BY TRENOWALI INNĄ DYSCYPLINĘ NIBY SPORTU BYLI BY PEWNIE MISTRZAMI ŚWIATA BO U NAS NIE MA ŹADNYCH GRUBASÓW ,A NIE TO SĄ TALENTY HI.

Na czerwono post pana Janiaka który zamieścił na facebooku. Jest jeszcze podpis pod zdjęciem, jednak ze względu na to, że obraża uczucia dziecka, nie przekopiowałem go. Do tego wpisu odniosły się już władze Uczniowskiego Klubu Sportowego „Sokół” żądając przeprosin. A teraz dobitnie: Osobie która w taki sposób ocenia innych (zwłaszcza dzieci) nigdy, przenigdy nie oddam pod opiekę mojego dziecka.  

I jeszcze mój komentarz do powyższego: Każdy kto czyta (co sobie niezmiernie cenię) to co piszę  wie, że nie mam najlepszego zdania o wybranych do rządzenia w Orzeszu. Ale do głowy by mi nie przyszło, że przyjdzie z zewnątrz gość  z tzw. nieciekawą reputacją, prezentujący publicznie poglądy (patrz wyżej) i z radnymi oraz burmistrzem będzie robił to, co mu się żywnie podoba.

Komentarz – pegazikowa: Brawo P.Stańczyk i miejmy nadzieję , że będzie w końcu jakiś porządek w Orzeszu serce, aż boli gdy się ogląda nasz stadion i ten cały sportowy bajzel ,a że jest ktoś co , coś robi to innym się nie podoba , normalna rzecz, ale ręce daleko od dzieci , prawdę mówiąc gdyby nie te Orzeszki z Niepokornych to o Orzeszu byłaby cisza ;) Niepokorni nie dajcie się !!!

Komentarz – Stokrotka: Bardzo przykre jest, że pan Janiak swojej szansy nie wykorzystał. Rodzicie i dzieci obdarzyli go zaufaniem mimo jego niezbyt ciekawej przeszłości. A co dostaliśmy w zamian? Kompletny brak organizacji. Dzieci pierwsze kilkanaście miesięcy trenowały bez ważnych badań lekarskich. Na obóz zimowy pojechały bez dodatkowego ubezpieczenia czym byłam mocno zaniepokojona. Jednak pan Jacek problemu nie widział, wyobraźnia jego najwidoczniej nie tak bardzo rozbudowana jest jak moja. Cała 3 dniowa wycieczka nazywana obozem odbyła się na wariackich papierach, ale za to zdjęcie przed Urzędem Miasta jest. Obóz letni na płycie Sokoła? Ano był. Tylko czy to można nazwać obozem? Cały tydzień w piekącym słońcu gdzie jedyną rozrywką była piłka a i przepraszam bardzo, jeszcze kąpiel w dmuchanym baseniku. Fakt. Pan Janiak swój czas poświęcił, dziećmi się zajął, ale czy aby na pewno chodziło o dzieci? A może bardziej o możliwość pokazania władzom miasta, że Sokół działa? Ale nie mi oceniać jakie były intencje prawdziwe. Przed obozem zapewniano nas, że dzieciom posiłki dostarczy pewna orzeska restauracja. Faktycznie. Catering był. Przez pierwsze dwa dni. Później gotowali rodzice. Moje pytanie brzmi. Co stało się z pieniędzmi w kwocie 100 zł od dziecka, które przeznaczone były na restauracyjne posiłki?
Emocje podczas meczy dostarczały nam nie tylko dzieci. Ach one były i są wspaniałe. Również trener dbał o to, aby nasza adrenalina zbyt szybko nie opadła. Szczególnie ciekawy albo raczej nieciekawy był przypadek, w którym pan Jacek zabrał dzieci z boiska po uprzedniej kłótni z sędzią a zarazem trenerem drużyny przeciwnej. Bez wyzwisk i słów obraźliwych się nie obyło. Szkoda, bo dzieciaki piłkę kochają. Lubią też swojego trenera. Dlatego mam nadzieję, że przykładu z zachowań jego brać nie zamierzają. Ach i jeszcze jedno panie Jacku. Dziecko z nadwagą to też dziecko i pompkę zrobić potrafi nawet jeśli nie piłkę trenuje a inny sport.

Fundusz sołecki, tajne przez poufne.

