Jak dobrze mieć sąsiada, ale takiego który nie truje.

Poprzez fb. Pani Karina Mucha będąca członkinią Rady Sołeckiej w Zawiści, zwróciła się do mnie o zbadanie sprawy związanej z tzw. niską emisją. Uruchamia bowiem  kampanię „Nie truj sąsiada”. Pani Karina pisząc do mnie dziwi się dlaczego Orzesze nie uczestniczy w tak „modnym” w okolicy programie „Gmina z energią” i dlaczego temat sąsiadów trujących siebie nawzajem jest delikatnie mówiąc przemilczany. Sprawdziłem i ku mojemu zaskoczeniu okazuje się, że są „papiery”, i to aż do roku 2020. Współfinansowany przez UE „Plan Gospodarki Niskoemisyjnej” tak to się nazywa.  No! ale w Orzeszu zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że plany to jedno, a działania to drugie. Problemy z tym planem zauważyłem dwa. Pierwszy to forsa (tłumaczyć chyba nie trzeba). Z drugim niestety jest gorzej,  cytuję jeden z celów z tegoż planu „Wdrożenie wizji miasta Orzesze jako miejsca zarządzanego w sposób zrównoważony i ekologiczny”. Piszę gorzej, bo forsę ostatecznie zdobyć można, a wizji jak zarządzający w gminie nie mają, to za żadne skarby jej już mieć nie będą. Dlaczego Orzesze nie uczestniczy w  programie „Gmina z energią”? nie wiem. Czy są podjęte jakieś działania w sprawie realizacji planu? Sądzę, że jeśli tak, to w wymiarze raczej symbolicznym. Pamiętam, że przed wyborami jakiś facet startując na radnego miał w programie hasło o programie związanym z bateriami słonecznymi. Ale jak to w Orzeszu, dieta jest, programu brak (a w Mikołowie rusza w przyszłym roku). Wracając jednak do akcji „Nie truj sąsiada”.  Napiszę krótko POPIERAM, czemu?  bo to pierwszy program który w tym temacie spotkałem, nie robiący ze mnie kapusia, (chodzi o ten cały cyrk z posyłaniem Straży Miejskiej, grzebaniem w popielniku i badaniem tego później w laboratorium).  Drugi powód równie ważny jest taki: Pani Karina udowadnia, że Rada Sołecka to gremium które jeśli tylko chce, to może działać i nie ważne są statutowe ograniczenia, tylko ludzie którzy starają się coś dla społeczności zrobić. Zabrzmiało patetycznie, wiem! tak miało zabrzmieć. Ale poczekajmy, sam jestem ciekaw jak ta inicjatywa zostanie odebrana przez, wiecie kogo!. 

Komentarz – Karina Mucha:

Drodzy Państwo,

Tak, ruszamy z kampanią „Nie truj sąsiada”. Jeszcze przed świętami odbyło się spotkanie robocze naszej rady sołeckiej w Zawiści na czele z Sołtysem, Ochotniczej Straży Pożarnej, Policji, przedstawicielki Urzędu Miasta z wydziału ochrony środowiska (dobrze, że była jakaś druga kobieta oprócz mnie ;), radnych powiatu mikołowskiego. Całe godzinne spotkanie służyło wymianie informacji oraz opracowaniu strategii działania. Wszyscy byliśmy wyjątkowo zgodni, że zrobić z niską emisją coś trzeba koniecznie, dlatego podjęliśmy następujące decyzje co do prac na najbliższe dwa – trzy miesiące jeszcze trwającego okresu grzewczego – trucicielskiego:
1. Pokaz prawidłowego palenia w piecach (tym zajmie się nasza Ochotnicza Straż Pożarna, trwają rozmowy dotyczące wypożyczenia takich pieców dla celów pokazowych z Mikołowa) – jest to super inicjatywa, mam nadzieję, że wkrótce będzie można opublikować zdjęcia z akcji :)
2. Wydrukowanie i rozprowadzenie ulotek „Nie truj sąsiada”, które – tu już mamy pozytywną odpowiedź od właścicieli praw autorskich – pozyskaliśmy z programu „Gmina z energią”. Ulotki powinny do końca stycznia trafić do dystrybucji. Właściwie nie są to ulotki, a takie zawieszki, które należy umieścić na płocie sąsiada, jego drzwiach od domu lub w skrzynce pocztowej o treści informującej o zagrożeniu niską emisją. Ma to być sygnał dla danej osoby, że jej sposób palenia przeszkadza innym. Oczywiście, będą osoby, które to wyśmieją i stwierdzą „to nic nie da”, jednak taka pozytywna kampania dużo dała gdzie indziej, Orzesze nie jest samym złem ludzkości ;)
3. Planujemy jeszcze w styczniu (chociaż przez to, że za dwa tygodnie zaczynają się ferie, możemy to przenieść na luty) spotkania w szkole lub przedszkolu, na których będą obecni przedstawiciele OSP, UM, Policji i Rady Sołeckiej w Zawiści. Dzieci zaniosą zawieszki „Nie truj sąsiada” do swoich rodziców i dziadków, a także dowiedzą się o szkodliwości niskiej emisji.
4. Wreszcie plan „czerwony”. Z policją i UM opracujemy do końca stycznia plan działania prawno-administracyjnego karania najgorszych trucicieli, który będzie czytelny i prosty dla mieszkańca naszego miasta. W tej chwili nikt nie wie, czy dzwonić w sprawie kopcenia z komina do urzędu, na policję czy na straż miejską. Trzeba w prostej formie przywołać odpowiednie przepisy (a te w Polsce wcale nie są złe, tylko nikt ich nie przestrzega) oraz poinformować o karach za łamanie prawa. Taka notka powinna się znaleźć w Gazecie Orzeskiej. Osobiście bardzo się cieszę, że Policja chętnie wspomoże nas w tych działaniach i liczę bardzo na współpracę z Urzędem Miasta w Orzeszu. Jak się okazało, prowadzone są sprawy administracyjne i karne w tym zakresie, ale ich skala jest niewielka. Trudno o dowody – nie dysponujemy takim sprzętem, jak np. w Pszczynie czy Bytomiu (drony, możliwość pobrania próbek z paleniska), więc musimy sobie dać na razie radę z tym, co mamy. A to też nie jest mało.

