Nazwać i zapomnieć, jak najszybciej.

Dowiedziałem się nieoficjalnie, że rondo przed urzędem ma zostać nazwane rondem ”św. Wawrzyńca”. Swego czasu na facebooku zaproponowałem aby nazwać je rondem „dziesięcioletniej zwłoki”. Dałem spokój z wymyślaniem nazw, po tym jak mnie zwymyślano, że nazwa ironiczna i nie najwyższego lotu. Największą popularnością wśród internautów cieszyła się nazwa rondo „Niepokornych” aby docenić  pasję i sukcesy młodych ludzi z sekcji rycerskiej uczniowskiego klubu „Sokół” Niestety z tego co wiem nikt w tej sprawie nie złożył oficjalnego wniosku, więc  możemy o tym jedynie pomarzyć. A szkoda,  bo pomysł moim zdaniem dobry (jeszcze nie słyszałem aby miasto honorowało w taki sposób swoich młodych mieszkańców). Więcej propozycji nie było, więc zwyczajowo „jak trwoga to do Boga” i będzie (najprawdopodobniej) św. Wawrzyńca. A,że górka już jest, więc będzie pasowało. Mnie nie za bardzo. Uważam, że to trochę nie  ”fair” w stosunku do jednej osoby. Wszyscy wiedzą o kogo chodzi, a nikt głośno nazwiska nie wymienia, więc  ja wymienię. Tak naprawdę pomijając oficjalną nazwę jaką niedługo poznamy, to jest rondo radnego powiatu Józefa Mrowca, Dlaczego? Dlatego, że bez tego człowieka do dzisiaj zapewne tego ronda by nie było.  Od razu piszę, żeby nie było wątpliwości, nie jest to polityk z mojej bajki. Działalność jaką prowadzi ja nazywam korespondencyjną (pisze listy do swoich kumpli w powiecie, województwie i odpowiedzi publikuje). Efektów żadnych, ale szum medialny jest, i o to chodzi. Pamiętam go z dwóch spraw. Otóż Józef Mrowiec to ten który wybór M. Blaskiego na burmistrza nazwał cudem (więc ze świętością tu jakby coś jest, ale dla św. Wawrzyńca konkurencja żadna). No i druga, zwrócił się (list otwarty) do władz o zorganizowanie  „okrągłego stołu” w/s orzeskiego sportu, Z efektem, też żadnym. Okazało się, że to był „pic na wodę”, po to żeby podnieść notowania u mieszkańców, albo własne „ego” (chyba to drugie bardziej). Powyższe słowa wcale nie oznaczają, że przy sprawie ronda nazwisko to powinno zostać pominięte, a tak chyba się dzieje. Rozumiem, że dla naszych pseudo rajców, włodarzy, urzędników i innych „zapominalskich”, wywleczenie tej sprawy to przypomnienie ich niekompetencji i kompromitacji na całego (kto zna mocniejsze określenia nie powinien się krępować, na pewno będą pasowały) i pewnie chcieli by o tym jak najszybciej zapomnieć. Ale przynajmniej w tej sprawie radny powiatu Józef Mrowiec na to samo nie zasługuje.

Sokół w agonii

Miało być tak pięknie. Pamiętacie to? „sensacyjna zmiana we władzach MKS „Sokół” Orzesze” „na czele klubu stanęła kobieta” a potem fotki i wywiady w lokalnych mediach „nie debatujemy tylko pracujemy” „od 10 marca codziennie odrabiamy porcję zadań” Miało być, a wyszło jak to w Orzeszu. Co dalej z Sokołem? pyta miejska gazeta informacyjna donosząc z posiedzenia Komisji ….. Sportu i Rekreacji o fatalnej sytuacji finansowej w klubie. Nie pomogło obsadzenie zarządu osobami spoza Orzesza, nie pomógł spadek I – szej drużyny do klasy„ A” (mniejsze koszty). Olano jubileusz 95-lecia klubu (koszty).Tyle dało się zauważyć. Za zapowiedziami powinny iść działania. A te jeśli nawet były, to niestety nieskuteczne. I teraz trzeba było zrezygnować z dotacji na rzecz dzieci bo i tak pieniądze przejąłby komornik. Od wyboru nowych władz minął rok a jak wynika z artykułu zarząd klubu do dzisiaj nie wie jaka jest wysokość jego zobowiązań („niestety ciągle pojawiają się nowe wyroki i zajęcia”). Moim zdaniem nie ma pomysłu na „wyjście na prostą” dlatego obym się mylił ale nie wierzę, że państwo Janiak uratują „Sokoła”, mimo szczytnych deklaracji. Od ponad roku kibice i sympatycy oczekiwali na program naprawy klubu i nie doczekali się. Oficjalnej strony internetowej jak nie było tak nie ma. Konto na facebooku wprawdzie istnieje, ale widać że nie ma żadnego pomysłu na jego prowadzenie. Nawet nie próbowano pozyskać 1% z naszych podatków. A przecież są ludzie w Orzeszu którzy prowadzą działalność sportową z powodzeniem. Jeśli Pan Janiak (podobno, on tam wszystkim „kręci”) nie wie jak się to robi, wystarczyło poprosić o pomoc na przykład Mariusza Olesia. Chociaż wcale bym się nie zdziwił gdyby Pan Oleś odmówił, po zakazie skorzystania z płyty boiska podczas turnieju rycerskiego (wprawdzie nie udało się turnieju „położyć” ale rodzicom którzy przybyli z dziećmi ta „debilna” decyzja skutecznie uniemożliwiła obserwację walk rycerskich). Trzeba jednak zauważyć, że nowy zarząd „pije piwo” które nawarzyli jego poprzednicy. Ale cóż, jak to się mówi „wiedziały gały co brały” Zamiast propozycji konkretnych działań , trwa moim zdaniem oczekiwanie na zasadzie „przecież nie pozwolą na likwidację”, a używanie dzieci jako argumentu dalszego istnienia, uważam delikatnie mówiąc za „niesmaczne”.