W porównaniu do tzw. funduszu obywatelskiego, czy dzielnicowego jak kto woli, w medialnej (i nie tylko) ciszy odbyły się po raz kolejny zebrania na temat funduszy w sołectwach. Gazeta Orzeska napisze pewnie po czasie, a dla zarządzających stroną internetową urzędu ważniejsze było  zwiększenie sprzedaży nakładu książki, o tym jak niską temperaturą można wyleczyć  np. zimne stopy. Radni standardowo raczą nas snem spokojnym. Czy Sołtysi i rady sołeckie skorzystają z możliwości składania wniosków o środki mieszkańcy przekonają się pewnie na samych zebraniach, bo oficjalnie cisza trwa. W przestrzeni medialnej zauważyłem dwie informacje, obie na portalu społecznościowym. Jedna nazwijmy  ją enigmatyczna,  a przy drugiej chciałbym się zatrzymać. W Gardawickim przedszkolu  pojawił się ktoś kto wie o co chodzi. Wniosek opatrzony sympatyczną prezentacją trafił do sieci, a na sklepowych szybach pojawiły się stosowne ogłoszenia zachęcające do udziału w zebraniu i oddanie głosu na projekt  dotyczący placu zabaw w przedszkolu. To wszystko wsparte przez apel Mariusza Olesia aby dzieciakom pomóc. Z tego co wiem mieszkańcy te wysiłki docenili i środki z funduszu sołeckiego na realizację tego projektu przegłosowali. Tu niestety demokracja obywatelska się kończy a zaczyna urzędnicza. Na czym to polega? W przypadku placu zabaw założone przez autora urządzenia dla dzieci w trakcie realizacji wcale nie musza być takie jak w projekcie,  bo mieszkaniec który to wymyślił, przygotował projekt,  wypromował go  i uzyskał akceptację mieszkańców do dalszych prac już dopuszczony nie będzie, wiecie czemu? bo tylko głupi dopuściłby osobę trzecią do procedury przetargowej. Na koniec jestem wam winny odpowiedź na pytania: dlaczego cisza?, dlaczego nie  było wcześniejszej informacji która mogłaby przyczynić się do wzrostu tzw. aktywności społecznej mieszkańców?, dlaczego wszyscy to olali?. Cisza i olewka dlatego,  że  nie można było tego nazwać hasłem „burmistrz postanowił” albo „burmistrz przyznał” to o burmistrzu. Co do radnych, sołtysów i członków rad sołeckich odpowiedź moja jest taka, nie mają ci ludzie bladego pojęcia o tym jak budować społeczeństwo obywatelskie. I pytanie dodatkowe. Czy jestem zdziwiony takim stanem rzeczy?, odpowiadam, gdzie indziej może i byłbym w Orzeszu nie. 

PS. Powyższy tekst ukazał się w październikowym numerze bezpłatnego, niezależnego miesięcznika „Twoje Info”

Komentarz-Cecylia: Witam. żaden Mariusz Oleś nie ma nic wspólnego z tym że to przedszkolu przyznano fundusz sołecki. To tylko i wyłącznie zasługa pani M. I mieszkańców Gardawic. Więc proszę tu nie pisać takich bzdur i wyprostować to w gazecie.

Komentarz – Młoda: Co ty tu piszesz o Olesiu???? Gość nie miał nic wspólnego z placem zabaw w Gardawicach. Jak masz zamiar juz cos pisac to pisz z sensem a nie jakies pierdoły. Przypisujesz zasługi komuś w ogóle z tym nie związanym.

Wyjaśnienie: Na facebooku Pan Mariusz Oleś zamieścił następujący wpis:

GARDAWICE !!!!!! BUDZIMY SIĘ -TO WAŻNE

Gardawiczanie wiecie co macie robić, środa 18.00,na zebranie, głosujecie na przedszkole i dzieci mają plac zabaw he,he

Pod powyższym wpisem została zamieszczona prezentacja oraz  zaproszenie na zebranie z konta Pani Sabiny.

