Jak dobrze mieć sąsiada, ale takiego który nie truje.

Poprzez fb. Pani Karina Mucha będąca członkinią Rady Sołeckiej w Zawiści, zwróciła się do mnie o zbadanie sprawy związanej z tzw. niską emisją. Uruchamia bowiem  kampanię „Nie truj sąsiada”. Pani Karina pisząc do mnie dziwi się dlaczego Orzesze nie uczestniczy w tak „modnym” w okolicy programie „Gmina z energią” i dlaczego temat sąsiadów trujących siebie nawzajem jest delikatnie mówiąc przemilczany. Sprawdziłem i ku mojemu zaskoczeniu okazuje się, że są „papiery”, i to aż do roku 2020. Współfinansowany przez UE „Plan Gospodarki Niskoemisyjnej” tak to się nazywa.  No! ale w Orzeszu zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że plany to jedno, a działania to drugie. Problemy z tym planem zauważyłem dwa. Pierwszy to forsa (tłumaczyć chyba nie trzeba). Z drugim niestety jest gorzej,  cytuję jeden z celów z tegoż planu „Wdrożenie wizji miasta Orzesze jako miejsca zarządzanego w sposób zrównoważony i ekologiczny”. Piszę gorzej, bo forsę ostatecznie zdobyć można, a wizji jak zarządzający w gminie nie mają, to za żadne skarby jej już mieć nie będą. Dlaczego Orzesze nie uczestniczy w  programie „Gmina z energią”? nie wiem. Czy są podjęte jakieś działania w sprawie realizacji planu? Sądzę, że jeśli tak, to w wymiarze raczej symbolicznym. Pamiętam, że przed wyborami jakiś facet startując na radnego miał w programie hasło o programie związanym z bateriami słonecznymi. Ale jak to w Orzeszu, dieta jest, programu brak (a w Mikołowie rusza w przyszłym roku). Wracając jednak do akcji „Nie truj sąsiada”.  Napiszę krótko POPIERAM, czemu?  bo to pierwszy program który w tym temacie spotkałem, nie robiący ze mnie kapusia, (chodzi o ten cały cyrk z posyłaniem Straży Miejskiej, grzebaniem w popielniku i badaniem tego później w laboratorium).  Drugi powód równie ważny jest taki: Pani Karina udowadnia, że Rada Sołecka to gremium które jeśli tylko chce, to może działać i nie ważne są statutowe ograniczenia, tylko ludzie którzy starają się coś dla społeczności zrobić. Zabrzmiało patetycznie, wiem! tak miało zabrzmieć. Ale poczekajmy, sam jestem ciekaw jak ta inicjatywa zostanie odebrana przez, wiecie kogo!. 

Komentarz – Karina Mucha:

Drodzy Państwo,

Tak, ruszamy z kampanią „Nie truj sąsiada”. Jeszcze przed świętami odbyło się spotkanie robocze naszej rady sołeckiej w Zawiści na czele z Sołtysem, Ochotniczej Straży Pożarnej, Policji, przedstawicielki Urzędu Miasta z wydziału ochrony środowiska (dobrze, że była jakaś druga kobieta oprócz mnie ;), radnych powiatu mikołowskiego. Całe godzinne spotkanie służyło wymianie informacji oraz opracowaniu strategii działania. Wszyscy byliśmy wyjątkowo zgodni, że zrobić z niską emisją coś trzeba koniecznie, dlatego podjęliśmy następujące decyzje co do prac na najbliższe dwa – trzy miesiące jeszcze trwającego okresu grzewczego – trucicielskiego:
1. Pokaz prawidłowego palenia w piecach (tym zajmie się nasza Ochotnicza Straż Pożarna, trwają rozmowy dotyczące wypożyczenia takich pieców dla celów pokazowych z Mikołowa) – jest to super inicjatywa, mam nadzieję, że wkrótce będzie można opublikować zdjęcia z akcji :)
2. Wydrukowanie i rozprowadzenie ulotek „Nie truj sąsiada”, które – tu już mamy pozytywną odpowiedź od właścicieli praw autorskich – pozyskaliśmy z programu „Gmina z energią”. Ulotki powinny do końca stycznia trafić do dystrybucji. Właściwie nie są to ulotki, a takie zawieszki, które należy umieścić na płocie sąsiada, jego drzwiach od domu lub w skrzynce pocztowej o treści informującej o zagrożeniu niską emisją. Ma to być sygnał dla danej osoby, że jej sposób palenia przeszkadza innym. Oczywiście, będą osoby, które to wyśmieją i stwierdzą „to nic nie da”, jednak taka pozytywna kampania dużo dała gdzie indziej, Orzesze nie jest samym złem ludzkości ;)
3. Planujemy jeszcze w styczniu (chociaż przez to, że za dwa tygodnie zaczynają się ferie, możemy to przenieść na luty) spotkania w szkole lub przedszkolu, na których będą obecni przedstawiciele OSP, UM, Policji i Rady Sołeckiej w Zawiści. Dzieci zaniosą zawieszki „Nie truj sąsiada” do swoich rodziców i dziadków, a także dowiedzą się o szkodliwości niskiej emisji.
4. Wreszcie plan „czerwony”. Z policją i UM opracujemy do końca stycznia plan działania prawno-administracyjnego karania najgorszych trucicieli, który będzie czytelny i prosty dla mieszkańca naszego miasta. W tej chwili nikt nie wie, czy dzwonić w sprawie kopcenia z komina do urzędu, na policję czy na straż miejską. Trzeba w prostej formie przywołać odpowiednie przepisy (a te w Polsce wcale nie są złe, tylko nikt ich nie przestrzega) oraz poinformować o karach za łamanie prawa. Taka notka powinna się znaleźć w Gazecie Orzeskiej. Osobiście bardzo się cieszę, że Policja chętnie wspomoże nas w tych działaniach i liczę bardzo na współpracę z Urzędem Miasta w Orzeszu. Jak się okazało, prowadzone są sprawy administracyjne i karne w tym zakresie, ale ich skala jest niewielka. Trudno o dowody – nie dysponujemy takim sprzętem, jak np. w Pszczynie czy Bytomiu (drony, możliwość pobrania próbek z paleniska), więc musimy sobie dać na razie radę z tym, co mamy. A to też nie jest mało.

Nie chodzi o to, by karać ludzi czy ich piętnować, ale o budowanie świadomości zagrożenia. Jeśli ktoś z mieszkańców ma problemy z sercem, astmę, nadciśnienie tętnicze i inne choroby układu krążenia lub oddechowego, niech się zastanowi, czy przyczyna nie leży w tym, że nie oddycha czystym powietrzem. Choroby nie przychodzą znikąd.

To na razie tyle, trzymajcie kciuki. A… padła też propozycja, że jeśli nam się uda (nawet połowicznie ;), bardzo chętnie podzielimy się swoim doświadczeniem i pasją z innymi dzielnicami Orzesza zapraszając np. sołtysów na spotkanie robocze, które może spowoduje powstanie innych, równie cennych inicjatyw ograniczania niskiej emisji. Oczywiście, mamy też świadomość istnienia wrogów takich akcji: „a po co to, a zawsze się poliło wynglym i było dobrze, a czym mom polić, a niy stać mie na ekologiczny piec” itd. No cóż, zaczynającym jest zawsze najtrudniej.

Komentarz – Małgosia: Popieram Panią Pani Karino. Może założyłaby Pani profil/wydarzenie na FB, na którym na bieżąco zamieszczane byłyby informacje i zdjęcia z akcji. Koniecznie trzeba je przeprowadzić we wszystkich sołectwach Orzesza i centrum, a od któregoś trzeba zacząć. Zawiść górą!

