Nazwać i zapomnieć, jak najszybciej.

Dowiedziałem się nieoficjalnie, że rondo przed urzędem ma zostać nazwane rondem ”św. Wawrzyńca”. Swego czasu na facebooku zaproponowałem aby nazwać je rondem „dziesięcioletniej zwłoki”. Dałem spokój z wymyślaniem nazw, po tym jak mnie zwymyślano, że nazwa ironiczna i nie najwyższego lotu. Największą popularnością wśród internautów cieszyła się nazwa rondo „Niepokornych” aby docenić  pasję i sukcesy młodych ludzi z sekcji rycerskiej uczniowskiego klubu „Sokół” Niestety z tego co wiem nikt w tej sprawie nie złożył oficjalnego wniosku, więc  możemy o tym jedynie pomarzyć. A szkoda,  bo pomysł moim zdaniem dobry (jeszcze nie słyszałem aby miasto honorowało w taki sposób swoich młodych mieszkańców). Więcej propozycji nie było, więc zwyczajowo „jak trwoga to do Boga” i będzie (najprawdopodobniej) św. Wawrzyńca. A,że górka już jest, więc będzie pasowało. Mnie nie za bardzo. Uważam, że to trochę nie  ”fair” w stosunku do jednej osoby. Wszyscy wiedzą o kogo chodzi, a nikt głośno nazwiska nie wymienia, więc  ja wymienię. Tak naprawdę pomijając oficjalną nazwę jaką niedługo poznamy, to jest rondo radnego powiatu Józefa Mrowca, Dlaczego? Dlatego, że bez tego człowieka do dzisiaj zapewne tego ronda by nie było.  Od razu piszę, żeby nie było wątpliwości, nie jest to polityk z mojej bajki. Działalność jaką prowadzi ja nazywam korespondencyjną (pisze listy do swoich kumpli w powiecie, województwie i odpowiedzi publikuje). Efektów żadnych, ale szum medialny jest, i o to chodzi. Pamiętam go z dwóch spraw. Otóż Józef Mrowiec to ten który wybór M. Blaskiego na burmistrza nazwał cudem (więc ze świętością tu jakby coś jest, ale dla św. Wawrzyńca konkurencja żadna). No i druga, zwrócił się (list otwarty) do władz o zorganizowanie  „okrągłego stołu” w/s orzeskiego sportu, Z efektem, też żadnym. Okazało się, że to był „pic na wodę”, po to żeby podnieść notowania u mieszkańców, albo własne „ego” (chyba to drugie bardziej). Powyższe słowa wcale nie oznaczają, że przy sprawie ronda nazwisko to powinno zostać pominięte, a tak chyba się dzieje. Rozumiem, że dla naszych pseudo rajców, włodarzy, urzędników i innych „zapominalskich”, wywleczenie tej sprawy to przypomnienie ich niekompetencji i kompromitacji na całego (kto zna mocniejsze określenia nie powinien się krępować, na pewno będą pasowały) i pewnie chcieli by o tym jak najszybciej zapomnieć. Ale przynajmniej w tej sprawie radny powiatu Józef Mrowiec na to samo nie zasługuje.