To miałem na myśli pisząc: „ wsparte przez apel Mariusza Olesia”

Stanczyk.blogujacy

Komentarz – Cecylia: Do Pana informacji to ten apel udostepnily matki ojcowie i znajomi i nikogo pań z imienia i nazwiska nie wymienił tylko Pana Kleksa i jeszcze nie mieszkańca Gardawic. Zenada

Chcesz żłobka, weź udział w ankietowej „ustawce”

Nic nie mam jeżeli chodzi o przeprowadzanie ankiet pod warunkiem, że robione jest to w sposób fachowy, a przede wszystkim w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem.  Przy okazji takowego w sprawie żłobka przypomniały mi się hasła z niedalekiej przeszłości. Pamiętacie takie „wychodząc naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców”, no to teraz mamy „w związku z pojawiającymi się zapytaniami” i ankieta. Jak to pierwsze było, tak to drugie jest, fałszem i kłamstwem podszyte. Przy okazji więc tej pseudo ankiety chciałbym podzielić się kilkoma uwagami w tej sprawie. Po pierwsze, po co mydlić ludziom oczy, że były jakieś zapytania. Temat żłobka przecież nie jest tematem nowym. Może dobrze byłoby przypomnieć deklaracje w tej sprawie np. z kampanii wyborczej, Po drugie, o ile dobrze pamiętam wśród negatywnych cech, jest on wykazany (a właściwie jego brak) w strategiach które Orzesza tyczą. Ale o tym może burmistrz nie wiedzieć. Zapłacić i przegłosować to jedno. A zapoznać się i próbować realizować to drugie. Niestety ta inicjatywa pokazuje że jedno i drugie nie idą w parze. Tak ogólnie patrząc to, nie rozumiem po kiego diabła ankietować coś co jest jak najbardziej oczywiste i logiczne. Jeśli spodziewać się należy wzrostu urodzeń w najbliższych latach (nawet rządzący już to zauważyli) to żłobek w 20 tysięcznym mieście być powinien, po co więc pytać mieszkańców?. Do myślenia daje również zniechęcające ostrzeżenie umieszczone „przy okazji” które w skrócie brzmi tak: nawet jeśli będziecie „za”, to i tak będziecie płacić. No cóż, ja to odczytuję trochę inaczej. Wcześniej jako „przyboczny” burmistrza Szafrańca a obecnie sam jako burmistrz tak zarządzaliśmy gminą, że za żłobek matko będziesz musiała płacić prawie w całości sama, bo przez te wszystkie lata mieliśmy inne (oczywiście nie cierpiące zwłoki) wydatki. Po zebraniu danych osobowych respondentów (chyba dla powagi sprawy, bo po co innego są zbierane nie wiem, gmina przecież je posiada), mają one zostać poddane analizie, żeby podjąć decyzję (chciałbym ją widzieć, analizę, dane osobowe mieszkańców mnie nie interesują). Mnie się wydaje, że ta cała ankietowa „ustawka” posłuży do tego, żeby móc się chwalić na zebraniach jak to poważnie burmistrz traktuje mieszkańców. Decyzja zapadnie „za” (ankieta nie będzie tu żadną pomocą) a termin określi czas do wyborów. Jeśli są środki to już i przed wyborami otwarcie. Jeśli środków nie ma to też „za” lecz  posłuży jedynie odłożeniu w czasie i zapadnie przed samymi wyborami.

A jak być powinno? Prosto uczciwie bez żadnej ankiety. Czyli albo obiecałem i wykonuję,. Albo „sorry”, nie dam rady za mało mamy pieniędzy aby taka inwestycję udźwignąć. W tym wypadku na zebraniach niestety nie będzie można się chwalić poważnym traktowaniem mieszkańców, ale przynajmniej nie będzie tego ankietowo-marketingowego „szajsu”.

PS. Powyższy tekst ukazał się w sierpniowym numerze bezpłatnego niezależnego miesięcznika „Twoje Info”.

Komentarz – mama: jestem ciekawa co z wynikami ankiety. czy w koncu cos sie ruszy w temacie, czy złobek pozostanie niespełnioną obietnicą wyborczą.

Sama ankieta, zresztą nie pierwsza, bez sensu. Burmistrz obiecywał organizację opieki nad dziecmi do lat 3 (żłobek), a nie że zrobi ankietę. ponadto w tresci ankiety żadnych pytań jak ten żłobek zorganizowac, jakie są oczekiwania, potrzeby (np. w zakresie godzin otwarcia).
Podirytowani rodzice nie biorą udziału w ankiecie, ale wożą dzieci do złobków w zorach czy katowicach. zanim cokolwiek w orzeszu powstanie, nasze dzieci wyrosną, ale złobek bedzie potrzebny dla kolejnych. dlatego ciągłe ankietowanie jest bez sensu

Dlaczego się pan tym nie chwali Panie Oleś?