 

Orzeszanie testują PiS.

Dwaj radni Marek i Zgoł oraz Stowarzyszenie „Zielone Orzesze” (myślałem, że już nie istnieje) postanowili uruchomić akcję „Stop kopalni” i po raz kolejny mieszkańcom Orzesza wyłożono listy do podpisywania. A to oznacza, że organizatorzy nie dali wiary w zapewnienia, że „nic się nie stanie”, byłego komunistycznego aparatczyka Markowskiego który obecnie pracuje dla „niemca”. W liście do mieszkańców wskazano ewentualne zagrożenia, oraz co dziwne brak danych co do ewentualnych korzyści jakie z budowy kopalni będzie miało Orzesze. A to oznaczać może tylko tyle, że albo ich nie negocjowano, albo negocjowano i nie przekazano radnym, że o mieszkańcach nie wspomnę (tu akurat się nie dziwię bo przecież do wyborów daleko i władza mieszkańców ma wszyscy wiedzą gdzie).  Po sukcesie społecznej akcji w sprawie posterunku policji tym razem sprawa o wiele większego formatu i same listy z podpisami mogą nie wystarczyć. Potrzeba jednoznacznego stanowiska rządzących a mianowicie całej rady miejskiej i osobno burmistrza Blaskiego który jest za, a nawet przeciw, tzn. w czasie kampanii wyborczej był przeciw a teraz już jest za z ograniczeniami. Radni w powiecie też powinni z siebie coś „wydusić”, rehabilitując się przynajmniej w części za „cyrk” ze strategią dla powiatu. Moim zdaniem kluczowym jednak będzie stanowisko Pani poseł Kloc która w kampanii trochę w temacie górniczym naobiecywała, Oczywiście jeśli znajdzie czas pomiędzy jednym zagranicznym wojażem a drugim. O stanowisku stosownych ciał formacji PiS nie piszę, bo one w powiecie mikołowskim nie istnieją, albo takie wrażenie sprawiają.

Po reakcji ministerstwa poznamy jak silna jest pozycja wśród obecnie rządzących herr Markowskiego, który przyznać trzeba, szczebel lokalny „połknął” bez problemów. Ale to „pikuś”. Najważniejsze jest to, czy borykający się z reformowaniem górnictwa giganci PiS-u dają się „omamić” i dopuszczą do „koryta” niemiecką konkurencję. Przekonamy się czy „dobra zmiana” faktycznie nastąpiła i władza głosu swoich wyborców słucha.

Komentarz – A śka: Jesteśmy dumni z naszego radnego p. Żgola! Na wczorajszej sesji w Zgoniu wypadł najlepiej i doprowadził do uchwalenia sprzeciwu wobec kopalni. Brawo panie Januszu!

Komentarz – Zawiedziony:Szkoda tylko że pan Mach i centrum wydają się być wręcz zauroczeni herr Markowskim….