Komentarz – Nova: Akcję popieram. Wymówki typu nie mam pieniędzy na nowy piec są bezsensowne bo można starać się o dotacje na te cele (NFOŚiGW, WFOŚiGW, UE itp.), wystarczy dobrze poszukać. Nasze miasto nie skorzystało z możliwości sięgnięcia po pieniądze z Unii Europejskiej a szkoda, inne gminy się o nie „zabijają”….
Ale nie ma się czemu dziwić, skoro w październiku 2015 roku na zebraniu z burmistrzem w dzielnicy Centrum zapytałam o problem smogu to mnie zbyto… Ot nasza władza…

Komentarz – Nova: Z tego co wiem, to można składać wnioski o dotację do kotła ekologicznego – są pieniądze na ten cel w naszym mieście… Proszę zapytać w referacie ochrony środowiska.

Komentarz – Gość: ciekawe, czym to mieszkańcy palą,że nie starczy im taki duży kubeł na dwa tygodnie palenia. Miały, floty- więc nie ma się co dziwić. Więcej z pieca, niż do pieca.

Komentarz – gość: Ja może z innej beczki. Kto się w końcu zajmie tą bombą azbestową w centrum Orzesza, obok „Tesco”

Komentarz – Karina Mucha:

Droga Pani Małgosiu, Droga Nova, Drodzy Państwo,

dziękuję za miłe słowa i poparcie, potwierdzam – kampania w toku. Jeszcze przed feriami odbyły się spotkania w SP nr 6 – robiliśmy eksperyment z odkurzaczem – trzeba nałożyć na wylot wacik (dobrze przykleić!) i przez 5 minut odkurzać powietrze. To samo – z innym wacikiem ;) – zrobić na zewnątrz. Moje przerażenie dotyczące tego, co wdychamy, było ogromne. Pomysł na ten prosty eksperyment pochodzi z programu Nauka. To lubię! pana dra Tomasza Rożka (prowadzi Sondę 2 w TVP) – jest cały filmik, jak to należy wykonać. Ja robiłam na oko, przyznam szczerze i o połowę czasu krócej, niż on (10 minut „odkurzania” powietrza to trzy doby wdychania powietrza do płuc), ale już po trzeciej minucie odechciało mi się, bo wacik był… czarny!!! Sprawa jest naprawdę poważna i nie ma czasu do stracenia. Cieszę się, że kampania zyskuje poparcie. Teraz w niedzielę (29 stycznia) w Zawiści odbędzie się pokaz prawidłowego palenia w piecu. Zapraszam nie tylko mieszkańców naszej dzielnicy :) Poniżej tekst, który nasz Ksiądz Proboszcz odczytał wczoraj na niedzielnych mszach.

Zawiść, jako – na razie – jedyna dzielnica Orzesza, przyłączyła się do akcji przeciw niskiej emisji „Nie truj sąsiada!”. Chcemy dbać o nasze zdrowie i życie.
W związku z tym Ochotnicza Straż Pożarna wraz z Radą Sołecką w Zawiści zapraszają wszystkich mieszkańców w przyszłą niedzielę 29 stycznia po mszach świętych o godz. 8.00 i 10.00 na pokaz prawidłowego palenia w piecach węglowych, dzięki czemu można zaoszczędzić do 40% opału, a przy okazji nie wypuszczać ze swojego komina trującego dla sąsiadów dymu. Podobne pokazy odbyły się już we wszystkich parafiach Mikołowa. Pokaz przygotowany przez strażaków potrwa około 20 minut i odbędzie się przed kościołem. Serdecznie zapraszamy wszystkich mieszkańców!

Sołtys Zawiści i OSP Zawiść

Biskup nie dla Orzeskich dzieci

Wielki zaszczyt spotkał dzieci szkół w Zawadzie. Odwiedził je bowiem biskup pomocniczy Archidiecezji katowickiej Marek Szkudło  Z tym zaszczytem jest jednak pewien problem. W szkole nr 6 doświadczyło go bowiem dzieci niewiele. Biskup przybył na akademię o godz. 12.30 do prawie pustego już budynku. Dzieci nie spotkał z prostej przyczyny, o 12.00 rozjechały się do domów. Więc jeśli wspomniany zaszczyt był, to dostąpiły go jedynie te dzieci, które prezentowały swoje zdolności artystyczne, co uwidoczniono na facebookowym koncie szkoły. Jeśli po przeczytaniu treści i przejrzeniu fotek dojdziecie do wniosku, że akademia była jedna to błąd. Były dwie, (pierwsza kilka godzin wcześniej) bardzo sprytnie próbowano z dwóch zrobić jedną, ale się nie udało. W innej szkole którą Jego Eminencja odwiedził w tym samym dniu było jeszcze gorzej. Chodzi mianowicie o mieszczącą się też w Zawiści szkołę w Ośrodku Terapii Nerwic (o tym „przybytku” szerzej innym razem, jak sprawdzę informacje przekazane mi przez rodziców dzieci, które były tam na tzw. „terapii”). W szkole spotkanie z Gronem nauczycielskim a w budynku obok chore dzieci których już Biskup nie zaszczycił. Taki krótki cytat chciałbym w związku z tym zaprezentować:

„Zawsze się raduję, spotykając dzieci. Pan Jezus także znajdował w tym radość! „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie; nie przeszkadzajcie im, do takich bowiem należy Królestwo Niebieskie”

Tak Św. Jan Paweł II o dzieciach mówił. Pomyślałem, żeby te wspaniałe słowa  zadedykować, tylko komu? Nauczycielom, którzy nie mieli odwagi żeby powiedzieć „Eminencjo, możemy się spotkać, ale prosimy o katechezę dla naszych uczniów, bo tutaj oni są najważniejsi, a jeśli na katechezę brak czasu to może choć błogosławieństwo”. A może biskupowi cytowanej radości nie dają spotkania z dziećmi. Można to zrozumieć. Czasami, po prostu i tak bywa, że  za daleko pada jabłko od jabłoni. Bo w to, że hierarchia kościelna jest już tak zadufana w sobie, że Biskupa wizyty w parafiach traktuje na zasadzie „odfajkowane” ciężko mi uwierzyć.  Jedno jest pewne. Znowu jakiś diabeł zakręcił ogonem nad Orzeszem i do spotkania dzieci z biskupem nie dopuścił.

PS. Powyższy tekst ukazał się w listopadowym numerze miesięcznika „Twoje Info”

Komentarz – Katt:Oświećcie mnie, dobrzy ludzie, o co chodzi w tym „njusie”.
Biskup przyjechał do szkoły o 12.30.; dzieci rozjechały się do domów o 12. Tyle wiemy. A co z przyczyną? Wyobraźnia podpowiada różne opcje: a) Biskup miał się spotkać z dziećmi, ale się spóźnił. b) Biskup miał się spotkać z dziećmi, ale zawiodła organizacja ze strony szkoły… c) lub parafii d) Biskup nie miał się spotykać z dziećmi. (i można roztrząsać, dlaczego) e) Biskup nie spotkał się z dziećmi na skutek nieprzewidzianych okoliczności.
Mogę wymyślać tak długo. Miło byłoby, gdyby artykuł, który znów kogoś atakuje, był choć trochę bardziej precyzyjny. A, i o co chodzi z tymi akademiami??

Komentarz – Kaś:Nie jestem jakoś specjalnie związana z Kościołem, ale tego wpisu nie potrafię „strawić”. Jak napisał mój przedmówca, przyczyn może być dużo. Może nie jest to wina Biskupa, że nie spotkał się z dziećmi. Skąd miał wiedzieć kiedy dzieci idą do domu? Przecież normalnie w przedszkolu dzieci siedzą dłużej… Moim zdaniem przyczyną jest zła organizacja w placówce. W szkole w Rybniku kiedy Biskup przyjechał, odprawił mszę, a po mszy uczniowie szli do domu na rozporządzenie Dyrektora… A sam Biskup kiedy widział młodzież, sam podchodził i z uśmiechem na twarzy rozmawiał.