10 czerwca około 18-tej okolice ronda, centrum Orzesza leży człowiek. Podchodzą ludzie opatrują rany, układają w pozycji bezpiecznej, wzywają pogotowie które przejmuje poszkodowanego. Zdarzają się tego typu sytuacje. Ano zdarzają się, ale z takim o to wyjątkiem. Pomocy w tym wypadku udzieliły dzieci i to nie były ćwiczenia.  „To te dzieciaki od Olesia”, tyle udało mi się dowiedzieć.  Siadam w domu przed komputerem. „przelatuję” oficjalne i te mniej oficjalne strony i portale piszące o Orzeszu – cisza.  Kilkoro młodych ludzi ratuje życie człowiekowi i jedynym społecznym odzewem jest cisza.

Do Pana Blaskiego prośba (tak prośba, to nie pomyłka) o to, żeby docenił jako Burmistrz wielkość powyżej opisanego czynu. Z taką samą prośbą zwracam się również do radnych naszej gminy.

Panie Mariuszu (to do Olesia) jeśli szukał Pan potwierdzenia, czy wartości wpajane poprzez sport skutkują,  to masz Pan dowód o jakim tysiące wychowawców i nauczycieli może tylko pomarzyć – gratuluję. Nie potrafię tylko zrozumieć, dlaczego się Pan tym nie chwali.

Chciałbym się mylić ale uważam, że jedyną odpowiedzią na powyższe będzie cisza, więc na koniec napisze tak, Bez względu na to czy moje prośby zostaną spełnione czy nie, kliknijcie kilka słów po przeczytaniu. Niech młodzi widzą, że jest ktoś kto ich postawę docenia. 

Komentarz – siorka: BRAVOOOOOOOO dla dzieciaków i dla …. wiadomo kogo Orzesze po prostu nie istniałoby gdyby nie WY tylko o Was słychać a i tak zdecydowanie mówią o Was za mało !!!

Komentarz – Olo: Witam i szybko odpowiem…chciałem tylko zobaczyć kto i jak szybko zadziała w tym temacie…Dzieciaki na pewno zostaną docenione przez mój klub i moja skromną osobę…nie mam pretensji ze nikt nie zadzwonił….nikt nie zapytał …z władz…czy lokalnej gazety…są tematy ważne i ważniejsze…cieszę się że moje lekcje nie idą w sina dal…dziś idąc do sklepu zostałem zaczepiony przez kilku mieszkańców…czy to prawda…twoje dzieciaki są super….Ja bym nie wiedział co zrobić…gratuluję dzieciaków….dla mnie to tylko potwierdzenie tego..
Ze nie mogę przestać robić tego co dla tych krasnali robię…raz jeszcze dziękuję za wpis…A dzieciaki….z podniesioną głową …zostaną docenione na treningu…i jak to dzieciaki odpowiadają….DUM SPIRO SPERO

Komentarz – rysx1: Najpierw BRAWO Młodziaki, tak trzymajcie by świat stawał się lepszy, bo to Wasz świat. Globalizacja, komercjalizacja stworzyły wyścig „szczurów”.
Liczą się tylko zdarzenia ociekające krwią, ohydą wulgaryzmów. Rzeczy szlachetne są zbyt spokojne nie burzą opinii, więc cisza.

Zróbcie nam naprawdę Dni Orzesza!!!

Wprawdzie jest do nich jeszcze trochę czasu, choć nie mam zdolności jasnowidzenia wiem jakie będą. Jak zwykle udane, wspaniałe, świetnie zorganizowane, skąd to wiem, bo zawsze tak są przedstawiane. A jakie są naprawdę? Żadne, od 20 lat ciągnięte za uszy przez jeden koncert artysty który ma z Orzeszem tyle wspólnego, ile uhonorowany nazwą ulicy w Jaśkowicach Karol Marks. Idę o zakład, że gdyby ze stadionu (głównej areny imprezy) usunąć rollbary z piwskiem, że o  stoiskach z różnego rodzaju „badziewiem” nie wspomnę, to pies z kulawą nogą by tam nie zajrzał.

