Czy tyka już ekologiczna bomba w Gardawicach?.

Mieszkańcy Gardawic zapewne dobrze orientują się o jaki „podejrzany’ teren chodzi. Swego czasu podpisali się pod tym, że będą to tereny rekreacyjne. Później jakimś cudem, miały być przeznaczone na ekonomiczną strefę a skończyło się wysypiskiem po kopalnianego kamienia. Rekultywacja tak to się ponoć nazywa. Moja nazwa: zasyfianie terenów miejskich kamieniem, a powietrza, węglowym pyłem, co okoliczni mieszkańcy doświadczali i jeszcze długo doświadczać będą. Ta rekultywacja odbywa się oczywiście w absolutnej zgodzie z przepisami i przeprowadzana jest również w zgodzie ze stosowanymi w takich pracach technologiami. Wszelkie przeprowadzane kontrole nie wykazują, żadnych nieprawidłowości. Gdzie bomba? Popatrz szanowny czytelniku na zdjęcia z tego terenu (pod tekstem), które do mnie dotarły, i które postanowiłem publicznie udostępnić. Na tych zdjęciach już tak różowo i moim zdaniem, zgodnie z przepisami nie jest. Teren ten po raz kolejny zmienia swoje oblicze. Nie rekreacyjny, strefa czy teren rekultywowany, ale zwykły nielegalny śmietnik, sprytnie przykrywany kamieniem. A to już przyznacie wesołe nie jest. Gmina informuje, że w 2012 r zmieniła plan zagospodarowania, działań na rzecz powstania strefy nie prowadzi, a rekultywacja odbywa się pod nadzorem Starostwa Powiatowego. To oczywiście nie wszystko. Przywiezione odpady plantuje się spychami, co przy tak otwartej przestrzeni powoduje, że wiatr (który po budowie ekranów, odbija się od nich) nawiewa pył na posesje zwłaszcza te za kościołem. Ludzie przeklinają, ale co mają zrobić, jak nic udowodnić nie sposób. Jakoś dziwnie, przepisy o niskiej emisji tam nie działają, a znajomi którzy w tej okolicy mieszkają nie zauważyli żeby ktokolwiek, cokolwiek tam badał. Wybrany przez mieszkańców tamtejszy radny zapewne nic nie wie, Rada Sołecka pewnie też. Co wie mieszkający w tej dzielnicy Burmistrz, szczerze piszę, nie wiem. A może warto sprawdzić jak to się stało, że mieszkańcy jedno, władza drugie, a wychodzi jeszcze coś innego. Ciekaw też jestem jak Starostwo Powiatowe radzi sobie z nadzorem nad tym całym śmieciowym (sorry rekultywacyjnym) interesem.

PS. Powyższy tekst ukazał się w listopadowym numerze niezależnego miesięcznika „TWOJE INFO”

Komentarz – Gość: Może jeszcze ktoś za to kasuje ogromne pieniądze? Czy nie czasem burmistrz pierwszej kadencji?

Dla kogo parking przed urzędem?

Będąc akurat w urzędzie zastanowiło mnie jak to jest, że parking przed urzędem pełny, a w urzędzie pusto. Dwa stanowiska oznaczone jako „służbowe” ok. ale jeśli służbowe są dwa, to dwa i reszta powinna być przeznaczona dla petentów. Okazuje się jednak, że tak nie jest i mieszkaniec który przyjedzie załatwić sprawę w urzędzie ma olbrzymie trudności z parkowaniem (czego sam doświadczyłem) bo prawie cały parking, przez cały dzień zajmują samochody pracowników urzędu. A to chyba normalne nie jest, zwłaszcza, że jak na 20 tys. Gminę jest on delikatnie mówiąc skromnej wielkości. Za to skwer przed budynkiem robi wrażenie, proporcje tylko nie takie jak trzeba. Sprawa może i drobna ale przyznacie denerwująca, zwłaszcza, że nie każdemu „uśmiecha” się gnać do urzędu spod ośrodka zdrowia, orlika czy tesco.

Komentarz – Madam: Myślę, że nie można popadać w skrajności – Stańczyku, nie czepiajmy się takich mało istotnych szczegółów…Idąc tym tokiem rozumowania na parkingu szkolnym nie mogą parkować nauczyciele, na parkingu kopalnianym nie mogą parkować górnicy itd., itp.