Budżet „dzielnicowy” nie mylić z „obywatelskim”

 Wnioski wybrane czas na realizację. Czas również na swego rodzaju podsumowanie. Czy coś się po wprowadzeniu programu zmieni dla „Centrum” i Jaśkowic? Odpowiedź – zależy jak to zostanie wykorzystane i wcale mi tu nie chodzi o zmiany w miejskiej „substancji”. Organizacja społeczna SMM Orzesze z nikomu nieznanej, stała się firmą rozpoznawalną. Pani Sylwia Kancelista  w Jaśkowicach (tak, tak, to ta sama, którą pokonał v-ce Szala w wyborach samorządowych) złożyła wniosek i zdobyła zaufanie współmieszkańców, którzy co ważne przegłosowali  obecnych radnych dodatkowo w sprawie lokalizacji (czego Jaśkowice chyba nie pamiętają).  Powyższe pokazuje, że jeśli chce ktoś działać społecznie, to dzięki tym pieniądzom nazwijmy je wdzięcznie „dzielnicowe” (z obywatelskimi to one nie mają nic wspólnego), dostaje darmowe narzędzie do promocji siebie. I teraz zobaczymy czy powyższe spowoduje, że radni których rola została ograniczona do odbioru wniosków, w przyszłym roku zrobią wszystko żeby „dzielnicówki” nie przyznać, albo będą musieli zacząć coś robić, bo „bajerka” miesiąc przed wyborami może już nie wystarczyć żeby mandat zdobyć. A wtedy żegnaj dieto nawet ta podwyższona. Czemu nie obywatelski? Z prostego podstawowego powodu, w obu wypadkach nie obyło się bez ingerencji władz. (Jaśkowice, naciski  na zmianę lokalizacji, „Centrum” rezygnacja wnioskodawców ze swoich projektów) nawet tak małą inicjatywę po prostu spiepszono.

Ogólnie warto zadać pytanie, czy o to chodzi? Czy w tak małej gminie jak Orzesze trzeba tworzyć program aby pokazać, na co mieszkańcy chcieliby wydać pieniądze . A może to radni przez całą kadencję powinni wykazywać się aktywnością i być w stałym kontakcie ze swoimi wyborcami. Co do tej aktywności, która niektórym tak bardzo leży na sercu. Mnie się wydaje, że z nią wcale nie jest tak źle, co pokazały akcje zbierania podpisów w/s posterunku, czy zbierane teraz w sprawie kopalni.

Wniosek jeden – brak komunikacji, żadna forsa (nawet ładnie nazwana) tego nie przykryje. Mimo tego, że w dyspozycji tak Rady jak i Urzędu są narzędzia (strona internetowa, „Gazeta Orzeska, wykupione miejsca na stronach prasy lokalnej,) itp. to mieszkańcy nie wiedzą, nie są informowani, albo do nich informacja nie dociera,  o tym co naprawdę władze i radni robią, poza jednym wyjątkiem cyklicznych sprawozdań radnego Damiana Mrowca .  

Komentarz – Margot: Skoro nie wystarcza strona internetowa miasta i facebook Gazety Orzeskiej, to może każdy radny i burmistrz powinni mieć swoje strony i tam zamieszczać regularnie zeznania z tego, co zrobili w danym miesiącu, kwartale dla gminy, a co planują zrobić. Wydawanie swojej gazetki wiązałoby się z kosztami, które nie każdy móglby udźwignąć, ale prowadzenie w sieci bloga czy konta na Facebooku nie wiąże się z żadnymi kosztami. Nie wiem co jeszcze. Ale skoro są radni i to wcale nie młodzi wiekiem, którzy nawet poczty elektronicznej nie obsługują, to jak od nich wymagać publikowanie tekstów w sieci… Może ktoś ma jakiś pomysł, jak władze mogłyby się kontaktować skuteczniej z mieszkańcami?

Stanczyk: Myślę, że ten kontakt na linii radny, burmistrz – wyborca, odbywał się będzie głównie z wykorzystaniem internetu. Ale czego tu oczekiwać, jak sam burmistrz Blaski swoją stronę zlikwidował. Szczęka mi jednak opadła jak przeczytałem ostatnie zdanie. Czyli taki radny podnosi rękę za skomplikowaną materią jaką jest podstrategia dot. środowiska informatycznego w powiecie a maila napisać nie umie – dobre. Dziękuję Margot za komentarz i serdecznie pozdrawiam. 

Diety w górę, tylko za co?