Komentarz – gość: Panie Stańczyk: nie wchodzę już w organizację spotkań uczniów z ks.biskupem, ale popełniasz ten sam błąd co Michalowa- gospodyni proboszcza z „Rancza”. Biskupa tytułuje się „Ekselencja”. Eminencja to do Kardynała.

Dzieci przemilczane, dzieci wyśmiane

Dowiedziałem się ostatnio, że z podniesioną głową w urzędzie pojawił się pan Janiak obwieszczając, że założył już nowego „Sokoła” jak to zresztą w wywiadzie dla gazety „Twoje Info” obiecał. Czas więc podsumować sprawy i napisać to, o czym wielu wie, a nikt nie ma odwagi głośno powiedzieć.

I co!, jesteście zadowoleni panowie radni z komisji , i pan panie burmistrzu?. Czy jesteście zadowoleni z tego, jak pięknie zostaliście wyrolowani?. Nie tak dawno na komisji sportu apelowaliście o plan naprawczy dla tego najstarszego w mieście, prawie 100-letniego klubu.  I co otrzymaliście? Otrzymaliście w zamian zdychającego „Sokoła” i budynek stadionu, który jeszcze  będziecie musieli  wyremontować. Na dodatek możecie jedynie obserwować jak I-sza drużyna która powinna być sportową wizytówką Orzesza, dostaje lanie od każdego i co jest bardzo prawdopodobne  po spadku  z okręgówki, spadnie jeszcze niżej a na koniec nawet nie zostanie zgłoszona do rozgrywek, bo była pewnym ludziom potrzebna jak klub przejmowali, a teraz jest tylko ciężarem, więc  można ją wyrzucić jak dziurawą szmatę. Jedyne co udało się wam wydukać to, cytuję: „klub jest miejski tylko z nazwy” i z radością „umyliście ręce” bo problem, komornik itp. Dla tzw. „świętego spokoju”  burmistrz, sypnął jeszcze staremu, czy już nowemu „Sokołowi” w międzyczasie  groszem, (już nie kojarzę, z prywatnej czy miejskiej kasy), zamiast skontrolować stowarzyszenie w porozumieniu ze Starostą powiatowym. Tak, tak, Starosta powiatowy prawo do kontroli stowarzyszeń ma, tylko żeby z tego skorzystać, trzeba o tym wiedzieć. I po jej przeprowadzeniu było by wiadomo  jaka jest prawdziwa sytuacja (nie tylko finansowa) klubu. Od dawna bowiem publiczną tajemnicą jest to, że loty „Sokoła” nie są zbyt wysokie. Zwrócił na to swego czasu uwagę listem otwartym radny powiatu pan Józef Mrowiec proponując tzw. „okrągły stół” w/s orzeskiego sportu. Szkoda, że lenistwo nie pozwoliło mu doprowadzić tej inicjatywy do końca. Piszę lenistwo z delikatności, żeby nie używać słów „manipulacja wyborcami”. Nie pochyliłbym się nad tym całym „szambem” bo mam w głębokimi zwisie to, jak ludzie z organizacji pt. „Sokół” samo-upadając (lub nie) robią publicznie w balona burmistrza, radnych i ludzi którym są winni pieniądze z komornikiem włącznie. Ale pochylam się żeby pokazać jak potraktowano dzieci i ich rodziców w tym temacie. Bo nikt inny jak rodzice, którzy na sporcie, komisji, prowadzeniu klubu znać się nie muszą, płacą podatki więc mają prawo oczekiwać, że taką pomoc otrzymają (żeby było jasne, nie o pieniądze tutaj chodzi). A wiecie jak ich potraktowano? Jak powietrze, czyli tak jakby ich w ogóle nie było.

Mamy więc nowe stowarzyszenie, wprawdzie nazwiska się jakby powtarzają ale nie o nazwiska tutaj chodzi tylko o pieniądze. O długach można zapomnieć a i dotacja się należy, bo przyznaje się ją organizacji, a ta jest nowa. Czy tym razem państwu Janiak wyjdzie?, tego nikt nie wie. Zresztą nawet jeśli nie wyjdzie, to ja bym się tym specjalnie nie przejmował. Zawsze przecież można zlikwidować i założyć jeszcze nowsze, bo przecież gmina zadowolona z tego, że sprawa ucichnie a poza tym nikt i tak tego nie kontroluje.

Przy okazji zadałem sobie pytanie, czy posłałbym do nowego „Sokoła” swoje dziecko?  Biorąc pod uwagę wyniki jakimi pan Janiak się ostatnio pochwalił nie powinienem mieć wątpliwości , a jednak moja  odpowiedź jest krótka, sorry ale nie. Czemu? Tu miałem napisać o przypadkach z nieciekawej przeszłości w/w. ale ich nie przedstawię. Rozumiem, że każdy ma prawo do popełniania błędów w życiu i u każdego przecież może nastąpić „postanowienie poprawy”. I nie to było decydujące o mojej negatywnej opinii. Decydujące drogi czytelniku jest to:

GRABA NASI TRAMPKARZE ZDOBYLI MISTRZOSTWO PODOKRĘGU TYCHY JUTRO GRAMY O AWANS DO TRZECIEJ LIGI Z ŁAZISKA GÓRNYM JAK BY TRENOWALI INNĄ DYSCYPLINĘ NIBY SPORTU BYLI BY PEWNIE MISTRZAMI ŚWIATA BO U NAS NIE MA ŹADNYCH GRUBASÓW ,A NIE TO SĄ TALENTY HI.

Na czerwono post pana Janiaka który zamieścił na facebooku. Jest jeszcze podpis pod zdjęciem, jednak ze względu na to, że obraża uczucia dziecka, nie przekopiowałem go. Do tego wpisu odniosły się już władze Uczniowskiego Klubu Sportowego „Sokół” żądając przeprosin. A teraz dobitnie: Osobie która w taki sposób ocenia innych (zwłaszcza dzieci) nigdy, przenigdy nie oddam pod opiekę mojego dziecka.  

I jeszcze mój komentarz do powyższego: Każdy kto czyta (co sobie niezmiernie cenię) to co piszę  wie, że nie mam najlepszego zdania o wybranych do rządzenia w Orzeszu. Ale do głowy by mi nie przyszło, że przyjdzie z zewnątrz gość  z tzw. nieciekawą reputacją, prezentujący publicznie poglądy (patrz wyżej) i z radnymi oraz burmistrzem będzie robił to, co mu się żywnie podoba.

Komentarz – pegazikowa: Brawo P.Stańczyk i miejmy nadzieję , że będzie w końcu jakiś porządek w Orzeszu serce, aż boli gdy się ogląda nasz stadion i ten cały sportowy bajzel ,a że jest ktoś co , coś robi to innym się nie podoba , normalna rzecz, ale ręce daleko od dzieci , prawdę mówiąc gdyby nie te Orzeszki z Niepokornych to o Orzeszu byłaby cisza ;) Niepokorni nie dajcie się !!!