Co naprawdę pokazał radny Damian Mrowiec

No i nie spełniło się to co napisałem „Królowi Julianowi”, że w sprawie mieszkania w Gardawicach i nie tylko nastąpi milczenie. A to za sprawą radnego Mrowca (Damiana, żeby było jasne). Czy nad tym boleję, nie. Po przeczytaniu jego relacji z sesji nie potrafię zrozumieć jednego. Sprawa podobno ma być wyjaśniana. Ciekawe po co, jak już jest wszystko jasne. A skoro są wątpliwości co do tego czy w oświacie występują działania mające znamiona nepotyzmu to z marszu mogę dwa następne wypadki w innych placówkach podać i zapewniam, nie będzie to moje ostatnie słowo. Myślę, że czas potrzebują rządzący na to żeby wyciszyć, a w międzyczasie wymyśli się stosowne tłumaczenie. Już zresztą przy odpowiedziach na pytania, pierwsze próby ściemniania były. Ale ja o czym innym chciałem. Radny Damian Mrowiec świadomie czy też nie, pokazał przy okazji coś niezmiernie istotnego, a mianowicie to, jaki jest prawdziwy obraz ludzi których wybraliśmy. Niestety moim zdaniem to ludzie pełni obaw, żeby nie napisać strachu.Było już widać od jakiegoś czasu, że sporo osób mówi o tej sprawie, kilku Radnych coś tam pod nosem także, ale wszyscy boją się powiedzieć coś na głos”. Czy radny zaniepokojony jakąś sprawą, ma założony kaftan bezpieczeństwa i zaklejone usta?. Nie! może interpelować, pisać o wyjaśnienie. Gdzie Pan był panie Gazda?, gdzie byli inni? Dlaczego tego nie poruszaliście? Czego albo kogo się boicie? Kogo chcecie ochronić milczeniem? „Kilku Radnych było zdania, że nie powinniśmy tego tematu jakoś nagłaśniać – bo to pogłoski na anonimowych stronach „Król Julian” i „Stańczyk” Jeżeli ludzie chcący zachować anonimowość, informują społeczność o tym co się dzieje, ( i jak widać nie są to próby obrażania kogoś, czy informacje wyssane z palca) to jak działa wasza „Gazeta Orzeska”? która temat opisuje wybiórczo, nie zadając najważniejszych pytań, też się boi?, kogo chroni nie drążąc tematu? „W mojej opinii burmistrz też jest całą sytuacją lekko „zniesmaczony”, a stwierdził że na chwilę obecną do czasu aż cała sprawa się nie wyjaśni, nie chce nikogo o nic oskarżać i przedstawiać jakiegoś stanowiska”. To ciekawe. Nie chce oskarżać? Przecież sam jest oskarżany. A może jako pracodawca powinien po takim sygnale skontrolować czy tego typu „kwiatków” nie jest więcej zamiast wkładać głowę w piasek, Co się dzieje w tej Gminie? skoro sprawy tak istotne jak mieszkaniowe, załatwiane są na jakichś prywatnych, nieformalnych spotkaniach z których nie ma śladu w dokumentacji. To teraz każdy mieszkaniec tak będzie traktowany, czy  może tylko ci równiejsi?. Czy tak ma wyglądać zarządzanie gminą?.A może jest tak, że pytając na sesji, Pan radny D. Mrowiec naruszył sieć nieformalnych powiązań i znajomości które od wielu lat  otaczają tą gminę. W tym układzie to rozumiem. Opinię publiczną lepiej trzymać w niewiedzy. Bo jak się dowiedzą to mogą zacząć się interesować kto w tej „familiadzie” bierze udział i wtedy wyjdzie, kto komu, tu etacik, tam mieszkanko (nawet dwa w jednym), dotacja, może przetarg. A tak „ciszej jedziesz, dalej zajedziesz” znacie?. Nie trzeba wyjaśniać znaczenia słowa socjalizm, ta gmina tkwi w nim po same uszy.