Jak to mówi młodzież, „odpalił petardę” radny Mrowiec Damian informując społeczność o trwających, można chyba napisać poufnych czy nawet tajnych pracach nad podwyżką diet dla budzących się jednak z zimowego snu radnych. Przy okazji  nieświadomie pokazując jak naprawdę wygląda komunikacja burmistrza Blaskiego z mieszkańcami. Płacić czy nie płacić? 500 czy 1000 zł  to dużo czy mało?. Pan Damian Mrowiec oraz zabierający głos w dyskusji były radny Kurpas są zdania żeby w ogóle nie płacić. To chyba opinia ogólna, bo nie wierzę, że panowie nie wiedzą, że płacić trzeba bo takie jest prawo. Pozwolę sobie jednak z tymi zdaniami nie zgodzić. Moim zdaniem płacić. Pytanie tylko ile? i jeszcze ważniejsze pytanie, za co?  Dlaczego płacić? Bo jestem zwolennikiem tego, że za pracę należy się wynagrodzenie. To, że jest ona wykonywana z publicznego wyboru nie ma dla mnie znaczenia. Ale znaczenie mają inne sprawy. I tu przechodzimy do drugiego członu czyli za co? Proponuję radnym zamierzającym głosować za podwyżką udział w dyskusji za co ta gmina ma wam płacić o 100 % więcej niż dotychczas?. Od lat was wybieramy i od lat ta gmina jest zadłużona, nie potraficie rozwiązać swoim mieszkańcom podstawowych problemów ich egzystencji (kanalizacja, stan dróg). I tak rok za rokiem, kadencja za kadencją. Z drugiej strony nietrafione pomysły znajdują jednak drogę do miejskiej kasy, wspomnę tu tylko o głosowanej ostatnio części strategii powiatu tak potrzebnej Orzeszu jak umarłemu kadzidło. Przekonajcie nas że zasługujecie na większe pieniądze. A na razie jeżeli chodzi o podwyżkę diet, znane wam stwierdzenie które do znudzenia powtarzane jest mieszkańcom którzy upominają się o to, czy tamto na zebraniach, cytuję: Nie ma pieniędzy w budżecie.

Do dyskusji na facebooku odniósł się ku mojemu zaskoczeniu Pan Mariusz Oleś. Jeśli sprawy społeczne zaczęły go interesować to dobrze. Może wreszcie „będzie się działo”

Komentarz – olo: Pozdrawiam wszystkich…czytających ten blog…Tak panie Stańczyku…zaczyna mnie to po woli irytować…i coraz bardziej zaczynam zastanawiać się nad REWOLUCJA W NASZYM MIEŚCIE..ale na wszystko przyjdzie czas …i Pan..jako jeden z pierwszych dostanie moje info co do moich przyszłych planów..pozdrawiam ciepło…. Mariusz Oleś…

Komentarz – Jan: No tak to miasto i wszystko co się w nim dzieje zaczyna irytować pana Mariusza. Może nawet więcej niż irytować bo przecież doprowadzony do takiego stanu ducha pan Mariusz planuje REWOLUCJĘ W NASZYM MIEŚCIE. Na rewolucję w jego wykonaniu wkrótce przyjdzie czas i wtedy wszystko się zmieni. Zastanawiam się czy mam się już bać czy może jeszcze trochę poczekać z tą obawą.

Komentarz – Olo: Panie Janie….dlaczego Pan się tak oburzył.Jeśli chce Pan ze mną podyskutować…to zapraszam…możemy usiąść w Amaro..u mnie na sali…albo gdzie Pan tylko zechce…I milo byłoby gdyby Pan się przedstawił… Pan wie z kim pisze…ja nie…po za tym ja coś chyba robię dla tego miasta..jego mieszkańców..wiadomo nie wszystkim podoba się to ze COŚ robię…no ale to powinni ocenić inni nie ja……może wypowie się kilka osób…i pisze Pan czy ma się Pan już bać…Wiec odpowiem..Jeśli już Pan wypowiedział się w moim temacie..musi mnie Pan znać…wiec wierze ze odpowie Pan sobie sam na to pytanie…Pozdrawiam…Mariusz Oles

Komentarz – Art: Panie Stańczyk, owszem płacić za dobrze wykonaną robotę trzeba, problem niestety pojawia się wtedy jeśli płacić musimy naszym radnym wyłącznie za to że przychodzą na sesje, piją kawę lecą w trąbe i raz na jakiś czas wstrzymają się od głosu… o zabraniu głosu w dyskusji nie wspomnę bo w przypadku kilku radnych jak dochodzą słuchy to siedzą tam jak słupy

Komentarz – montella: No i święty czas żeby ktoś to Orzesze obudził czasami jest mi wstyd ze tu mieszkam a jestem Orzeszanką całe życie a kto się śmieje ten się śmieje ostatni Olo mówi Olo robi wiec czekam z niecierpliwością na efekty pozdrawiam.

Komentarz – Gość: Płacić? Za co? Spóźnisz się 10 min.na komisję, a członkowie (radni) wzięli dietę i już się rozchodzą. Tak się napracowali i najczęściej takie komisje mają najwięcej zaplanowanych posiedzeń. Kultury itp.