Komentarz – Stokrotka: Bardzo przykre jest, że pan Janiak swojej szansy nie wykorzystał. Rodzicie i dzieci obdarzyli go zaufaniem mimo jego niezbyt ciekawej przeszłości. A co dostaliśmy w zamian? Kompletny brak organizacji. Dzieci pierwsze kilkanaście miesięcy trenowały bez ważnych badań lekarskich. Na obóz zimowy pojechały bez dodatkowego ubezpieczenia czym byłam mocno zaniepokojona. Jednak pan Jacek problemu nie widział, wyobraźnia jego najwidoczniej nie tak bardzo rozbudowana jest jak moja. Cała 3 dniowa wycieczka nazywana obozem odbyła się na wariackich papierach, ale za to zdjęcie przed Urzędem Miasta jest. Obóz letni na płycie Sokoła? Ano był. Tylko czy to można nazwać obozem? Cały tydzień w piekącym słońcu gdzie jedyną rozrywką była piłka a i przepraszam bardzo, jeszcze kąpiel w dmuchanym baseniku. Fakt. Pan Janiak swój czas poświęcił, dziećmi się zajął, ale czy aby na pewno chodziło o dzieci? A może bardziej o możliwość pokazania władzom miasta, że Sokół działa? Ale nie mi oceniać jakie były intencje prawdziwe. Przed obozem zapewniano nas, że dzieciom posiłki dostarczy pewna orzeska restauracja. Faktycznie. Catering był. Przez pierwsze dwa dni. Później gotowali rodzice. Moje pytanie brzmi. Co stało się z pieniędzmi w kwocie 100 zł od dziecka, które przeznaczone były na restauracyjne posiłki?
Emocje podczas meczy dostarczały nam nie tylko dzieci. Ach one były i są wspaniałe. Również trener dbał o to, aby nasza adrenalina zbyt szybko nie opadła. Szczególnie ciekawy albo raczej nieciekawy był przypadek, w którym pan Jacek zabrał dzieci z boiska po uprzedniej kłótni z sędzią a zarazem trenerem drużyny przeciwnej. Bez wyzwisk i słów obraźliwych się nie obyło. Szkoda, bo dzieciaki piłkę kochają. Lubią też swojego trenera. Dlatego mam nadzieję, że przykładu z zachowań jego brać nie zamierzają. Ach i jeszcze jedno panie Jacku. Dziecko z nadwagą to też dziecko i pompkę zrobić potrafi nawet jeśli nie piłkę trenuje a inny sport.

Fundusz sołecki, tajne przez poufne.

W porównaniu do tzw. funduszu obywatelskiego, czy dzielnicowego jak kto woli, w medialnej (i nie tylko) ciszy odbyły się po raz kolejny zebrania na temat funduszy w sołectwach. Gazeta Orzeska napisze pewnie po czasie, a dla zarządzających stroną internetową urzędu ważniejsze było  zwiększenie sprzedaży nakładu książki, o tym jak niską temperaturą można wyleczyć  np. zimne stopy. Radni standardowo raczą nas snem spokojnym. Czy Sołtysi i rady sołeckie skorzystają z możliwości składania wniosków o środki mieszkańcy przekonają się pewnie na samych zebraniach, bo oficjalnie cisza trwa. W przestrzeni medialnej zauważyłem dwie informacje, obie na portalu społecznościowym. Jedna nazwijmy  ją enigmatyczna,  a przy drugiej chciałbym się zatrzymać. W Gardawickim przedszkolu  pojawił się ktoś kto wie o co chodzi. Wniosek opatrzony sympatyczną prezentacją trafił do sieci, a na sklepowych szybach pojawiły się stosowne ogłoszenia zachęcające do udziału w zebraniu i oddanie głosu na projekt  dotyczący placu zabaw w przedszkolu. To wszystko wsparte przez apel Mariusza Olesia aby dzieciakom pomóc. Z tego co wiem mieszkańcy te wysiłki docenili i środki z funduszu sołeckiego na realizację tego projektu przegłosowali. Tu niestety demokracja obywatelska się kończy a zaczyna urzędnicza. Na czym to polega? W przypadku placu zabaw założone przez autora urządzenia dla dzieci w trakcie realizacji wcale nie musza być takie jak w projekcie,  bo mieszkaniec który to wymyślił, przygotował projekt,  wypromował go  i uzyskał akceptację mieszkańców do dalszych prac już dopuszczony nie będzie, wiecie czemu? bo tylko głupi dopuściłby osobę trzecią do procedury przetargowej. Na koniec jestem wam winny odpowiedź na pytania: dlaczego cisza?, dlaczego nie  było wcześniejszej informacji która mogłaby przyczynić się do wzrostu tzw. aktywności społecznej mieszkańców?, dlaczego wszyscy to olali?. Cisza i olewka dlatego,  że  nie można było tego nazwać hasłem „burmistrz postanowił” albo „burmistrz przyznał” to o burmistrzu. Co do radnych, sołtysów i członków rad sołeckich odpowiedź moja jest taka, nie mają ci ludzie bladego pojęcia o tym jak budować społeczeństwo obywatelskie. I pytanie dodatkowe. Czy jestem zdziwiony takim stanem rzeczy?, odpowiadam, gdzie indziej może i byłbym w Orzeszu nie. 

PS. Powyższy tekst ukazał się w październikowym numerze bezpłatnego, niezależnego miesięcznika „Twoje Info”

Komentarz-Cecylia: Witam. żaden Mariusz Oleś nie ma nic wspólnego z tym że to przedszkolu przyznano fundusz sołecki. To tylko i wyłącznie zasługa pani M. I mieszkańców Gardawic. Więc proszę tu nie pisać takich bzdur i wyprostować to w gazecie.

Komentarz – Młoda: Co ty tu piszesz o Olesiu???? Gość nie miał nic wspólnego z placem zabaw w Gardawicach. Jak masz zamiar juz cos pisac to pisz z sensem a nie jakies pierdoły. Przypisujesz zasługi komuś w ogóle z tym nie związanym.

Wyjaśnienie: Na facebooku Pan Mariusz Oleś zamieścił następujący wpis:

GARDAWICE !!!!!! BUDZIMY SIĘ -TO WAŻNE

Gardawiczanie wiecie co macie robić, środa 18.00,na zebranie, głosujecie na przedszkole i dzieci mają plac zabaw he,he

Pod powyższym wpisem została zamieszczona prezentacja oraz  zaproszenie na zebranie z konta Pani Sabiny.

To miałem na myśli pisząc: „ wsparte przez apel Mariusza Olesia”

Stanczyk.blogujacy

Komentarz – Cecylia: Do Pana informacji to ten apel udostepnily matki ojcowie i znajomi i nikogo pań z imienia i nazwiska nie wymienił tylko Pana Kleksa i jeszcze nie mieszkańca Gardawic. Zenada

Budżet „dzielnicowy” nie mylić z „obywatelskim”

 Wnioski wybrane czas na realizację. Czas również na swego rodzaju podsumowanie. Czy coś się po wprowadzeniu programu zmieni dla „Centrum” i Jaśkowic? Odpowiedź – zależy jak to zostanie wykorzystane i wcale mi tu nie chodzi o zmiany w miejskiej „substancji”. Organizacja społeczna SMM Orzesze z nikomu nieznanej, stała się firmą rozpoznawalną. Pani Sylwia Kancelista  w Jaśkowicach (tak, tak, to ta sama, którą pokonał v-ce Szala w wyborach samorządowych) złożyła wniosek i zdobyła zaufanie współmieszkańców, którzy co ważne przegłosowali  obecnych radnych dodatkowo w sprawie lokalizacji (czego Jaśkowice chyba nie pamiętają).  Powyższe pokazuje, że jeśli chce ktoś działać społecznie, to dzięki tym pieniądzom nazwijmy je wdzięcznie „dzielnicowe” (z obywatelskimi to one nie mają nic wspólnego), dostaje darmowe narzędzie do promocji siebie. I teraz zobaczymy czy powyższe spowoduje, że radni których rola została ograniczona do odbioru wniosków, w przyszłym roku zrobią wszystko żeby „dzielnicówki” nie przyznać, albo będą musieli zacząć coś robić, bo „bajerka” miesiąc przed wyborami może już nie wystarczyć żeby mandat zdobyć. A wtedy żegnaj dieto nawet ta podwyższona. Czemu nie obywatelski? Z prostego podstawowego powodu, w obu wypadkach nie obyło się bez ingerencji władz. (Jaśkowice, naciski  na zmianę lokalizacji, „Centrum” rezygnacja wnioskodawców ze swoich projektów) nawet tak małą inicjatywę po prostu spiepszono.