Komentarz – Karina Mucha: Tak – Stańczyk ma rację. Próbowałam dzisiaj zaparkować pod naszym orzeskim UM. Objechałam budynek trzy razy, bezskutecznie szukając miejsca. W końcu się poddałam i zaparkowałam pod ośrodkiem zdrowia. Na parkingu UM stało kilkadziesiąt samochodów, jednak zwykłych mieszkańców w urzędzie było zaledwie kilku, w tym ja.
Myślę, że jak w każdym innym przypadku, Urząd Miasta nie ma sobie nic do zarzucenia, bo my-mieszkańcy „wiecznie jesteśmy z wszystkiego niezadowoleni, więc nie dogodzisz, więc po co się starać”. W urzędzie pracuje ponad 90 osób, wystarczy, że połowa przyjedzie samochodami, a mieszkaniec chcący skorzystać z usług tej placówki ma problem z parkingiem.
Drogi UM w Orzeszu, może warto zabezpieczyć tabliczkami „TYLKO DLA PETENTÓW” kilka miejsc parkingowych?

 

Wszystko jest ok! teoretycznie.

Nieźle musiał Burmistrz Blaski podnieść adrenalinę Mariuszowi Olesiowi opowiadając w Gazecie Orzeskiej, że Stadion Miejski mimo podpisanej umowy z MKS „Sokół” jest właściwie dla wszystkich dostępny, bo ten zagroził przeniesieniem całej działalności którą prowadzi do pobliskich Łazisk. Nie mogę Burmistrzowi zarzucić, że okłamuje mieszkańców, ma rację, tylko że teoretycznie a to z praktyką ma niestety niewiele wspólnego. Z wywiadu wynika, że umowa o użyczenie stadionu została zawarta z MKS „Sokół” na czas określony (najgorszy typ umowy, bo bardzo trudno ją wypowiedzieć, tu oklaski dla Działu Prawnego Urzędu). Jest tam podobno zapis, że ze stadionu korzystać może każdy, bo MKS jest zobowiązany obiekt udostępnić. Pewnie tak jest, teoretycznie. W praktyce nikt już nawet nie próbuje, bo nikt z władzami MKS-u (poza miastem) dogadać się nie może. Ten który chciałby na stadionie urządzić imprezę, otrzymuje tekst „mamy podpisaną umowę z MKS-em dogadajcie się” i po sprawie. Gadka Burmistrza, że miasto dołoży wszelkich starań aby pomóc obiekt udostępnić, to moim zdaniem zwykła ściema (albo manipulacja jak kto woli). Skutek jest taki, że rodzice dzieci klubu założonego przez Pana Olesia woleli przystosować boisko przy SP 6 w Zawiści co pewnie kosztowało ich dużo wysiłku i forsy, choć stadion stał i stoi pusty. Najlepsze w tym wszystkim jest to i tego zrozumieć nie jestem w stanie, że klub który zawarł umowę z miastem istnieje też tylko teoretycznie czyli na papierze. MKS „Sokół” bowiem z powodu długów, działalności sportowej nie prowadzi, a stadion ma. Może tu trzeba dołożyć wszelkich starań Panie Burmistrzu?. Oczywiście o sprawie nie wypowiadają się radni ze stosownej komisji, bo jak nie trudno się domyślić, istnieje ona też tylko teoretycznie.

Komentarz : gość: Burmistrz jedno, Olo drugie. Nie można ustalić zasad, które będą jednakowe dla wszystkich.

Komentarz – j99: Temat Sokoła Orzesze to jedna wielka śmieszność. Urząd Miasta ma gdzieś sport i sztandarowy klub Orzesza. Mieszkańcy zresztą też. Nikomu nie zależy na istnieniu tego klubu. Nie ma ludzi którzy mieli by przysłowiowe „jaja” by obecny pseudo zarząd z pseudo panią biznesmen postawić pod murem i zarządać wyjaśnień na temat upadku Sokoła. Burmistrz i miasto też nie jest zainteresowane obecną kondycją klubu który na tą chwilę istnieje tylko z nazwy. Zadam pytanie ..kto sprawuje nadzór nad poprawnością działań zarządu skoro obecny zarząd a raczej pseudo zarząd nie pochylił sie nad zwykłym prostym wnioskiem o zmianach w KRS.
Do tej pory w KRS widnieje zarząd w składzie który już swą aktualność stracił wiele lat temu. Polecam link : 
http://www.krs-online.com.pl/
miejski-klub-sportowy-mks-sokol-orzesze-krs-52806.html Niestety Burmistrz Blaski jak i cały Urzad jak i całe miasto Orzesze nie ma „jaj” by zająć się tą sprawą. Przecież tak jest wygodniej.

Chcesz remontu, podpisz petycję.

