Dokąd zmierza fundusz tzw. dzielnicowy?

Albo to tylko zadyszka, albo powoli kończy się na naszych oczach inicjatywa zwana na początku funduszem tzw.  obywatelskim, a potem tzw. dzielnicowym. Nie chodzi mi o „szopkę” z głosowaniami w „Centrum”, ale o to co wydarzyło się w Jaśkowicach. O ile mnie pamięć nie myli , to pieniądze w ramach tego projektu miały obudzić  społeczną aktywność mieszkańców, w Jaśkowicach natomiast obudziły radnych (Panią Potysz i Pana Szalę) którzy po nie, w imieniu Stowarzyszenia im F. Stuska sięgnęli. Państwo radni, swoim postępowaniem pokazali że, po pierwsze nie za bardzo pojmują na czym idea burmistrza Blaskiego polega, a po drugie, wyrażając zgodę na realizację projektu przez radnych, sam autor też za bardzo chyba nie wie, co polecił wprowadzić w życie.  Bez względu więc na to, ile jeszcze placów zabaw w Orzeszu powstanie, program ten aby mógł dalej istnieć na pewno trzeba będzie skorygować. A miało być prosto i bez problemów,  środki z tzw. funduszu dzielnicowego przeznaczono przecież do dyspozycji mieszkańców,  radni natomiast  swoje projekty realizować mieli poprzez o wiele większe fundusze  z  Lokalnej Grupy Działania (pamiętacie skatepark,  jakoś nikt się nie chwali złożeniem projektu w tym Stowarzyszeniu).   No i przy okazji jeszcze jedna uwaga, aktywności społecznej w taki sposób zbudować, pobudzić, wzmocnić niestety  się nie da.  Jeśli w ogóle taki był zamysł na początku. Okazuje się, że mieszkańcy (przynajmniej zdecydowana większość) po to wybierają Burmistrza, Radnych, Sołtysów, Rady Sołeckie, aby  ci ich reprezentowali (reprezentować – czyli działać  w czyimś imieniu). Bo w Orzeszu jest tak, że nie w aktywności obywateli, a w działaniu, a właściwie jego braku  tkwi problem.  To co dzieje się na orliku, to co dzieje się w KS „Niepokorni”, to co dzieje się w uczniowskim „Sokole” pokazuje natomiast  gdzie tej aktywności jest w nadmiarze i czego brakuje. Aż prosi się o to, aby powstała w Orzeszu hala sportowa. Już słyszę, nie ma pieniędzy. A czy nie można by na początek spróbować przekonać mieszkańców aby zamiast powielających się inicjatyw, fundusze ze wszystkich dzielnic skupić na realizacji jednego projektu z pożytkiem dla wszystkich?. 

P.S: Powyższy tekst ukazał się w czerwcowym numerze niezależnego miesięcznika „Twoje Info”

Komentarz - omnismoriar1: po co mieszać w tym bajzlu ?

Komentarz – TR: Mądrze napisane – całe życie powtarzałem iż nasze miasto jest biedne jak na ogrom swojej powierzchni i albo będziemy robić masę małych gównianych projektów albo jedną solidną i potrzebną rzecz w roku na poziomie.

Komentarz – Dia.bella: No jasne! nic tylko wszystko dla centrum
PS.poza tym przypominam że coś takiego jak dzielnice Orzesza nie istnieje, jest centrum i Sołectwa