Biskup nie dla Orzeskich dzieci

Wielki zaszczyt spotkał dzieci szkół w Zawadzie. Odwiedził je bowiem biskup pomocniczy Archidiecezji katowickiej Marek Szkudło  Z tym zaszczytem jest jednak pewien problem. W szkole nr 6 doświadczyło go bowiem dzieci niewiele. Biskup przybył na akademię o godz. 12.30 do prawie pustego już budynku. Dzieci nie spotkał z prostej przyczyny, o 12.00 rozjechały się do domów. Więc jeśli wspomniany zaszczyt był, to dostąpiły go jedynie te dzieci, które prezentowały swoje zdolności artystyczne, co uwidoczniono na facebookowym koncie szkoły. Jeśli po przeczytaniu treści i przejrzeniu fotek dojdziecie do wniosku, że akademia była jedna to błąd. Były dwie, (pierwsza kilka godzin wcześniej) bardzo sprytnie próbowano z dwóch zrobić jedną, ale się nie udało. W innej szkole którą Jego Eminencja odwiedził w tym samym dniu było jeszcze gorzej. Chodzi mianowicie o mieszczącą się też w Zawiści szkołę w Ośrodku Terapii Nerwic (o tym „przybytku” szerzej innym razem, jak sprawdzę informacje przekazane mi przez rodziców dzieci, które były tam na tzw. „terapii”). W szkole spotkanie z Gronem nauczycielskim a w budynku obok chore dzieci których już Biskup nie zaszczycił. Taki krótki cytat chciałbym w związku z tym zaprezentować:

„Zawsze się raduję, spotykając dzieci. Pan Jezus także znajdował w tym radość! „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie; nie przeszkadzajcie im, do takich bowiem należy Królestwo Niebieskie”

Tak Św. Jan Paweł II o dzieciach mówił. Pomyślałem, żeby te wspaniałe słowa  zadedykować, tylko komu? Nauczycielom, którzy nie mieli odwagi żeby powiedzieć „Eminencjo, możemy się spotkać, ale prosimy o katechezę dla naszych uczniów, bo tutaj oni są najważniejsi, a jeśli na katechezę brak czasu to może choć błogosławieństwo”. A może biskupowi cytowanej radości nie dają spotkania z dziećmi. Można to zrozumieć. Czasami, po prostu i tak bywa, że  za daleko pada jabłko od jabłoni. Bo w to, że hierarchia kościelna jest już tak zadufana w sobie, że Biskupa wizyty w parafiach traktuje na zasadzie „odfajkowane” ciężko mi uwierzyć.  Jedno jest pewne. Znowu jakiś diabeł zakręcił ogonem nad Orzeszem i do spotkania dzieci z biskupem nie dopuścił.

PS. Powyższy tekst ukazał się w listopadowym numerze miesięcznika „Twoje Info”

Komentarz – Katt:Oświećcie mnie, dobrzy ludzie, o co chodzi w tym „njusie”.
Biskup przyjechał do szkoły o 12.30.; dzieci rozjechały się do domów o 12. Tyle wiemy. A co z przyczyną? Wyobraźnia podpowiada różne opcje: a) Biskup miał się spotkać z dziećmi, ale się spóźnił. b) Biskup miał się spotkać z dziećmi, ale zawiodła organizacja ze strony szkoły… c) lub parafii d) Biskup nie miał się spotykać z dziećmi. (i można roztrząsać, dlaczego) e) Biskup nie spotkał się z dziećmi na skutek nieprzewidzianych okoliczności.
Mogę wymyślać tak długo. Miło byłoby, gdyby artykuł, który znów kogoś atakuje, był choć trochę bardziej precyzyjny. A, i o co chodzi z tymi akademiami??

Komentarz – Kaś:Nie jestem jakoś specjalnie związana z Kościołem, ale tego wpisu nie potrafię „strawić”. Jak napisał mój przedmówca, przyczyn może być dużo. Może nie jest to wina Biskupa, że nie spotkał się z dziećmi. Skąd miał wiedzieć kiedy dzieci idą do domu? Przecież normalnie w przedszkolu dzieci siedzą dłużej… Moim zdaniem przyczyną jest zła organizacja w placówce. W szkole w Rybniku kiedy Biskup przyjechał, odprawił mszę, a po mszy uczniowie szli do domu na rozporządzenie Dyrektora… A sam Biskup kiedy widział młodzież, sam podchodził i z uśmiechem na twarzy rozmawiał.

Komentarz – gość: Panie Stańczyk: nie wchodzę już w organizację spotkań uczniów z ks.biskupem, ale popełniasz ten sam błąd co Michalowa- gospodyni proboszcza z „Rancza”. Biskupa tytułuje się „Ekselencja”. Eminencja to do Kardynała.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.