Adam Lewandowski przewodniczący Rady Powiatu Mikołowskiego wziął na siebie jak czytam w lokalnej prasie, ciężar koordynacji zbierania podpisów pod petycją do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w sprawie remontu kawałka A4. Uznał bowiem, że społeczna presja ze strony mieszkańców zrobi na GDDKiA wrażenie największe. Ok! nie ma sprawy, jeżdżę tam czasami więc podpiszę. Tylko nie rozumiem tu czegoś. O ile wiem Pan Lewandowski jest szefem PiS w naszym powiecie, więc jak jest? Ogłasza zbieranie podpisów pod petycją do swoich partyjnych kumpli (nie wierzę żeby PiS nie zmienił od wyborów władz w GDDKiA). Poza tym jeśli GDDKiA robi remonty dróg, patrząc na to gdzie presja społeczna jest największa, to pogonił bym to całe towarzystwo, bo ci ludzie nawet jeśli „swoi” za bardzo pojęcia o tej robocie nie mają. A do Pana Lewandowskiego 2 pytania. Było ostatnio głośno o kolejnym wypadku, w chyba najbardziej niebezpiecznym miejscu w Orzeszu (chodzi o A1, skrzyżowanie koło kościoła w dzielnicy Gardawice) pytanie brzmi: weźmie Pan koordynację podpisów z Orzesza? zanim ktoś na tym skrzyżowaniu zginie, bo presji politycznej wywrzeć nie możemy (w Orzeszu struktur PiS brak, a w samorządzie też nikogo z PiS nie ma). Jeszcze jedno pytanie: Z remontami dróg powiatowych w Orzeszu jak będzie? mamy petycje do Pana, czy od razu do Rady Powiatu słać, bo o remonty tych dróg też ciężko.

Dla kogo Stadion Miejski w Orzeszu?

Młodzi piłkarze KS „Niepokorni” w pierwszym meczu na terenie Orzesza nie byli zbyt gościnni dla kolegów z Tychów gromiąc (podobno) byłego lidera 8:0 Gratuluję!. Mecz podobno zorganizowany był na poziomie którego niejeden stadion mógłby pozazdrościć (ale tego akurat się spodziewałem), ale ja nie o tym. W relacji z tego wydarzenia, wystąpił Pan Burmistrz Blaski, który raczył się nieskromnie pochwalić, że gmina sportowe kluby finansowo wspiera i wspierać będzie. Może to i racja, ale z tego co wiem, jedyne środki jakie ten klub otrzymał ,to te z Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, więc w tym wypadku to tak bardzo bym się tą pomocą nie chwalił. To może inna pomoc? Gdy rodzice porządkowali płytę boiska przy SP 6 poprosili OSP o zroszenie murawy wodą. Odpowiedzią urzędników Pana Burmistrza było krótkie, konkretne „NIE” i pozostawienie rodziców samym sobie. Ale nie czepiajmy się burmistrza, może faktycznie chlapnął, będąc pod wrażeniem i pomoże jak obiecał w przyszłości. Chodzi mi zupełnie o coś innego. Młodzi ludzie z KS „Niepokorni” grają swój pierwszy mecz, w swoim mieście, na przyszkolnym boisku, a w tym samym czasie Stadion Miejski w Orzeszu świeci pustkami i nic się na nim nie dzieje. Jakie to układy panują w gminie, że jedni mogą a inni nie?. Dzieci z innego klubu tak, Pan Martyniuk na orzeskim stadionie tak, dzieci z KS „Niepokorni” nie. Pan Burmistrz być może darzy większą sympatią Pana Janiaka ok! (bo w to, że boi się tego faceta cały urząd, nie wierzę). Może więcej kasy mu przeznaczać, to też jestem w stanie pojąć, bo kryteriów przyznawania forsy na sport nie znam (podobno trzeba wydeptać). Tylko czemu uderza to w dzieci, tego właśnie za chiny pojąć nie mogę.

Lekcja widmo

Miejsce: sala gimnastyczna Zespołu Szkół „Poległych na Pasternoku” w Orzeszu.

Chciałbym opisać wam przebieg lekcji w-f, które ostatnio odbywają się w tej szkole, oto on: do sali gimnastycznej wchodzi Pani nazwijmy ją umownie nauczycielką. Rzuca do będącej tam młodzieży piłkę i w zależności pewnie od nastroju siada na ławeczce, lub znika, koniec lekcji. Ludzie! Jaka to jest fucha. Lekcji nie ma, a wynagrodzenie co miesiąc jest na koncie, z naszych podatków. Ciekaw jestem czy ktoś łaskawie zareaguje: Pani Dyrektor Gabriela Kret da radę?, czy konieczna będzie interwencja odpowiedzialnej za edukację v-ce Burmistrz Krawczyk. A może trzeba będzie powiadomić Kuratorium, żeby sprawdziło jak to niektórzy przedstawiciele lidera edukacji program wychowania fizycznego wśród młodych Orzeszan realizują.