Ogólnie warto zadać pytanie, czy o to chodzi? Czy w tak małej gminie jak Orzesze trzeba tworzyć program aby pokazać, na co mieszkańcy chcieliby wydać pieniądze . A może to radni przez całą kadencję powinni wykazywać się aktywnością i być w stałym kontakcie ze swoimi wyborcami. Co do tej aktywności, która niektórym tak bardzo leży na sercu. Mnie się wydaje, że z nią wcale nie jest tak źle, co pokazały akcje zbierania podpisów w/s posterunku, czy zbierane teraz w sprawie kopalni.

Wniosek jeden – brak komunikacji, żadna forsa (nawet ładnie nazwana) tego nie przykryje. Mimo tego, że w dyspozycji tak Rady jak i Urzędu są narzędzia (strona internetowa, „Gazeta Orzeska, wykupione miejsca na stronach prasy lokalnej,) itp. to mieszkańcy nie wiedzą, nie są informowani, albo do nich informacja nie dociera,  o tym co naprawdę władze i radni robią, poza jednym wyjątkiem cyklicznych sprawozdań radnego Damiana Mrowca .  

Komentarz – Margot: Skoro nie wystarcza strona internetowa miasta i facebook Gazety Orzeskiej, to może każdy radny i burmistrz powinni mieć swoje strony i tam zamieszczać regularnie zeznania z tego, co zrobili w danym miesiącu, kwartale dla gminy, a co planują zrobić. Wydawanie swojej gazetki wiązałoby się z kosztami, które nie każdy móglby udźwignąć, ale prowadzenie w sieci bloga czy konta na Facebooku nie wiąże się z żadnymi kosztami. Nie wiem co jeszcze. Ale skoro są radni i to wcale nie młodzi wiekiem, którzy nawet poczty elektronicznej nie obsługują, to jak od nich wymagać publikowanie tekstów w sieci… Może ktoś ma jakiś pomysł, jak władze mogłyby się kontaktować skuteczniej z mieszkańcami?

Stanczyk: Myślę, że ten kontakt na linii radny, burmistrz – wyborca, odbywał się będzie głównie z wykorzystaniem internetu. Ale czego tu oczekiwać, jak sam burmistrz Blaski swoją stronę zlikwidował. Szczęka mi jednak opadła jak przeczytałem ostatnie zdanie. Czyli taki radny podnosi rękę za skomplikowaną materią jaką jest podstrategia dot. środowiska informatycznego w powiecie a maila napisać nie umie – dobre. Dziękuję Margot za komentarz i serdecznie pozdrawiam. 

Ubezpieczeniowy przekręt

 Czytając w lokalnej prasie o działaniach oszczędnościowych podjętych przez burmistrza Blaskiego, zwróciłem uwagę na przeprowadzony na jego zlecenie audyt w sprawie ubezpieczenia majątku gminy. Co w tym dziwnego? Właściwie wszystko.  Jak tu się nie dziwić skoro majątek gminy najpierw oszacowano na 44 mln zł a po przeszacowaniu wzrasta do 125 mln. To jeszcze nic. Mimo tak wielkiego wzrostu wartości, stawka ubezpieczenia z 220 tys. spadła do 77 tys. zł. Jako przykład burmistrz podaje, że wartość Zespołu Szkół oszacowano na 44 tys. czego nawet porównać z wartością domku jednorodzinnego nie można. Na dodatek, oprócz majątku wynegocjowana składka objęła również inwestycje które są dopiero w planie.  Tu aż prosi się o publiczne przedstawienie owego „negocjatora” który tak pięknie orzeskich podatników skręcił. No bo jak to w ubezpieczeniach bywa, prowizja się należy. Jeśli ta osoba jeszcze w urzędzie pracuje to dobrze było by sprawdzić czy czasem nie została ona odesłana na inny ważny odcinek np. do negocjacji stawek za wywóz nieczystości które mimo zapewnień, że gmina na nich nie zarabia nijak mi nie pasują do tego co płaciliśmy wcześniej. Ale o tym może kiedy indziej. Czy po takim audycie odpowiednie służby otrzymają stosowne zawiadomienie o działaniu na szkodę gminy?, ja wątpię. Dowiedzieliśmy się, że wprawdzie „przekręty szły” to pewnie wszystko zostało skutecznie „przykryte” paragrafami i odbyło się zgodnie z literą prawa.. Ciekawi mnie również czy   burmistrz planuje jeszcze jakieś inne audyty.

Policja czynna jak market

 Czynne od 6.00 –22.00 taką wywieszkę będziemy mogli zobaczyć  na drzwiach komisariatu Policji w Orzeszu i Łaziskach G. W zamian ma  być więcej policjantów na ulicach jeszcze nie wiadomo czy w dzień, czy w nocy. Uwolnione etaty zasilą drogówkę i czteroosobowy zespół wywiadowców, który operował będzie tajnie w całym powiecie. Wszystko to ma oczywiście poprawić stan bezpieczeństwa – jak zwykle. Czy aby na pewno? Krótki przykład: Interwencja mikołowskiej policji w jednym z obiektów publicznych w Orzeszu, patrol z Mikołowa przybywa po 2 godzinach od wezwania. Żeby policji ułatwić, przykład dotyczy godzin popołudniowych, nie nocnych.  Pierwszy raz słyszę żeby ograniczenie poprawiało, ale przecież tyle już przeżyliśmy. W jedno nie wierzę, a mianowicie, że tak rozległy teren obu gmin można zabezpieczyć szybciej z Mikołowa. Sprawa jest poważna. Wybrane przez nas władze standardowo „umywają ręce”, zamiast zająć stanowisko w sprawie. Proponuję inne rozwiązanie Panie Komendancie Policji Mikołów. Może wystarczy do pracy w w/w placówkach kierować lepszych pracowników niż tych z którymi Policja chce się pożegnać ze względu na marne wyniki. Jeśli nie da rady, to może w Mikołowie zamknąć komendę a w Orzeszu i Łaziskach G zostawić. I na koniec,  skoro policja w Orzeszu nie będzie  czynna w godz. od 22.00 dl 6.00 to ja jako obywatel Orzesza żądam prawa do posiadania broni.  Oprócz tego przepisów, które pozwolą mi bez konsekwencji zabić każdego kto w w/w godzinach wtargnie na teren posesji na której mieszkam. Dajcie mi to prawo i w ogóle możecie zlikwidować policję w Orzeszu. Petycję do Prezydenta Rzeczpospolitej o referendum w sprawie prawa do broni można podpisać na stronie www.maxkolonko.com, co niniejszym uczyniłem.

Komentarz – Marek152: „Uwolnione etaty zasilą drogówkę” Czyli jednym słowem zwineli osoby z posterunku po to by łapanki z radarem robić tak ?

Komentarz - filczyk: Yno czy się fto znojdzie taki, co by wos chcioł bez nocka zaćukać abo okraść? Wątpia. Cenia wos za to co tukej szkryflocie, yno w tym temacie zlyzcie na ziymia, i nom tu hamerykanskich wzorców nie tegujcie. Tu je Slunsk tu je Ojropa.

Powołanie głęboko ukryte cz. II.

