Jak dobrze mieć sąsiada, ale takiego który nie truje.

Poprzez fb. Pani Karina Mucha będąca członkinią Rady Sołeckiej w Zawiści, zwróciła się do mnie o zbadanie sprawy związanej z tzw. niską emisją. Uruchamia bowiem  kampanię „Nie truj sąsiada”. Pani Karina pisząc do mnie dziwi się dlaczego Orzesze nie uczestniczy w tak „modnym” w okolicy programie „Gmina z energią” i dlaczego temat sąsiadów trujących siebie nawzajem jest delikatnie mówiąc przemilczany. Sprawdziłem i ku mojemu zaskoczeniu okazuje się, że są „papiery”, i to aż do roku 2020. Współfinansowany przez UE „Plan Gospodarki Niskoemisyjnej” tak to się nazywa.  No! ale w Orzeszu zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że plany to jedno, a działania to drugie. Problemy z tym planem zauważyłem dwa. Pierwszy to forsa (tłumaczyć chyba nie trzeba). Z drugim niestety jest gorzej,  cytuję jeden z celów z tegoż planu „Wdrożenie wizji miasta Orzesze jako miejsca zarządzanego w sposób zrównoważony i ekologiczny”. Piszę gorzej, bo forsę ostatecznie zdobyć można, a wizji jak zarządzający w gminie nie mają, to za żadne skarby jej już mieć nie będą. Dlaczego Orzesze nie uczestniczy w  programie „Gmina z energią”? nie wiem. Czy są podjęte jakieś działania w sprawie realizacji planu? Sądzę, że jeśli tak, to w wymiarze raczej symbolicznym. Pamiętam, że przed wyborami jakiś facet startując na radnego miał w programie hasło o programie związanym z bateriami słonecznymi. Ale jak to w Orzeszu, dieta jest, programu brak (a w Mikołowie rusza w przyszłym roku). Wracając jednak do akcji „Nie truj sąsiada”.  Napiszę krótko POPIERAM, czemu?  bo to pierwszy program który w tym temacie spotkałem, nie robiący ze mnie kapusia, (chodzi o ten cały cyrk z posyłaniem Straży Miejskiej, grzebaniem w popielniku i badaniem tego później w laboratorium).  Drugi powód równie ważny jest taki: Pani Karina udowadnia, że Rada Sołecka to gremium które jeśli tylko chce, to może działać i nie ważne są statutowe ograniczenia, tylko ludzie którzy starają się coś dla społeczności zrobić. Zabrzmiało patetycznie, wiem! tak miało zabrzmieć. Ale poczekajmy, sam jestem ciekaw jak ta inicjatywa zostanie odebrana przez, wiecie kogo!. 

Komentarz – Karina Mucha:

Drodzy Państwo,

Tak, ruszamy z kampanią „Nie truj sąsiada”. Jeszcze przed świętami odbyło się spotkanie robocze naszej rady sołeckiej w Zawiści na czele z Sołtysem, Ochotniczej Straży Pożarnej, Policji, przedstawicielki Urzędu Miasta z wydziału ochrony środowiska (dobrze, że była jakaś druga kobieta oprócz mnie ;), radnych powiatu mikołowskiego. Całe godzinne spotkanie służyło wymianie informacji oraz opracowaniu strategii działania. Wszyscy byliśmy wyjątkowo zgodni, że zrobić z niską emisją coś trzeba koniecznie, dlatego podjęliśmy następujące decyzje co do prac na najbliższe dwa – trzy miesiące jeszcze trwającego okresu grzewczego – trucicielskiego:
1. Pokaz prawidłowego palenia w piecach (tym zajmie się nasza Ochotnicza Straż Pożarna, trwają rozmowy dotyczące wypożyczenia takich pieców dla celów pokazowych z Mikołowa) – jest to super inicjatywa, mam nadzieję, że wkrótce będzie można opublikować zdjęcia z akcji :)
2. Wydrukowanie i rozprowadzenie ulotek „Nie truj sąsiada”, które – tu już mamy pozytywną odpowiedź od właścicieli praw autorskich – pozyskaliśmy z programu „Gmina z energią”. Ulotki powinny do końca stycznia trafić do dystrybucji. Właściwie nie są to ulotki, a takie zawieszki, które należy umieścić na płocie sąsiada, jego drzwiach od domu lub w skrzynce pocztowej o treści informującej o zagrożeniu niską emisją. Ma to być sygnał dla danej osoby, że jej sposób palenia przeszkadza innym. Oczywiście, będą osoby, które to wyśmieją i stwierdzą „to nic nie da”, jednak taka pozytywna kampania dużo dała gdzie indziej, Orzesze nie jest samym złem ludzkości ;)
3. Planujemy jeszcze w styczniu (chociaż przez to, że za dwa tygodnie zaczynają się ferie, możemy to przenieść na luty) spotkania w szkole lub przedszkolu, na których będą obecni przedstawiciele OSP, UM, Policji i Rady Sołeckiej w Zawiści. Dzieci zaniosą zawieszki „Nie truj sąsiada” do swoich rodziców i dziadków, a także dowiedzą się o szkodliwości niskiej emisji.
4. Wreszcie plan „czerwony”. Z policją i UM opracujemy do końca stycznia plan działania prawno-administracyjnego karania najgorszych trucicieli, który będzie czytelny i prosty dla mieszkańca naszego miasta. W tej chwili nikt nie wie, czy dzwonić w sprawie kopcenia z komina do urzędu, na policję czy na straż miejską. Trzeba w prostej formie przywołać odpowiednie przepisy (a te w Polsce wcale nie są złe, tylko nikt ich nie przestrzega) oraz poinformować o karach za łamanie prawa. Taka notka powinna się znaleźć w Gazecie Orzeskiej. Osobiście bardzo się cieszę, że Policja chętnie wspomoże nas w tych działaniach i liczę bardzo na współpracę z Urzędem Miasta w Orzeszu. Jak się okazało, prowadzone są sprawy administracyjne i karne w tym zakresie, ale ich skala jest niewielka. Trudno o dowody – nie dysponujemy takim sprzętem, jak np. w Pszczynie czy Bytomiu (drony, możliwość pobrania próbek z paleniska), więc musimy sobie dać na razie radę z tym, co mamy. A to też nie jest mało.

Nie chodzi o to, by karać ludzi czy ich piętnować, ale o budowanie świadomości zagrożenia. Jeśli ktoś z mieszkańców ma problemy z sercem, astmę, nadciśnienie tętnicze i inne choroby układu krążenia lub oddechowego, niech się zastanowi, czy przyczyna nie leży w tym, że nie oddycha czystym powietrzem. Choroby nie przychodzą znikąd.

To na razie tyle, trzymajcie kciuki. A… padła też propozycja, że jeśli nam się uda (nawet połowicznie ;), bardzo chętnie podzielimy się swoim doświadczeniem i pasją z innymi dzielnicami Orzesza zapraszając np. sołtysów na spotkanie robocze, które może spowoduje powstanie innych, równie cennych inicjatyw ograniczania niskiej emisji. Oczywiście, mamy też świadomość istnienia wrogów takich akcji: „a po co to, a zawsze się poliło wynglym i było dobrze, a czym mom polić, a niy stać mie na ekologiczny piec” itd. No cóż, zaczynającym jest zawsze najtrudniej.

Komentarz – Małgosia: Popieram Panią Pani Karino. Może założyłaby Pani profil/wydarzenie na FB, na którym na bieżąco zamieszczane byłyby informacje i zdjęcia z akcji. Koniecznie trzeba je przeprowadzić we wszystkich sołectwach Orzesza i centrum, a od któregoś trzeba zacząć. Zawiść górą!

Komentarz – Nova: Akcję popieram. Wymówki typu nie mam pieniędzy na nowy piec są bezsensowne bo można starać się o dotacje na te cele (NFOŚiGW, WFOŚiGW, UE itp.), wystarczy dobrze poszukać. Nasze miasto nie skorzystało z możliwości sięgnięcia po pieniądze z Unii Europejskiej a szkoda, inne gminy się o nie „zabijają”….
Ale nie ma się czemu dziwić, skoro w październiku 2015 roku na zebraniu z burmistrzem w dzielnicy Centrum zapytałam o problem smogu to mnie zbyto… Ot nasza władza…

Komentarz – Nova: Z tego co wiem, to można składać wnioski o dotację do kotła ekologicznego – są pieniądze na ten cel w naszym mieście… Proszę zapytać w referacie ochrony środowiska.

Komentarz – Gość: ciekawe, czym to mieszkańcy palą,że nie starczy im taki duży kubeł na dwa tygodnie palenia. Miały, floty- więc nie ma się co dziwić. Więcej z pieca, niż do pieca.

Komentarz – gość: Ja może z innej beczki. Kto się w końcu zajmie tą bombą azbestową w centrum Orzesza, obok „Tesco”