tekst kursywą – autor: Damian .Mrowiec ze strony www.glosorzesza.pl

Komentarz – Andam Kurpas: Racja, ale czyja to jest wina? Tych ludzi? Pani Dyrektor? Radnych? Nie – to wina tylko i wyłącznie mieszkańców Orzesza. Umówmy się i postawmy sprawę jasno – w mieście organem stanowiącym prawo jest Rada Miasta – czyli radni. I relacja z sesji dobitnie pokazuje, że niezależnie od przekonań politycznych jest to towarzystwo wzajemnej adoracji (wyłączając Damiana Mrowca). Pytanie brzmi czemu…ano temu, że Ci radni są uzależnieni od Burmistrza i Urzędu Miasta (i jednostek mu podległych). Dla większości z nich nie dociera to, że to oni jako Rada stanowią prawo a nie odwrotnie. Byłem radnym 8 lat. Żałuję, że już nie jestem, bo kochałem to robić, ale cóż, mieszkańcy zdecydowali inaczej. Mimo, że minęło już troszkę czasu, to napiszę o kilku sprawach. Większość radnych jest nieaktywna w pracach Rady – nie biorą udziału w debatach, nie składają wniosków czy projektów uchwał. W związku z tym ich być albo nie być jest uzależnione od pijaru jaki sobie zrobią, albo jaki im zrobi lokalna prasa (za pieniądze, które sami jej uchwalą). Także dla większości z nich robienie np. Dnia Seniora na sołectwie jest jak być albo nie być, bo ludzie nie wiedzą, że to jest za pieniądze podatnika a nie prywatne pieniądze radnego, potem Ci ludzie odwdzięczą się w wyborach. Do tego dochodzą wszelkiej maści festyny, dożynki na których się bywa, lansuje i czasem coś powie (z reguły też robione za kasę z UM). Jak ktoś jest niepokorny to nie jest lansowany i nie istnieje w przestrzeni publicznej. Aby więzy krwi między radą a urzędem były mocniejsze co jakiś czas organizuje się szkolenia…Na tych szkolenie z reguły się szkoli (poniżej 5% czasu) a poza szkoleniem jest oczywiście…zespół, tańce, alkohol. Sytuacja z reguły jest taka, że impreza trwa do rana, urzędnicy bawią się z radnymi, tańczą, śpiewają…Więc jak potem Ci radni mają powiedzieć urzędnikowi, czy pani dyrektor, że coś jest złe? Przecież wczoraj razem się bawiliśmy i było fajnie, więc dziś wypada przymknąć okno…Jakby ktoś pytał – ja byłem na takim szkolenie dwa razy – za pierwszym razem myślałem, że tak jest bo to nasz pierwszy raz, za drugim zrozumiałem że to norma i więcej w czymś takim nie brałem udziału (mimo, że potem oczywiście tego typu „szkoleń” było sporo). Mógłbym tak pisać i pisać… Potem, gdy raz na jakiś czas wychodzą takie kwiatki jak ten w Zawiści i Gardawicach ludzie narzekają…a kto ich wybrał? Rok temu w wyborach z KWW Głos Orzesza startowało 13 dobrych, uczciwych kandydatów. Mieszkańcy wybrali takich panów jak Mach czy Gazda, to niech potem się mieszkańcy nie dziwią, że w mieście jest jak jest. Do tej pory byłem zwolennikiem pana Blaskiego. Uważałem, że jest lepszym Burmistrzem niż jego poprzednik (choć o to wcale nie jest trudno). Jednak ta sprawa jest tak grubymi nićmi szyta, że jest mi po prostu przykro…Na koniec taka luźna dygresja. W szkoleniach o których mówię, w poprzedniej kadencji nie brałem udziału ja, oraz p. Czesław Starosta. Tylko my dwaj w poprzedniej kadencji składaliśmy projekty uchwał. W tej kadencji jedynym radnym, który złożył projekt uchwały jest p. Mrowiec. Nie uczestniczy on także w szkoleniach. I teraz zagadka – wszyscy trzej w/w Panowie reprezentują (lub reprezentowali) partie prawicowe: Ruch Narodowy oraz UPR, Dlaczego ludzie nie chcą widzieć, że warto na nie stawiać? Czy tak trudno pojąć, że stanowimy inną, lepszą jakoś w polityce?

Polemika, Stanczykblogujacy: Oczywiście, wyborcy mają za swoje. Ale moim zdaniem to ocena uproszczona. W zderzeniu z tym co mają, nie otrzymują odpowiednio czytelnej, mocnej oferty z drugiej strony. Pyta Pan dlaczego orzeszanie nie wybierają ludzi uczciwych?. Odpowiem, bo oni o tej uczciwości nie wiedzą. Im osoby Panów przestawiane były jako osoby które się czepiają, jątrzą, a to co dobre było a nawet jest nadal skutecznie blokowane (patrz: Pański projekt „liga orlika, czy większa od sprawy mieszkania w Gardawicach afera przy ścieżkach rowerowych). Czy to można przełamać, tak. Ale wymaga to większego wysiłku po prostu. To tyle w skrócie. Piszę w skrócie, bo prędzej czy później w „opozycji” dojdzie do szerszej dyskusji pt. „Dlaczego i jak”. Po której kolejnej przegranej nie wiem.

Komentarz – Miejscowy: Co naprawdę pokazał radny Mrowiec ? Nic. Pogadał, pokrzyczał, potupał nóżkami i zamilkł.