Dni Orzesza od lat są podobno pomyślane jako prezentacja  tego co się w gminnej kulturze i sporcie dzieje,  czy są? Nie. Od 20 lat dostajemy właściwie  to samo. Nie wierzycie?, prześledźmy wspólnie program tej jak to piszą „wspaniałej” imprezy: start , później wręczanie nagród turniejów – co za atrakcja. A tak na marginesie, w tym roku ominie nas niestety wycofany równie atrakcyjny punkt, też wręczanie ale zasłużonym dla Orzesza. Powód , brak zasłużonych. Dalej: Orzeskie Talenty (skąd się wzięły?, kto to konkretnie? Po co wam wiedzieć, MOK tego nie ogłasza, bo wie, że i tak nie przyjdziecie. No i na koniec dwa koncerty. Lokalny duet, bardzo ważny dla kultury Orzesza. Mógłbym, ale się nie czepiam tylko z jednego powodu. Jedna z Pań jest Orzeszanką. No i na koniec gwiazda.   Pan Blaski zapowiada jako największą atrakcję dmuchane zjeżdżalnie dla dzieci, (oczywiście sponsorowane) – żałosne.  

I wy chcecie ludziom wmówić, że będzie wspaniała zabawa, przy okazji wciskając kit o „Dniach” jak impreza jest jednodniowa.  Nie zapomnieliście czasem  o czymś? Orzesze to nie tylko centrum, to również dzielnice, tam działają ludzie którzy dla kultury i sportu robią wspaniałe rzeczy. Tylko żeby to wiedzieć, trzeba by cztery litery ruszyć i wywlec się zza biurka. Jeśli się nie da, albo nie ma chęci co pozostaje? Zaklinanie rzeczywistości . Bo tak „de facto” wszyscy o tym wiedzą, że do czasu występu gwiazdy stadion świeci przez cały dzień pustkami, co nie dziwi przy takim programie. A najlepsze jest to, że  absolutnie nikomu ten stan nie przeszkadza. Byle odfajkować, a potem się sypnie kilka stówek i lokalna prasa napisze, że było super, albo będzie się używać subtelniejszych haseł, cytuję z lat poprzednich „można uznać za udany” albo „orzeskie talenty jak zwykle na wysokim poziomie”.  Przez 20 lat nie zrobiono nic, żeby te dni były autentycznie prawdziwym świętem tego miasta.

Czy można to zmienić?. Próbuje były radny Adam Kurpas, który zorganizował piłkarski turniej dzielnic z nagrodą kilku tysięcy złotych dla najlepszej drużyny. Nie do podziału, lecz z przeznaczeniem na potrzeby dzielnicy wygrywających.  Zamiast przyklasnąć orzescy radni powiedzieli „NIE” (chyba zbierają na podwyżki diet). Burmistrz Blaski podobno obiecał, że to co odrzucili radni, sfinansuje z własnej kieszeni. Ostatecznie turniej się toczy, nagrody ufundują prywatni sponsorzy. Wcześniej były próby połączenia „Dni”  z turniejem rycerskim Pana Olesia. Do realizacji tego pomysłu jednak  nie doszło (Orzeski „Pierwszy niepokorny”  okazał się postacią zbyt popularną jak dla burmistrza).

A skończy się to wszystko tak.  Te wszystkie imprezy zostaną błyskawicznie zapomniane. Przeżyjemy koncert ”gwiazdy”  i organizatorzy odetchną z ulgą w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku . Tylko, że  jeżeli chodzi o „gwiazdę” to tu poprzeczka została podniesiona. Za miedzą na festiwalu rockowym wystąpią w dwa dni takie „tuzy” jak T.Love, Hey, Perfect czyli niestety,  jak to się potocznie mówi „pozamiatane”. A może czas przestać dawać się robić w „bambuko” przez pseudo animatorów i samemu powiedzieć „czas pozamiatać”. Co Pan na to, Panie Blaski?. 

Komentarz – mozaika :No cóż, trudno się nie zgodzić z takim komentarzem…Wszystko by było ok, gdyby …gdyby nie to co jest napisane.

Komentarz – Marta: Oprócz Dni Orzesza MOK jeszcze organizuje inne imprezy. Ciekawe że tego nie czepia się Stanczyk tylko od razu chce zamiatać.