Komentarz – gość: Nie do wiary i to w dzisiejszych czasach (po reformie – tak nauczyciele szanują sobie pracę). Czy w ten sposób nadal strajkują?

Komentarz – Alex: Witam. Moje dziecko jest w trzeciej klasie gimnazjum. Przez te trzy lata miało zajęcia wychowania fizycznego ze wszystkimi nauczycielami uczącymi tego przedmiotu w ZS Orzesze. Zdecydowanie twierdzi, że taka sytuacja nie miała nigdy miejsca.
A dziecko mam szczere.
Pozdrawiam.

Życzenia dla Pani komendant

Zapewne już wiecie, że od września mamy w Orzeszu nową Panią komendant komisariatu policji. Ze swej strony chciałbym złożyć jej troszkę spóźnione, ale szczere gratulacje i życzenia powodzenia w służbie mieszkańcom. Życzę aby działania orzeskiej policji były tak skuteczne, aby tzw. interwencje obywatelskie (realizowane w Orzeszu głównie przez patrol interwencyjny firmy Pana Olesia) odeszły wreszcie w zapomnienie, co spowoduje przy okazji, że służby prasowe Komendy Powiatowej będą mogły wreszcie przedstawiać ich przebieg w sposób prawidłowy, z czym do tej pory miały nie lada kłopot.

Pomoc w wersji mini i sponsoring na maxa.

W lokalnej prasie szef Rady Powiatu Mikołowskiego nie omieszkał się pochwalić, że powiat wykazał się wspaniałomyślną solidarnością i nie mogąc stać z boku władze powiatu udzieliły wsparcia dla ofiar nawałnic, z powodu których ucierpiało tak wielu rodaków  na kwotę uwaga!!! 15.000 zł. (słownie piętnaście tysięcy złotych). Rachunek prosty, nasz powiat liczy prawie 100 tys. mieszkańców więc w przeliczeniu, na każdego mieszkańca przypada ok. 15 groszy. Mam w związku z tym pytanie. Panie przewodniczący Lewandowski co myśmy (wyborcy) wam takiego złego zrobili, że wy nas tak ośmieszacie???.

Przeglądając fotki na fb. zauważyłem jedną z tegorocznych dożynek, tych które odbyły się w Gardawicach. Przy jednej z dziecięcych zjeżdżalni zauważyłem taki oto baner:IMG_20170827_194920Pana Burmistrza Blaskiego pytać nie mogę, bo w przeciwieństwie do Pana Lewandowskiego wyłożył forsę z własnej kieszeni i nic mi do tego ile i na co. Ale dedykuję mu jak się kiedyś mówiło „ku pamięci” coś takiego:

„Piękne czyny nie potrzebują rozgłosu, nachalne ich eksponowanie czasami prowadzi do śmieszności”.

Komentarz -  O2: A co takiego Stańczyk zasponsorował?

Komentarz – Alex: Co za pierdoły.

Sukces i porażki.

Przeleciała przez lokalne media informacja, że RDOŚ zawiesiła postępowanie w/s wniosku Silesian Cool o fedrunek pod Orzeszem. Niemiecka firma postanowiła podobno poczekać na politycznie lepsze czasy. Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy o którym cisza jak makiem zasiał. Dla mnie to nie cwaniactwo Niemców powinno być zauważone ale sukces. Sukces który bezsprzecznie odnieśli mieszkańcy Orzesza (z wyłączeniem byłego i obecnego Burmistrza). Akcja społeczna (zbieranie podpisów, opór na zebraniach) była tak silna, że nawet giganci z PiS nie odważyli się jej zlekceważyć, co w tym wypadku dobrze o nich świadczy. Szkoda, że ten wysiłek nie został zauważony przez Burmistrza Blaskiego i radnych miejskiej rady, bo tak się właśnie buduje społeczeństwo obywatelskie. No! ale oni zaczną nas dostrzegać za niecały rok, jak potrzebne im będą nasze głosy. O kolejnym (może nawet nie jednym) zwycięstwie nie napiszę, bo go po prostu nie będzie. O Turniej Rycerski mi chodzi, który w tym roku nie został zorganizowany co oczywiście zostało zauważone ale, w tym temacie również cisza. Jeśli jest tak, że nikt nie ma odwagi zapytać To pozwólcie, że ja publicznie Burmistrza Blaskiego i Pana Olesia zapytam: Panowie! dlaczego Turniej Rycerski, impreza która stała się sportową wizytówką Orzesza w tym roku się nie odbył? Jeśli rozpoczęła się już przepychanka związana z przyszłorocznymi wyborami na stanowisko burmistrza to szkoda, że odbywa się ona kosztem mieszkańców, że o promocji miasta nie wspomnę. Skoro już jesteśmy przy sprawach rycerskich. Pani Wiktoria Oleś w internecie uruchomiła akcję w której prosi mieszkańców i nie tylko o finansowe wsparcie na realizację swojej sportowej pasji. Nie będę tutaj zanudzał kim jest i czyja to córka, bo bardzo dobrze wiem, że wiecie. Po uruchomieniu akcji pomyślałem, że jest już po akcji. No bo ile może trwać np. telefon Burmistrza do działu promocji z hasłem „proszę to wpłacić, zakończyć całą akcję i przedłożyć mi stosowną umowę sponsorską”, albo ile mogą trwać wpłaty udzielone przez tzw. orzeski biznes który w różny sposób z działalności Pana Olesia korzystał, lub rodziców dzieci, którym wielokrotnie bezinteresownie pomagał. Jeśli nic z powyższego, to sprawę w swoje ręce powinna wziąć brać rycerska, której zaangażowanie jak do tej pory było delikatnie mówiąc liche. W sumie okazało się, że krótka akcja nie jest wcale taka krótka, za to pamięć ludzka bardzo, a moje myślenie tym razem okazało się bardzo naiwne.