Niektóre komentarze nie były miłe po ostatnim wpisie. Ale były i to dla mnie jest najważniejsze. Nie jest ze społecznością Orzeską jeszcze tak źle, skoro czujecie potrzebę wyrażenia swojej opinii. Okazało się że, po pierwsze sprawy nie wyssałem z palca tylko jest na fakcie. Po drugie, nikt oficjalnie o tym nie napisze ale tego chyba wyjaśniać nie muszę. Pomyliłem się tylko w jednym. Napisałem mianowicie, że rodzicie nie zareagowali. Wiele się jednak nie pomyliłem. Czemu? 1 (słownie: jeden) rodzic stanął po stronie dzieci w tym moim zdaniem największym skandalu jaki ujrzał światło dzienne ostatnio w Orzeszu. Jaki jest finał?  Z księdzem proboszczem przeprowadzono kolejne rozmowy wyjaśniająco – wychowawcze. Musiało chyba nastąpić postanowienie poprawy skoro ksiądz nadal uczy. A dzieci?, dzieci wysiłkiem wychowawczyni (szacunek) podobno powoli dochodzą do siebie, ale czy na pewno i jak długo to potrwa jeden Bóg raczy wiedzieć. Teraz krótko o tym jak być powinno. Grupa dzieci powinna zostać określona, przebadana przez szkolnego pedagoga. który powinien postawić diagnozę, jaki negatywny wpływ na nie wywarło zachowanie księdza i jak długo potrwają ewentualne terapie. Do tego czasu proboszcz powinien  być zawieszony w nauczaniu lekcji religii tych dzieci. Po określonym czasie można próbować włączyć go jako nauczyciela, co jednak wcale nie oznacza, że odbędzie się to z powodzeniem. Oczywiście cały ten proces powinien być przeprowadzony przy udziale rodziców dzieci. Powyższe powinno być monitorowane przez Kuratorium Oświaty. Ze względu na to, że chodzi o lekcje religii o całej sprawie powinna być powiadomiona Kuria. Od razu wyjaśniam, nie wymyślam tutaj koła. Tego typu postępowanie można przeprowadzić w oparciu o zapisy Statutu szkoły nr 6, co oczywiście w tym wypadku nie ma żadnego znaczenia, bo przecież Statut jest dla hołoty, więc można go skutecznie olać, tak samo jak olano osobę, która problem Pani Dyrektor zgłosiła. Konkretnych paragrafów przytaczać nie będę, żeby nie zanudzać. Ale nie ulega wątpliwości, że, sprawę „załatwiono” po jak najmniejszej linii oporu mając w nosie dobro dzieci, że o rodzicach nie wspomnę, i to jest porażka, a nawet jak kto woli dyskwalifikacja. Takie jest moje zdanie. No ale co tam zdanie jakiegoś „anonima”, chodzi przecież o to żeby wszystko zostało „w rodzinie”. A że trafiło na dzieci, trudno niech się smarkacze uczą od najmłodszych lat, że jak mają miękkie serca to wiecie co muszą mieć twardego. W szkole „pozamiatane”, cała reszta która mogłaby dzieciom pomóc siedzi cichutko, czekając z nadzieją, że może jakoś przyschnie. Po co więc zawracam wam głowy jak już jest „po zawodach”. Chyba jednak nie tak do końca, ale o tym już po nowym roku.

Komentarz – Nova: zapisy Statutu szkoły olewa się nie od dziś albo interpretuje je według własnego „widzimisię”, to już taki „standard” tej szkoły. A dzieci skończą szkołę, pójdą dalej i przyjdą nowe. Dziwi mnie jednak fakt, że rodzice nie chcą zadbać o dobro własnych dzieci w tym czy w innych przypadkach, które na bieżąco zgłasza się do dyrekcji. Kto zadba o dobro naszych dzieci jak nie my sami…?! Przykre to ale jakie prawdziwe, niestety.

Komentarz – przedstawiciel hołoty: Przedstawiciel hołoty: Dziwię się, że jako pierwszy ośmieliłem się napisać, w końcu zostało obrażonych kilkaset osób, ale przecież hołota to analfabeci, pewnie takich „wartościowych” tekstów nie czytają. Długo myślałem, co powoduje człowiekiem, że na innych wylewa pomyje i bez skrępowania wydaje wyroki. Zacznę tak: już po świętach, a święta to dość kosztowny interes, w portfelach ubyło, na koncie też, a prowadzenie bloga to nie działalność charytatywna. Warto zmontować kontrowersyjny tekścik, wylać w nim czarę goryczy, obrzucić błotem, użyć kilku dosadnych epitetów i……….. „poczytalność” wraca (czy wróci autorowi tekstów, tego nie wiem), chodzi oczywiście o popularność bloga, a przecież każde wejscie to parę groszy w kieszeni. W dodatku 1 (słownie jeden) rodzic przedstawiony jak ten rycerz w złotej zbroi, temat podrzuci, link do strony udostępni i interes się kręci. Już za parę dni Sylwester, też wydatki, więc po nowym roku, jak zapowiada Stańczyk, hołota dostanie swoje igrzyska i chleb, a Szanowny Stańczyk – orzeski sędzia – kilka groszy do kieszeni.

Komentarz – Helga: „Tego typu postępowanie można przeprowadzić w oparciu o zapisy Statutu szkoły nr 6, co oczywiście w tym wypadku nie ma żadnego znaczenia, bo przecież Statut jest dla hołoty, więc można go skutecznie olać, tak samo jak olano osobę, która problem Pani Dyrektor zgłosiła. ” I to zdanie podsumowuje WSZYSTKO W TYM TEMACIE, DOSŁOWNIE WSZYSTKO!!! No ale jak to było w poprzednich komentarzach generalnie nic się nie stało , wytargać za włosy dziecko można tłumacząc tym , że kiedyś tak robiono a w domu jeszcze poprawiono…i to nic złego….

Komentarz – gość: Chłopie, ale ty pieprzysz. Jakieś konsylium to by się tobie przydało, Ekspert- pedagog,psycholog, wychowawca i prawnik w jednym .Do tego jeszcze znawca prawa kanonicznego i obrońca strasznie uciśnionych.

Wyjaśnienie – Stanczyk.blogujacy:

1. Nie pobieram żadnego wynagrodzenia w żadnej postaci za pisanie tego bloga.

2. Słowo „hołota” użyte w tekście nie miało na celu obrażanie kogokolwiek.

Komentarz – Johanus:Jak czytam tekst stanczyka i komentarze co niektórych osób to mi ręce opadają. Ludzie zejdźcie na ziemie, gdzie wy żyjecie. Dajcie szanse dzieciom rozwijać się normalnie a nie róbcie im krzywdy. Mam wrażenie ze co niektórzy z was zamknęliby swoje dzieci pod kloszem i chuchali na nie. Niestety rzeczywistość jest inna i niestety dużo bardziej brutalna. I jak słyszę ze dzieci zostały skrzywdzone bo nauczyciel na nie podniósł głos czy nawet potrząsł co niektórym, to od razu wysłałbym jednego z drugim (rodzica) do psychologa a najlepiej psychiatry. Mam dzieci, chodziły do szkoły w Zawisci, uczył je ksiądz z Zawisci i nigdy nie słyszałem złego słowa o nim. Faktem jest, że nie jest to ksiądz któremu „biedne niewinne dzieci” mogą po głowie skakać. Poza tym uważam proboszcza z Zawiści za takiego który mógłby w wielu przypadkach posłużyć za wzór osoby duchownej w kontekście innych księży których wielu również znam.
Mimo iż czytałem często artykuły stańczyka, dziś widzę ze większość z nich była i chyba jest inspirowana tania sensacją. Tak się składa ze mam częsty kontakt z takimi niewinnymi wiecznie pokrzywdzonymi dziećmi, którym rodzice chcą na każdym kroku nieba uchylić. Wierzcie mi, że właśnie dlatego te dzieci są krzywdzone bo nie potrafią same dostosować się do otaczającego je świata a jeszcze częściej bywa tak, ze te niewinne dzieci jak tylko znikną z oczu swoich nadopiekuńczych rodziców zmieniają zupełnie swoją osobowość. Dlatego proszę nie róbcie krzywdy tymi komentarzami dyrekcji szkoły, księdzu, nie psujcie reputacji szkoły bo zniszczyć człowieka każdego (nawet ciebie czy mnie)można bez większego problemu. Wolność słowa jest wielkim darem demokracji ale należy umiejętnie i dojrzale z niego korzystać. Jak mawiał mój profesor na uczelni, możesz pisać co chcesz nawet anonimowo ale pamiętaj wolność i dostępność mediów dzisiaj, może również sprawić że i ty gdy tylko będę miał taki kaprys już jutro z powodu wstydu przed sąsiadem, tylko wieczorem będziesz wychodził z domu. A najbardziej bulwersujące dla mnie jest to iż wypowiadają się często ludzie nie związani z Zawiścią, z parafią może nawet i szkołą.
Jak sam autor pisze najważniejsza (najbardziej miarodajna) jest liczba odsłon strony internetowej do której z przykroscią stwierdzam do tej pory tez sie dokładałem.