Komentarz  - Igor: Co racja to racja. Dobrze żeś to stanczyku poruszył. Ale ja bym nie liczył na zmiany.

Komentarz – Gość: Jaki burmistrz takie Dni Orzesza. tak trzymac stanczyk.

Komentarz – orzeszanka: Drogi Panie Stańczyku, parę spraw:

- po pierwsze, dlaczego Orzeskie Talenty nie są ogłoszone wcześniej… Hmmm… A przyszło Panu do głowy, że plakaty na takie imprezy drukowane są dużo wcześniej? Jeśli zaś chodzi o zgłoszenia do Orzeskich. Talentów, zapewne nietrudno się domyślić, że wiele osób i szkół zgłasza się w ostatniej chwili, więc trudno chyba by było doklejać albo dopisywać na plakatach kolejnych wykonawców… Poza tym chyba zajęłoby to chyba trochę za dużo miejsca.

- po drugie widać, że nie jest Pan jednak dobrze obeznany z planem imprezy, bo nie dwa, a trzy koncerty – zapomniał Pan o Muzycznych Oprawcach – fajny zespół, chłopaki znają się na tym, co robią, szkoda jednak, że nie każdy potrafi to docenić

- po trzecie, patrząc po komentarzach na fb, darmowe dmuchańce są naprawdę wielką atrakcją – proszę zapytać rodziców mających małe dzieci, czy 10 zł za 5 minut skakania na dmuchanym zamku to dużo - zapewniam, że tak… Czy zatem naprawdę trzeba krytykować to, że u nas są za darmo? Płatne atrakcje – źle, darmowe – źle… Nie dogodzisz…

- po czwarte – proszę nie porównywać Orzesza do Czerwionki. Moim zdaniem Dni Orzesza są jedyną okazją dla orzeszan, aby posłuchać u siebie jakiejś gwiazdy (nie komentuję, czy mi tegoroczny wykonawca odpowiada, czy nie, bo każdy ma swój gust, a gdyby moi idole tu przyjechali, to zapewniam, ze nie przyszedłby nikt ;)). Gdyby była jakaś porządna sala widowiskowa, to na pewno koncerty odbywały się częściej, a tak powinniśmy się cieszyć z tego, co jest.

Stanczyk.blogujacy do Pani Orzeszanki. Dziękuję za komentarz i zwrócenie uwagi. Faktycznie ma Pani rację, jest w programie koncert „Muzycznych oprawców” (jakoś mi to umknęło) ale to wcale nie zmienia mojej opinii o tym dniu. Zgadzam się z Panią w dwóch spawach. Po pierwsze, Nie są organizowane koncerty dla mieszkańców przez cały rok. Powodu nie znam, uważam, że jest to działanie celowe. I drugie, na pewno porządna sala byłaby pomocna. Ale jak Pani widzi dożyliśmy ciekawych czasów. Piotr Tenczyk na prywatnej posesji stawia teatr, a miasta na salę nie stać.

 

Hejnał

No i Orzesze dołączyło do miast które mogą się pochwalić swoim hejnałem, kompozycji radnego Bartłomieja Marka.  Nie wiem jak wam ale mnie się podoba (pisze o hejnale). Trochę nam radny Marek przy okazji „pobajerował” na stronie urzędu. Ze względu na to, że się z nim nie zgadzam i mam inną sprawę do niego, więc piszę. Najpierw cytat: „Hejnały obok herbów i flag odgrywają ważną rolę, są znakiem rozpoznawczym miast. Hejnał, to nie tylko piękna melodia, to także przekaz integrujący mieszkańców, symbol łączności z miastem i dumy z jego potencjału kulturowego. Posiadanie przez Orzesze hejnału wzbogaci tradycje kulturalne miasta, a także będzie elementem go promującym” koniec cytatu. Teraz moje zdanie. Nie są znakiem rozpoznawczym (oprócz hejnału Krakowa), hejnał ten nie wzbogaci żadnych tradycji, nie sądzę aby integrował mieszkańców i nie sądzę żebym był bardziej dumny z mojego miasta gdy już zostanie przyjęty. Jak stworzyć z niego element promocji, to zadanie dla stosownego wydziału urzędu, więc czekamy. Tym którzy w tym momencie pomyśleli, że się czepiam odpowiadam. Biorę pod uwagę to, że artyści mają czasem skłonności do przesady w swoich sądach, więc  proszę to potraktować jako próba delikatnego sprostowania, zwłaszcza, że człowiek czas swój poświęcił, a nie musiał i zapewne grosza za to nie wziął. Nie ukrywam, że mam pewne obawy cóż to ustali miejska rada w temacie jego stosowania, mam jednak nadzieję, że najbardziej głupią decyzję życie i tak zweryfikuje. A Pana Marka zgodnie z tym co również powiedział „pójście z duchem czasu” zachęcam do zastanowienia nad herbem naszego grodu. Z tego co ogólnie wiadomo, nazwa Orzesze pochodzi od rośliny orzecha, ale herb nijak mi nie przypomina ani tej rośliny, ani charakteru który to miasto już dawno zmieniło. 