Komentarz – rozb@wiony: chętnie zobaczyłbym marsz Niepokornych w brunatnych koszulach (a może lepiej w zbrojach rycerskich z mieczami w rękach?) rondami w Orzeszu celem obalenia rządów burmistrza Blaskiego. Wtedy pan Mariusz mógłby utworzyć marionetkowy rząd z Damianem Mrowcem na czele i w ukryciu decydować o losie mieszkańców Orzesza…

Komentarz – Damian Mrowiec:Do Pana/Pani wyżej – rozb@wiony:
Nie wiem czy to było tak trudne do zrozumienia, ale ja opisałem tylko całą sytuację i napisałem moje prywatne zdanie co o tym sądzę. W jakiekolwiek ,,internetowe” spory pomiędzy anonimami proszę mnie nie mieszać.
Bardzo się cieszę z działalności P. Mariusza, ja prowadzę jednak moją a na chwilę obecną nie mieliśmy jeszcze niestety okazji współpracować razem, w każdym bądź razie wrzucanie mojej osoby w czyjeś sprawy jest idiotyczne, a zanim zacznie Pan/Pani o kimś pisać to warto mieć w głowie chociaż trochę informacji o tym, o czym się rzeczywiście pisze.
Jeśli są jakieś nieścisłości z _moim_ tekstem, to z chęcią je wyjaśnię – 511 374 439.
Pozdrawiam.

Komentarz – Olo: Panie rozbawiony……z panem Mrowcem łączy mnie tyle co z Panem Duda…ale milo mi ze pan przemówił..widzę ze interesuje pana rycerstwo…ciesze się ..i nie pozostało mi nic innego jak zaprosić pana do klubu ..niech pan sprawdzi czy Niepokorni chodzą w brudnych koszulach…albo nie …nie ma sensu..ZAPRASZAM NA TRENING…

Komentarz – Maciej Skowronek: Moim zdaniem wyższe diety to dobre rozwiązanie bo torują drogę do samodzielnej pozycji rady względem Burmistrza, źle natomiast że unika się debaty publicznej w tej kwestii o ile oczywiście ten zarzut jest uzasadniony… dobrze by było również by omawiać tę kwestię możliwie w oderwaniu od populistycznych argumentów… choć rozumiem choćby z powodu że nawet nazwa sołectwa w którym mieszkam odwołuje się do emocji które mocno ludźmi powodują…

Komentarz – Gość: Panie Olo !Rozbawionemu chodziło o „brunatne ” koszule, a nie brudne-mała różnica.

Komentarz – Mieszkanka: I tak wygląda orzeska polityka. W budżecie pustki, gruba kasa trwoniona na beznadziejnych naczelników w szczególności myślę o tym w planowaniu przestrzennym i geodezji. Pan ten posiada żałosny poziom wiedzy, olewajskie podejście do tematów itd.. Planowanie przestrzenne jest najważniejszym działem w każdym mieście powinny tam pracować osoby kreatywne znające biegle przepisy prawa. Był tam kiedyś taki młody facet, który siedział z naczelnikiem ale chyba się zwolnił albo go zwolnili bo był za dobry nie widziałam go dawno w magistracie a ostatnio sporo tam bywam. A jeżeli chodzi o radnych to powinni czynić swoje obowiązki społecznie bo przecież powinno zależeć im na dobrej zmianie w mieście a nie na ładowaniu kasy do własnych kieszeni. A ponadto szacun dla Pan Olesia bo to on jest największym promotorem naszej Gminy. Pozdrawiam

Komentarz – Obywatel: Panowie kampania wyborcza zaczyna sie za jakieś 2 lata.

Komentarz – Margot: Do Obywatela: Kampania powinna trwać bez przerwy, wszyscy, którzy chcą się ubiegać o jakiekolwiek mandaty, powinni być widocznymi i pracować na okrągło, a nie rozdawać ulotki na miesiąc przed wyborami. To jest naprawdę żałosne, że o mandaty ubiegają się osoby, którzy przeciętnemu mieszkańcowi z niczym się nie kojarzą, z żadną inicjatywą, z żadnymi działaniami na rzecz miasta, powiatu…

Komentarz – r@zbawiony: Panie Mrowiec – akurat Pana posta o dietach nie czytałem i nigdzie do niego nie nawiązałem, będę musiał nadrobić. Mogłem użyć każdego innego nazwiska kogoś z Rady, ale akurat Pan wpadł mi do głowy. Jeżeli poczuł się Pan urażony – przepraszam.

Panie Mariuszu aka Olo – ktoś już słusznie zauważył, jest znaczna różnica pomiędzy brudnymi a brunatnymi koszulami. Gdyby Pan nie słyszał to już tłumaczę – tacy tam niemieccy rewolucjoniści, zrobili już kiedyś to co Pan planuje i z perspektywy czasu nie wyszło z tego raczej nic dobrego.
Bardzo cenię Pana za to co Pan robi dla naszej miejscowości, dla dzieci i młodzieży ale mieszanie się w politykę nie przyniesie nic dobrego – bo albo Pan popadnie w szarzyznę Rady, albo będzie Pan w opozycji co nie przyniesie żadnych wymiernych skutków. Już raz Pan próbował i odebrał Pan dużą część głosów radnemu Kurpasowi – a tylko o to chodziło ówczesnemu burmistrzowi.
PS. Jeżeli poprowadzi Pan rewolucję i napotka Pan opór ze strony kogokolwiek na swojej drodze też ich Pan zaprosi na rycerski trening albo rozmowę w Amaro?