Komentarz – damen399:Jestem parafianinem Księdza, o którym mowa i z tego co wiem, oskarżenia są ,, lekko mówiąc” bezpodstawne . Stańczyku, nie wiem, czy kiedykolwiek byłeś w kościele w Zawiści i czy znasz relacje księdza z dziećmi . Na Mszach szkolnych jak i po Mszach niedzielnych, w okresie Bożego Narodzenia, śpiewane są z dziećmi kolędy. Jeśli ksiądz byłby takim „tyranem” jak piszesz, to żadne z nich nie podeszłoby do niego. Dzieci niekiedy biegają po kościele i przeszkadzają wiernym, a mimo wszystko Ksiądz nie interweniuje. Dwoje moich dzieci było uczniami Księdza i bardzo pozytywnie się o nim wyrażają. On często prowadzi lekcje w sposób obrazowy, aby uczniowie lepiej zrozumieli np. przykazania czy popełnianie grzechów, dlatego czasem przynosi różne rzeczy, takie jak papieros czy butelka. Ksiądz na lekcjach nie może dać sobie ,,wejść na głowę” i musi normalnie je prowadzić chyba, że ktoś się niegrzecznie zachowuje, to zwróci mu uwagę . Jest człowiekiem wymagającym i sprawiedliwym. Zachowanie dziecka wynoszone jest z domu i rodzice powinni przekazać mu zasady dobrego wychowania, a z tego co zauważyłem, to dzieci często nie potrafią się zachować i mają same prawa, a nie obowiązki, dlatego należy czasem im przypomnieć, że nauczycielowi należy się szacunek. Jest to widoczne na co dzień. Chce jeszcze dodać, że po pierwsze o Księdzu wyrażają się z reguły ludzie, którzy do kościoła chodzą tylko w wielkie święta lub wcale, a przystąpienie dziecka do Pierwszej Komunii traktują jak tradycję albo obawiają się opinii sąsiadów i krewnych. Po drugie opinie jednego rodzica nie upoważniają nikogo do oczerniania publicznie. Zepsuć opinię można bardzo łatwo, ale naprawienie jej jest praktycznie niemożliwe.

Komentarz - trgreg: dej se spokuj stańczyk z tym wypisywaniem tego czegoś i obrażeniem niewinnych ludzi a chwalenie np jednego radnego orzeskiego który tak naprawdę tylko klopoty innym robi

Komentarz – 12345: Witam serdecznie jak czytam wasze wypowiedzi to trace wiare w ludzkoscna naszej wsi, sam bylem uczniem naszego „wspanialego” ks. Edwarda i mogę w pełni zaprzeczyć tej dobrej opinii panującej na jego temat sam bylem świadkiem jak zrzucił ucznia na podłogę z krzesła i takich przykładów mógł bym tu więcej przytoczyć i chętnie bym się podzielił tymi wyczynami naszego księdza z Stańczykiem żeby to opisał i żeby był w końcu porządek na tej wsi gdzie panuje rygor edwarda.

Komentarz – Adam : Ciekawe czy ludzie dalej będą tak bronić biednego proboszcza kiedy w końcu coś się stanie. A to że na mszy, przy kościele pełnym wiernych dzięki którym ma zawsze pełne koryto zachowuje się jak ukochany kapłan chyba nie jest dziwne. Niestety mieszkamy w kraju w ktorym koloratka daje immunitet. Pozdrawiam Stanczyka i liczę na wiecej wpisów.

Komentarz – Maciej Skowronek: Zacznę od tego by powiedzieć że nie mam żadnych obiektywnych przesłanek by mieć zastrzeżenia do X Kopki choć jestem błądzącym bo błądzącym ale jednak jego parafianinem… (co prawda słyszałem kiedyś od byłego jego ucznia jakoby naruszał nietykalność osobistą ucznia)

Zadziwia mnie że wszyscy wypowiadający się w tej kwestii nie mają odwagi by przedstawić się z imienia i nazwiska…
I druga kwestia która mnie dziwi to okoliczność że nikt nie podjął tego że uczestnictwo w lekcjach religii jak teraz nazywa się finansowana z budżetu państwa katecheza jest nieobowiązkowe i puki co można z wielką łatwością zrezygnować z uczestnictwa w tym procederze…
Co wszystkim mającym wątpliwości chciałbym polecić z całego serca…

Co naprawdę pokazał radny Damian Mrowiec

No i nie spełniło się to co napisałem „Królowi Julianowi”, że w sprawie mieszkania w Gardawicach i nie tylko nastąpi milczenie. A to za sprawą radnego Mrowca (Damiana, żeby było jasne). Czy nad tym boleję, nie. Po przeczytaniu jego relacji z sesji nie potrafię zrozumieć jednego. Sprawa podobno ma być wyjaśniana. Ciekawe po co, jak już jest wszystko jasne. A skoro są wątpliwości co do tego czy w oświacie występują działania mające znamiona nepotyzmu to z marszu mogę dwa następne wypadki w innych placówkach podać i zapewniam, nie będzie to moje ostatnie słowo. Myślę, że czas potrzebują rządzący na to żeby wyciszyć, a w międzyczasie wymyśli się stosowne tłumaczenie. Już zresztą przy odpowiedziach na pytania, pierwsze próby ściemniania były. Ale ja o czym innym chciałem. Radny Damian Mrowiec świadomie czy też nie, pokazał przy okazji coś niezmiernie istotnego, a mianowicie to, jaki jest prawdziwy obraz ludzi których wybraliśmy. Niestety moim zdaniem to ludzie pełni obaw, żeby nie napisać strachu.Było już widać od jakiegoś czasu, że sporo osób mówi o tej sprawie, kilku Radnych coś tam pod nosem także, ale wszyscy boją się powiedzieć coś na głos”. Czy radny zaniepokojony jakąś sprawą, ma założony kaftan bezpieczeństwa i zaklejone usta?. Nie! może interpelować, pisać o wyjaśnienie. Gdzie Pan był panie Gazda?, gdzie byli inni? Dlaczego tego nie poruszaliście? Czego albo kogo się boicie? Kogo chcecie ochronić milczeniem? „Kilku Radnych było zdania, że nie powinniśmy tego tematu jakoś nagłaśniać – bo to pogłoski na anonimowych stronach „Król Julian” i „Stańczyk” Jeżeli ludzie chcący zachować anonimowość, informują społeczność o tym co się dzieje, ( i jak widać nie są to próby obrażania kogoś, czy informacje wyssane z palca) to jak działa wasza „Gazeta Orzeska”? która temat opisuje wybiórczo, nie zadając najważniejszych pytań, też się boi?, kogo chroni nie drążąc tematu? „W mojej opinii burmistrz też jest całą sytuacją lekko „zniesmaczony”, a stwierdził że na chwilę obecną do czasu aż cała sprawa się nie wyjaśni, nie chce nikogo o nic oskarżać i przedstawiać jakiegoś stanowiska”. To ciekawe. Nie chce oskarżać? Przecież sam jest oskarżany. A może jako pracodawca powinien po takim sygnale skontrolować czy tego typu „kwiatków” nie jest więcej zamiast wkładać głowę w piasek, Co się dzieje w tej Gminie? skoro sprawy tak istotne jak mieszkaniowe, załatwiane są na jakichś prywatnych, nieformalnych spotkaniach z których nie ma śladu w dokumentacji. To teraz każdy mieszkaniec tak będzie traktowany, czy  może tylko ci równiejsi?. Czy tak ma wyglądać zarządzanie gminą?.A może jest tak, że pytając na sesji, Pan radny D. Mrowiec naruszył sieć nieformalnych powiązań i znajomości które od wielu lat  otaczają tą gminę. W tym układzie to rozumiem. Opinię publiczną lepiej trzymać w niewiedzy. Bo jak się dowiedzą to mogą zacząć się interesować kto w tej „familiadzie” bierze udział i wtedy wyjdzie, kto komu, tu etacik, tam mieszkanko (nawet dwa w jednym), dotacja, może przetarg. A tak „ciszej jedziesz, dalej zajedziesz” znacie?. Nie trzeba wyjaśniać znaczenia słowa socjalizm, ta gmina tkwi w nim po same uszy.