Komentarz – Gość: Hejnał może i fajny, ale nie wiadomo, czy inne nie były lepsze. A pan radny fajnie sobie to wszystko wymyślił – spośród pięciu jurorów trzech było związanych z Orzeszem, a czwarty to dobry kolega z kabaretu o wdzięcznej nazwie Srutututu.  No ale co mu zrobicie…

Nazwać i zapomnieć, jak najszybciej.

Dowiedziałem się nieoficjalnie, że rondo przed urzędem ma zostać nazwane rondem ”św. Wawrzyńca”. Swego czasu na facebooku zaproponowałem aby nazwać je rondem „dziesięcioletniej zwłoki”. Dałem spokój z wymyślaniem nazw, po tym jak mnie zwymyślano, że nazwa ironiczna i nie najwyższego lotu. Największą popularnością wśród internautów cieszyła się nazwa rondo „Niepokornych” aby docenić  pasję i sukcesy młodych ludzi z sekcji rycerskiej uczniowskiego klubu „Sokół” Niestety z tego co wiem nikt w tej sprawie nie złożył oficjalnego wniosku, więc  możemy o tym jedynie pomarzyć. A szkoda,  bo pomysł moim zdaniem dobry (jeszcze nie słyszałem aby miasto honorowało w taki sposób swoich młodych mieszkańców). Więcej propozycji nie było, więc zwyczajowo „jak trwoga to do Boga” i będzie (najprawdopodobniej) św. Wawrzyńca. A,że górka już jest, więc będzie pasowało. Mnie nie za bardzo. Uważam, że to trochę nie  ”fair” w stosunku do jednej osoby. Wszyscy wiedzą o kogo chodzi, a nikt głośno nazwiska nie wymienia, więc  ja wymienię. Tak naprawdę pomijając oficjalną nazwę jaką niedługo poznamy, to jest rondo radnego powiatu Józefa Mrowca, Dlaczego? Dlatego, że bez tego człowieka do dzisiaj zapewne tego ronda by nie było.  Od razu piszę, żeby nie było wątpliwości, nie jest to polityk z mojej bajki. Działalność jaką prowadzi ja nazywam korespondencyjną (pisze listy do swoich kumpli w powiecie, województwie i odpowiedzi publikuje). Efektów żadnych, ale szum medialny jest, i o to chodzi. Pamiętam go z dwóch spraw. Otóż Józef Mrowiec to ten który wybór M. Blaskiego na burmistrza nazwał cudem (więc ze świętością tu jakby coś jest, ale dla św. Wawrzyńca konkurencja żadna). No i druga, zwrócił się (list otwarty) do władz o zorganizowanie  „okrągłego stołu” w/s orzeskiego sportu, Z efektem, też żadnym. Okazało się, że to był „pic na wodę”, po to żeby podnieść notowania u mieszkańców, albo własne „ego” (chyba to drugie bardziej). Powyższe słowa wcale nie oznaczają, że przy sprawie ronda nazwisko to powinno zostać pominięte, a tak chyba się dzieje. Rozumiem, że dla naszych pseudo rajców, włodarzy, urzędników i innych „zapominalskich”, wywleczenie tej sprawy to przypomnienie ich niekompetencji i kompromitacji na całego (kto zna mocniejsze określenia nie powinien się krępować, na pewno będą pasowały) i pewnie chcieli by o tym jak najszybciej zapomnieć. Ale przynajmniej w tej sprawie radny powiatu Józef Mrowiec na to samo nie zasługuje.