Komentarz – Tomek. Sz: Do Mieszkanki. Jeżeli chodzi o tego młodego faceta to pewnie chodzi o mnie bo to ja siedziałem w jednym biurze Naczelnikiem. Znam wytarczająco dobrze Pana Naczelnika i mogę powiedzieć że jest to kompetentna osoba znająca swoje obowiązki. A jeżeli chodzi o mnie to ja nadal pracuję w UM tylko, że w innym wydziale. POZDRAWIAM

Komentarz – Gość: Może coś więcej o tej  rewolucji Panie Oleś. Ciekawi mnie też zdanie Stanczyka na temat budżetu obywatelskiego.

Komentarz – Margot: Gościu, o jakim budżecie obywatelskim piszesz? Nie wprowadzaj zamętu tutaj, bo Orzesza ta ustawa nie dotyczy. Tu wszystko znajdziesz na ten teamat 
http://zarzadzanie.blog.pl/www.maszglos.pl/wp-content/uploads/2014/03/Budzet-obywatelski-w-Polsce-D.-Kraszewski-K.-Mojkowski.

Komentarz – Migotek: Pan Tomasz Sz. nie tylko został w urzędzie, jest tam kierownikiem i swojej żonie załatwił urzędniczą posadkę. Kolejny lewy konkurs na urzędnika. Ciekawe jak się czuła żona, sekretarka burmistrza, gdy przyjmowała aplikację naiwnych, wierzących, ze mają szansę na pracę w ratuszu? Ta pani także przyjmowała pisma na dole. Niezły przekręt. Wstyd. I uczciwe władze. Może w końcu pora na rewolucję, ludzie w jakim my mieście żyjemy?

Społeczność swoje, komendant swoje

 Mimo tak znaczącego społecznego sygnału okazuje się, że komendant powiatowej policji się nie poddaje. Na sesji rady nadal przekonywał do swojego pomysłu zamknięcia komisariatu nocą. Ale teraz wydaje się, że jeśli miał to być ruch wskazujący na aktywność lub próba „błyśnięcia” przed nowym komendantem wojewódzkim, którego już niedługo pewnie poznamy, to wyszło na to, że gość jak się to mówi „strzelił sobie w stopę” Ostatnio bowiem giganci z PiS-u zapowiedzieli zatrzymanie likwidacji i odbudowę gminnych posterunków. Czy w nich będą zatrudniani ludzie, czy jedynie instalowane domofony tego na razie nie wiadomo. Czy w tym układzie nie lepiej iść jednak za głosem społecznego protestu i wycofać się z idiotycznego moim zdaniem pomysłu pt. posterunek czynny w godz…?. Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Powyższe jednak wcale nie znaczy, że nie trzeba szukać oszczędności w celu poprawy bezpieczeństwa. Myślę jednak, że w tym wypadku komendant szukał nie tam gdzie trzeba. A gdzie powinien? Np. coś takiego:  Komendant powiatowy policji w Mikołowie informuje, że zamierza wystąpić z inicjatywą uproszczenia procedur biurokratycznych w pracy resortu (ok. 60-70% swojego czasu policjant spędza na wypełnianiu druków, formularzy, protokołów itp.) Efekt murowany, więcej ludzi mogło by działać, a o komendancie podwładni mieliby jak najlepsze zdanie, nie to co obecnie. Jeszcze jeden przykład: Na sesję rady w Orzeszu komendant przybywa, nie po to aby „reklamować” domofony, ale zwraca się do radnych o likwidację jednostki Straży Miejskiej (3 osoby razem z komendantem) i przekazanie policji środków w kwocie 285 tys. (tyle ta mini „służba” będzie nas podatników kosztować w 2016 roku).

Wiem, że powyższe propozycje są trudniejsze do realizacji, wymagające również  swego rodzaju odwagi, ale tego Panu komendantowi z racji wykonywanego zawodu, chyba brakować nie powinno.