tekst kursywą – autor: Damian .Mrowiec ze strony www.glosorzesza.pl

Komentarz – Andam Kurpas: Racja, ale czyja to jest wina? Tych ludzi? Pani Dyrektor? Radnych? Nie – to wina tylko i wyłącznie mieszkańców Orzesza. Umówmy się i postawmy sprawę jasno – w mieście organem stanowiącym prawo jest Rada Miasta – czyli radni. I relacja z sesji dobitnie pokazuje, że niezależnie od przekonań politycznych jest to towarzystwo wzajemnej adoracji (wyłączając Damiana Mrowca). Pytanie brzmi czemu…ano temu, że Ci radni są uzależnieni od Burmistrza i Urzędu Miasta (i jednostek mu podległych). Dla większości z nich nie dociera to, że to oni jako Rada stanowią prawo a nie odwrotnie. Byłem radnym 8 lat. Żałuję, że już nie jestem, bo kochałem to robić, ale cóż, mieszkańcy zdecydowali inaczej. Mimo, że minęło już troszkę czasu, to napiszę o kilku sprawach. Większość radnych jest nieaktywna w pracach Rady – nie biorą udziału w debatach, nie składają wniosków czy projektów uchwał. W związku z tym ich być albo nie być jest uzależnione od pijaru jaki sobie zrobią, albo jaki im zrobi lokalna prasa (za pieniądze, które sami jej uchwalą). Także dla większości z nich robienie np. Dnia Seniora na sołectwie jest jak być albo nie być, bo ludzie nie wiedzą, że to jest za pieniądze podatnika a nie prywatne pieniądze radnego, potem Ci ludzie odwdzięczą się w wyborach. Do tego dochodzą wszelkiej maści festyny, dożynki na których się bywa, lansuje i czasem coś powie (z reguły też robione za kasę z UM). Jak ktoś jest niepokorny to nie jest lansowany i nie istnieje w przestrzeni publicznej. Aby więzy krwi między radą a urzędem były mocniejsze co jakiś czas organizuje się szkolenia…Na tych szkolenie z reguły się szkoli (poniżej 5% czasu) a poza szkoleniem jest oczywiście…zespół, tańce, alkohol. Sytuacja z reguły jest taka, że impreza trwa do rana, urzędnicy bawią się z radnymi, tańczą, śpiewają…Więc jak potem Ci radni mają powiedzieć urzędnikowi, czy pani dyrektor, że coś jest złe? Przecież wczoraj razem się bawiliśmy i było fajnie, więc dziś wypada przymknąć okno…Jakby ktoś pytał – ja byłem na takim szkolenie dwa razy – za pierwszym razem myślałem, że tak jest bo to nasz pierwszy raz, za drugim zrozumiałem że to norma i więcej w czymś takim nie brałem udziału (mimo, że potem oczywiście tego typu „szkoleń” było sporo). Mógłbym tak pisać i pisać… Potem, gdy raz na jakiś czas wychodzą takie kwiatki jak ten w Zawiści i Gardawicach ludzie narzekają…a kto ich wybrał? Rok temu w wyborach z KWW Głos Orzesza startowało 13 dobrych, uczciwych kandydatów. Mieszkańcy wybrali takich panów jak Mach czy Gazda, to niech potem się mieszkańcy nie dziwią, że w mieście jest jak jest. Do tej pory byłem zwolennikiem pana Blaskiego. Uważałem, że jest lepszym Burmistrzem niż jego poprzednik (choć o to wcale nie jest trudno). Jednak ta sprawa jest tak grubymi nićmi szyta, że jest mi po prostu przykro…Na koniec taka luźna dygresja. W szkoleniach o których mówię, w poprzedniej kadencji nie brałem udziału ja, oraz p. Czesław Starosta. Tylko my dwaj w poprzedniej kadencji składaliśmy projekty uchwał. W tej kadencji jedynym radnym, który złożył projekt uchwały jest p. Mrowiec. Nie uczestniczy on także w szkoleniach. I teraz zagadka – wszyscy trzej w/w Panowie reprezentują (lub reprezentowali) partie prawicowe: Ruch Narodowy oraz UPR, Dlaczego ludzie nie chcą widzieć, że warto na nie stawiać? Czy tak trudno pojąć, że stanowimy inną, lepszą jakoś w polityce?

Polemika, Stanczykblogujacy: Oczywiście, wyborcy mają za swoje. Ale moim zdaniem to ocena uproszczona. W zderzeniu z tym co mają, nie otrzymują odpowiednio czytelnej, mocnej oferty z drugiej strony. Pyta Pan dlaczego orzeszanie nie wybierają ludzi uczciwych?. Odpowiem, bo oni o tej uczciwości nie wiedzą. Im osoby Panów przestawiane były jako osoby które się czepiają, jątrzą, a to co dobre było a nawet jest nadal skutecznie blokowane (patrz: Pański projekt „liga orlika, czy większa od sprawy mieszkania w Gardawicach afera przy ścieżkach rowerowych). Czy to można przełamać, tak. Ale wymaga to większego wysiłku po prostu. To tyle w skrócie. Piszę w skrócie, bo prędzej czy później w „opozycji” dojdzie do szerszej dyskusji pt. „Dlaczego i jak”. Po której kolejnej przegranej nie wiem.

Komentarz – Miejscowy: Co naprawdę pokazał radny Mrowiec ? Nic. Pogadał, pokrzyczał, potupał nóżkami i zamilkł.

 

 

Budżet Obywatelski po Orzesku.

Podobno trwają przygotowania do wprowadzenia pilotażowego programu dla Orzesza Centrum i dzielnicy Jaśkowice.. Co mnie  dziwi. Ano to, że w tak ważnej kwestii Gminę reprezentuje jej Sekretarz. Jakoś w zakresie jej obowiązków nie zauważyłem prowadzenia konsultacji społecznych. Jeśli autorem pilotażu jest Sekretarz Gminy, no i Burmistrz, to dlaczego o całej sprawie dowiadujemy się od Stowarzyszenia Miłośników Miasta Orzesze a miejskie media milczą. W tym wypadku sprawa promocji tej inicjatywy może być kluczowa dla jej powodzenia. Mam nadzieję, że realizacja tego projektu będzie pod względem formalnym lepiej przygotowana niż zasady dzielenia Funduszu Sołeckiego, który z obywatelskim nie ma nic wspólnego, a bywa, że staje się jego zaprzeczeniem. Na koniec pytanie czy to w ogóle ma sens?. Czy w przypadku inicjatyw lokalnych w tak małym mieście, nie lepiej wprowadzić np. „pilotażowy program relacji obywatel-radny”. Pilotaż polegałby na odebraniu diety radnym którzy „śpią” w swoich dzielnicach i obserwowaniu ich reakcji.  Ale poczekajmy na szczegóły, Jeśli Sekretarz Gminy raczy je nam mieszkańcom przedstawić.