PS. Powyższy tekst ukazał się w wrześniowym numerze niezależnego miesięcznika „Twoje INFO”

Komentarz – gościu Panie Stańczyku, bardzo niesprawiedliwie osądza Pan biorąc wspólnie wszystkich radnych, a pomijając bezustanne wielkie zaangażowanie radnych i sołtysów sołectw, na których terenie ma być kopalnia. Proszę rozeznać rzetelnie temat a dopiero potem komentować.

Komentarz – gość:Sukces ma wielu ojców,a porażka jest sierotą…tu się zgodzę z Panem Stańczykiem…. nie obrażając ani radnych,ani sołtysów,jednak zauważyć trzeba bezinteresowność grupy mieszkańców walczących z nierzetelnym inwestorem w imieniu całej społeczności,a radni i sołtysi podpisują się tylko pod dokumentami stworzonymi przez zainteresowanych mieszkańców jako reprezentanci społeczeństwa. Powinno być odwrotnie,jednak zauważmy że jest to podobnie jak w polityce,jak się już ktoś dostanie na odpowiednie krzesło,to szuka parobków do zrobienia za niego brudnej roboty,a sam zainteresowany jeżeli jest mu to na rękę podpisuje lub nie!!!!

Jak Orzescy radni swoich mieszkańców ośmieszają.

Pytacie mnie o opinię w/s decyzji Orzeskich radnych którzy postanowili nazwać po nowemu nazwy ulic które mają zostać po staremu. Oto ona: Nigdy bym nie pomyślał, że wśród naszych radnych podziw dla teoretyka nazizmu (Marks) i propagatorów stalinizmu (Krasicki, Sawicka) jest tak wielki, że są w stanie dla zachowania ich w naszej pamięci wydurniać się w publicznej działalności. Szkoda tylko, że ta publicznie prezentowana głupota pośrednio dotyczy nas, bo przecież nas reprezentują. Po co wydawać pieniądze na promocję gminy jak mamy ją właściwie za darmo i to w kabaretowym stylu. Niech to pozostanie w naszej pamięci gdy za rok będziemy głosować. Część z tych pożal się boże radnych zapewne z gębą pełną obietnic będzie próbowała namawiać nas abyśmy na nich głosowali.

Komentarz – gość: Na ten temat napisałem już i do Rady Miasta i do „Gazety Orzeskiej”, oczywiście bez odpowiedzi.
22 lipca !807 r Napoleon nadaje konstytucje Księstwu Warszawskiemu. Data godna upamiętnienia w Orzeszu na Górnym Śląsku.
Ul. Armii Ludowej ma zostać dla uhonorowania mieszkańców Orzesza służących w tej formacji.
Nie chcę już się powtarzać, bo w korespondencji skomentowałem wszystkie proponowane zmiany, ale chciałbym poznać tych pseudo historyków (doradców). bo radnych ,którzy głosowali podobno jednomyślnie znam. Mają satysfakcję,że wykiwali IPN i Ustawodawcę, ale mam nadzieje, że nie wszystko im się uda.

Komentarz – Gość II: Nieprawda, radni nie głosowali jednomyślnie.

Komentarz – gość do Gościa II. Podobno.