Nie chodzi o to, by karać ludzi czy ich piętnować, ale o budowanie świadomości zagrożenia. Jeśli ktoś z mieszkańców ma problemy z sercem, astmę, nadciśnienie tętnicze i inne choroby układu krążenia lub oddechowego, niech się zastanowi, czy przyczyna nie leży w tym, że nie oddycha czystym powietrzem. Choroby nie przychodzą znikąd.

To na razie tyle, trzymajcie kciuki. A… padła też propozycja, że jeśli nam się uda (nawet połowicznie ;), bardzo chętnie podzielimy się swoim doświadczeniem i pasją z innymi dzielnicami Orzesza zapraszając np. sołtysów na spotkanie robocze, które może spowoduje powstanie innych, równie cennych inicjatyw ograniczania niskiej emisji. Oczywiście, mamy też świadomość istnienia wrogów takich akcji: „a po co to, a zawsze się poliło wynglym i było dobrze, a czym mom polić, a niy stać mie na ekologiczny piec” itd. No cóż, zaczynającym jest zawsze najtrudniej.

Komentarz – Małgosia: Popieram Panią Pani Karino. Może założyłaby Pani profil/wydarzenie na FB, na którym na bieżąco zamieszczane byłyby informacje i zdjęcia z akcji. Koniecznie trzeba je przeprowadzić we wszystkich sołectwach Orzesza i centrum, a od któregoś trzeba zacząć. Zawiść górą!

Komentarz – Nova: Akcję popieram. Wymówki typu nie mam pieniędzy na nowy piec są bezsensowne bo można starać się o dotacje na te cele (NFOŚiGW, WFOŚiGW, UE itp.), wystarczy dobrze poszukać. Nasze miasto nie skorzystało z możliwości sięgnięcia po pieniądze z Unii Europejskiej a szkoda, inne gminy się o nie „zabijają”….
Ale nie ma się czemu dziwić, skoro w październiku 2015 roku na zebraniu z burmistrzem w dzielnicy Centrum zapytałam o problem smogu to mnie zbyto… Ot nasza władza…

Komentarz – Nova: Z tego co wiem, to można składać wnioski o dotację do kotła ekologicznego – są pieniądze na ten cel w naszym mieście… Proszę zapytać w referacie ochrony środowiska.

Komentarz – Gość: ciekawe, czym to mieszkańcy palą,że nie starczy im taki duży kubeł na dwa tygodnie palenia. Miały, floty- więc nie ma się co dziwić. Więcej z pieca, niż do pieca.