Ubezpieczeniowy przekręt

 Czytając w lokalnej prasie o działaniach oszczędnościowych podjętych przez burmistrza Blaskiego, zwróciłem uwagę na przeprowadzony na jego zlecenie audyt w sprawie ubezpieczenia majątku gminy. Co w tym dziwnego? Właściwie wszystko.  Jak tu się nie dziwić skoro majątek gminy najpierw oszacowano na 44 mln zł a po przeszacowaniu wzrasta do 125 mln. To jeszcze nic. Mimo tak wielkiego wzrostu wartości, stawka ubezpieczenia z 220 tys. spadła do 77 tys. zł. Jako przykład burmistrz podaje, że wartość Zespołu Szkół oszacowano na 44 tys. czego nawet porównać z wartością domku jednorodzinnego nie można. Na dodatek, oprócz majątku wynegocjowana składka objęła również inwestycje które są dopiero w planie.  Tu aż prosi się o publiczne przedstawienie owego „negocjatora” który tak pięknie orzeskich podatników skręcił. No bo jak to w ubezpieczeniach bywa, prowizja się należy. Jeśli ta osoba jeszcze w urzędzie pracuje to dobrze było by sprawdzić czy czasem nie została ona odesłana na inny ważny odcinek np. do negocjacji stawek za wywóz nieczystości które mimo zapewnień, że gmina na nich nie zarabia nijak mi nie pasują do tego co płaciliśmy wcześniej. Ale o tym może kiedy indziej. Czy po takim audycie odpowiednie służby otrzymają stosowne zawiadomienie o działaniu na szkodę gminy?, ja wątpię. Dowiedzieliśmy się, że wprawdzie „przekręty szły” to pewnie wszystko zostało skutecznie „przykryte” paragrafami i odbyło się zgodnie z literą prawa.. Ciekawi mnie również czy   burmistrz planuje jeszcze jakieś inne audyty.

Proszę nie dofinansowywać kłamców.

Ci którzy na zebraniu z władzami gminy byli, pamiętają zapewne dwóch młodzieńców którzy próbowali przeprowadzać tzw. konsultacje społeczne pod kątem realizacji projektu strategicznego dla całego powiatu. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że padło pytanie z sali jakie koszty poniesie gmina w związku z jego realizacją?. Odpowiedź padła, że gmina nie poniesie żadnych kosztów, bo to unia i inni zapłacą. Będąc w urzędzie zobaczyłem program najbliższej sesji, a tam jak byk punkt: Udzielenie pomocy finansowej powiatowi mikołowskiemu kosztów bieżących projektu Jednolita Strategia Terytorialna spójny obszar funkcjonowania powiatu mikołowskiego poprzez wzmocnienie efektywnej współpracy JST. Uff! tyle. Moje wrażenie jest takie. Oni od początku mieli w nosie mieszkańców ich głos i zdanie. Ciemnemu ludowi na wiejskim zebraniu wmówić można wszystko, i tak zapomną. A jak kasa się skończy to bez protestu dopłacą. I co? przyszedł czas dopłacić, bo pewnie umowy tak skonstruowane, że wycofać się nie można. A program wg tytułów cudo, fucha na lata. Strategia i 9 podstrategii. Jak oni to zrobią, żeby w jedną strategię połączyć gminy powiatu z których każda znajduje się w innej sytuacji terytorialnej, budżetowej, demograficznej itp. nie wiem. Kogoś musieli jednak przekonać, że mogą. Ale szanowni państwo starostowie, burmistrzowie, radni powiatowi i miejscy,  najpierw kasa a potem dopiero możecie zawołać „sprawdzam”. Moje zdanie jest takie. Nic co rodzi się w kłamstwie, dobre nie jest. Obym się mylił.

Komentarz – filczyk: Sama prawda. Ten powiatowy projekt od początku grubym nićmi jest szyty. Nawet spotkanie z tymi, którzy mają tworzyć tą strategię, zupełnie mnie nie przekonało do tego projektu.

Komentarz – Obserwator:Takich powiatowych projektów za duże pieniądze, które nikomu do niczego nie służyły było więcej.

O dobre imię, ale czyje?

 Rodzice SP 6 w Zawiści usłyszeli ostatnio, że swoimi wpisami  narażam dobre imię szkoły (stanczyk.blogujący wprawdzie nie padło, ale chodziło o komentarze w internecie, a o tym co działo się w tej szkole pisałem tylko ja). Narażanie dobrego imienia szkoły jest pojęciem tak szerokim, że można każdą nawet słuszną krytykę pod nie podciągnąć. Nie uważam, żebym je narażał, ale każdy ma prawo do własnego zdania. Będę się upominał jednak o dobro dzieci, które do tej szkoły chodzą i tego dotyczą moje wpisy. Tyle tytułem wyjaśnienia. Czas więc się znowu upomnieć. Wywiadówka, rodzic pyta co to jest za danie na obiad – bułka. Takie danie na obiad dzieci otrzymały pewnego grudniowego dnia. Pomyślicie, zmiana w zasadach żywienia?, no nie. Awaria w kuchni?, bardziej prawdopodobne ale nic bardziej błędnego. W tym dniu właśnie podobno w szkole odbyło się spotkanie. Na uroczystym obiedzie podejmowano ponad 100 zaproszonych gości i kuchnia mówiąc potocznie „nie wyrobiła”, więc dzieciom, już mniej uroczyście podano zamiast obiadu bułki. Teraz pytania: taki obiad to kompromitacja, czy dbanie o dobro szkoły?, a dbanie o dobro dzieci?, kto podjął taką decyzję? I jeszcze jedno pytanie, te kieruję do tych którzy w tym obiedzie uczestniczyli:  i jak, smakowało? Bo dzieciom – no właśnie.