Komentarz – gość: Ja może z innej beczki. Kto się w końcu zajmie tą bombą azbestową w centrum Orzesza, obok „Tesco”

Komentarz – Karina Mucha:

Droga Pani Małgosiu, Droga Nova, Drodzy Państwo,

dziękuję za miłe słowa i poparcie, potwierdzam – kampania w toku. Jeszcze przed feriami odbyły się spotkania w SP nr 6 – robiliśmy eksperyment z odkurzaczem – trzeba nałożyć na wylot wacik (dobrze przykleić!) i przez 5 minut odkurzać powietrze. To samo – z innym wacikiem ;) – zrobić na zewnątrz. Moje przerażenie dotyczące tego, co wdychamy, było ogromne. Pomysł na ten prosty eksperyment pochodzi z programu Nauka. To lubię! pana dra Tomasza Rożka (prowadzi Sondę 2 w TVP) – jest cały filmik, jak to należy wykonać. Ja robiłam na oko, przyznam szczerze i o połowę czasu krócej, niż on (10 minut „odkurzania” powietrza to trzy doby wdychania powietrza do płuc), ale już po trzeciej minucie odechciało mi się, bo wacik był… czarny!!! Sprawa jest naprawdę poważna i nie ma czasu do stracenia. Cieszę się, że kampania zyskuje poparcie. Teraz w niedzielę (29 stycznia) w Zawiści odbędzie się pokaz prawidłowego palenia w piecu. Zapraszam nie tylko mieszkańców naszej dzielnicy :) Poniżej tekst, który nasz Ksiądz Proboszcz odczytał wczoraj na niedzielnych mszach.

Zawiść, jako – na razie – jedyna dzielnica Orzesza, przyłączyła się do akcji przeciw niskiej emisji „Nie truj sąsiada!”. Chcemy dbać o nasze zdrowie i życie.
W związku z tym Ochotnicza Straż Pożarna wraz z Radą Sołecką w Zawiści zapraszają wszystkich mieszkańców w przyszłą niedzielę 29 stycznia po mszach świętych o godz. 8.00 i 10.00 na pokaz prawidłowego palenia w piecach węglowych, dzięki czemu można zaoszczędzić do 40% opału, a przy okazji nie wypuszczać ze swojego komina trującego dla sąsiadów dymu. Podobne pokazy odbyły się już we wszystkich parafiach Mikołowa. Pokaz przygotowany przez strażaków potrwa około 20 minut i odbędzie się przed kościołem. Serdecznie zapraszamy wszystkich mieszkańców!

Sołtys Zawiści i OSP Zawiść

Lider edukacji, czyli „jaja” z obywateli.

Burmistrz Blaski poinformował, że po raz kolejny Orzesze zostało „Liderem edukacji” czyli otrzymało certyfikat fundacji która certyfikuje, ocenia, nadaje. Wiecie co to takiego?. W skrócie to wygląda tak: Gmina wypełnia wniosek, wpłaca niewielką jak podają organizatorzy kwotę i dodatkowo wypełnia  ankietę. Ta dokumentacja jest oceniana przez grono oczywiście najlepszych fachowców z odpowiednimi tytułami. To ci którzy wymyślają , wdrażają, wykładają, piszą doktorskie rozprawy, a nasi z tytułami  magistrów, inżynierów, doktorów i innych którzy nie mogąc znaleźć pracy w Polsce „zapychają” za granicą najczęściej na budowach – mężczyźni i na zmywakach  - kobiety. Wracając do sprawy, Po przeczytaniu tego czym gmina się pochwali, następuje dokonanie oceny  i może (ale nie musi) nastąpić wizytacja. Nazwijmy to wizytą w terenie, przez minimum dwóch, (w pojedynkę nie da rady) wspomnianych fachowców. Jak taka wizyta w terenie się odbywa nie wiem, ale przyjmijmy standardowo żeby nie zanudzać: przyjąć, ugościć, pokazać, ugościć, przed pożegnaniem, pewnie też ugościć. No i nic nie pozostaje jak chwalić się tym, że  Orzesze „Liderem edukacji” . Przy okazji burmistrz Blaski może poszczycić się tytułem „Mecenas Wiedzy” to wyróżnienie specjalne, tu burmistrz przestaje być burmistrzem a zostaje menadżerem certyfikowanych jednostek samorządu terytorialnego. Otóż tenże  menadżer jednostek certyfikowanych, otrzymał ten tytuł bo wykazuje się uwaga! szczególnym, osobistym zaangażowaniem na rzecz rozwoju nowoczesnej, innowacyjnej edukacji. Na czym w Orzeszu ta nowoczesna, innowacyjna edukacja polega, może ktoś wie,  ja bladego pojęcia nie mam. Pomijam już fakt, że w Orzeszu za edukację bezpośrednio odpowiada pani v-ce Burmistrz, więc to ona powinna tytuł, za osobiste zaangażowanie  jako nagrodę imienną zgarnąć. Tu miejmy nadzieję, że burmistrz człek honorowy i leci już do fundacji sprostowanie, żeby zamienili tytuł na bardziej „damski”. Tak oto, dorośli ludzie, na stanowiskach bawią się kosztem obywateli w certyfikaty, menadżerskie tytuły, którymi a jakże będą się chwalić, tylko że to dla edukacji nie ma absolutnie żadnego znaczenia.  Nie wierzycie? Czytajcie dalej. Sam naiwnie myślałem, że spać możemy spokojnie bo skoro Orzesze liderem a Pani Burmistrz managerem certyfikowanych jednostek, to szkoły jak to na lidera przystało mamy na najwyższym poziomie w nauczaniu, czyli również na pozycjach liderów, albo przynajmniej w ścisłej czołówce.  No i włos mi się zjeżył ze zdziwienia gdy to zobaczyłem i Wam w skrócie przedstawiam.  Poniżej miejsca niektórych „podstawówek” w rankingu wszystkich szkół woj. Śląskiego wg miesięcznika „Miasto pociech” Ranking zawiera te szkoły które najlepiej przygotowały dzieci do sprawdzianu w roku 2015.