Komentarz – Stanik: Znów ktoś zapomniał że szkoła jest dla dzieci a nie dla nauczycieli

Komentarz – Frooty: o jejku biedne dzieci dostaly raz na obiad bulki , wielka krzywda sie stala , ja chodzac na studia nie mam czasu nawet siku zrobic przez 8 godzin a co dopiero cos zjesc , a biedne dzieci dostaly raz w zyciu bulke na obiad… prosze skonczyc pisac takie brednie , takie jakies dziwne oszczerstwa z pretensjami , bedac takim haterem bardzo duzo pan/pani zdziala …
blog pelen pretensji , nienawisci i intencji dazycych do ulepszania czegos na sile , DON T BE A HATER DEAR .

Komentarz – Helga:do Frooty , chłopie biedny Ty jesteś i nie wiem co studiowałeś ale …. twój problem , że nie sikałeś przez 8 godzin , najwidoczniej nie potrafiłeś zorganizować sobie dnia na siku ….

Komentarz – Julian Król: Człowieku !!! Co to za uczelnia??? Co Ty tam robisz??? Nie chcesz chyba powiedzieć, że jesteś sudentem. Po Twojej wypowiedzi widzę, że nie zrozumiałeś treści. Idź się wysikać przeczytaj jeszcze ze dwa razy a potem rzuć te studia – nic one Tobie nie pomogą.

Policja czynna jak market

 Czynne od 6.00 –22.00 taką wywieszkę będziemy mogli zobaczyć  na drzwiach komisariatu Policji w Orzeszu i Łaziskach G. W zamian ma  być więcej policjantów na ulicach jeszcze nie wiadomo czy w dzień, czy w nocy. Uwolnione etaty zasilą drogówkę i czteroosobowy zespół wywiadowców, który operował będzie tajnie w całym powiecie. Wszystko to ma oczywiście poprawić stan bezpieczeństwa – jak zwykle. Czy aby na pewno? Krótki przykład: Interwencja mikołowskiej policji w jednym z obiektów publicznych w Orzeszu, patrol z Mikołowa przybywa po 2 godzinach od wezwania. Żeby policji ułatwić, przykład dotyczy godzin popołudniowych, nie nocnych.  Pierwszy raz słyszę żeby ograniczenie poprawiało, ale przecież tyle już przeżyliśmy. W jedno nie wierzę, a mianowicie, że tak rozległy teren obu gmin można zabezpieczyć szybciej z Mikołowa. Sprawa jest poważna. Wybrane przez nas władze standardowo „umywają ręce”, zamiast zająć stanowisko w sprawie. Proponuję inne rozwiązanie Panie Komendancie Policji Mikołów. Może wystarczy do pracy w w/w placówkach kierować lepszych pracowników niż tych z którymi Policja chce się pożegnać ze względu na marne wyniki. Jeśli nie da rady, to może w Mikołowie zamknąć komendę a w Orzeszu i Łaziskach G zostawić. I na koniec,  skoro policja w Orzeszu nie będzie  czynna w godz. od 22.00 dl 6.00 to ja jako obywatel Orzesza żądam prawa do posiadania broni.  Oprócz tego przepisów, które pozwolą mi bez konsekwencji zabić każdego kto w w/w godzinach wtargnie na teren posesji na której mieszkam. Dajcie mi to prawo i w ogóle możecie zlikwidować policję w Orzeszu. Petycję do Prezydenta Rzeczpospolitej o referendum w sprawie prawa do broni można podpisać na stronie www.maxkolonko.com, co niniejszym uczyniłem.

Komentarz – Marek152: „Uwolnione etaty zasilą drogówkę” Czyli jednym słowem zwineli osoby z posterunku po to by łapanki z radarem robić tak ?

Komentarz - filczyk: Yno czy się fto znojdzie taki, co by wos chcioł bez nocka zaćukać abo okraść? Wątpia. Cenia wos za to co tukej szkryflocie, yno w tym temacie zlyzcie na ziymia, i nom tu hamerykanskich wzorców nie tegujcie. Tu je Slunsk tu je Ojropa.