Na 1 miejscu: Katolicka Szkoła Podstawowa z Zabrza, średni wynik ogólny 91,8 w procentach.

Pierwsza Szkoła Podstawowa z Orzesza pojawia się na miejscu 157 i jest to SP nr 5 z Zazdrości, wynik 73,6. Następna, na miejscu 412, SP nr 6 z Zawiści wynik 68,5, a na 615 miejscu SP 2 Orzesze-Bukowina, wynik 65,2 Najgorsze miejsce Orzeskiej szkoły to 1097, SP przy Ośrodku Terapii Nerwic z Zawiści, wynik 47,3. Ilość szkół ogółem 1120.

Tak to wygląda w gminie, w której prawie połowę budżetu przeznacza się na oświatę. Teraz będzie najlepsze. Otóż fundacja która certyfikuje i „bawi” się przyznawaniem powyższych tytułów prowadzi jeszcze dwie kategorie a mianowicie tzw. „Lider jakości kształcenia” tu przyznaje m.in. Wyróżnienia dla gmin, które w sposób szczególny troszczą się o podnoszenie jakości nauczania i mogą być pod tym względem wzorami do naśladowania dla innych JST,  oraz wyróżnienie specjalne „Lider bezpieczeństwa w Oświacie” m.in. dla gmin uznanych za szczególnie nowatorskie i innowacyjne w dziedzinie wdrażania rozwiązań i procedur podnoszących poziom bezpieczeństwa uczniów w szkołach i placówkach. Tu niestety mówiąc potocznie „kicha” czyli próżno szukać nazwy Orzesze pośród laureatów. Taki apel mi przyszedł do głowy na koniec. W tym rankingu i w tych kategoriach powalczcie o czołowe miejsca i certyfikaty, wy „liderzy edukacji” i managerowie od siedmiu boleści.

Komentarz – AM: A słyszałam na zebraniu , że jedynie szkoła na Mościskach miała niesamowity WYSOKI I BARDZO ZADOWALAJĄCY WYNIK jeśli chodzi o przygotowanie do sprawdzianu. Aaaa być może coś mi się p……ło , przemęczona byłam. Zasada jest prosta i wszystkim znana najlepiej zrobić z człowieka barana!

Odpowiedź – Stanczyk: Szkoła Podstawowa nr 8 z Mościsk w przedstawionym wyżej rankingu zajęła 874 miejsce ze średnią 60,9.

Komentarz – Deawu: Hej, dzięki za informację, dowiedziałem się dużo ciekawych wiadomości, życzę powodzenia i pozdrawiam

Komentarz – AM: Witam, nadal nurtuje mnie ten temat . Sama na własne uszy słyszałam jak nowa dyrekcja chwaliła się jak to Mościska ładnie napisały sprawdzian. Skoro uplasowali się na 874 miejscu to jak to było w poprzednich latach ? No normalnie jaja z obywateli…

Odpowiedź – Stańczyk: Na to własnie chciałem zwrócić uwagę. Mnóstwo pieniędzy wydajemy na oświatę i pseudo tytuły, a nikt nie dba o jakość kształcenia. Niech Pani sobie wyobrazi, że jedyne w powiecie mikołowskie liceum (tak bardzo opisywane i chwalone w lokalnych mediach) w rankingu tego typu szkół nie zostało sklasyfikowane, czyli jest gdzieś poza pierwszą 500-tką szkół średnich jeśli chodzi o poziom i nikogo to nie rusza. A Rada Powiatu Mikołowskiego, jako jedyna albo jedna z nielicznych wystosowała oficjalną uchwałę przeciwko reformie oświaty.

Komentarz – Małgosia: To rzekome dobre liceum wcale takowym już nie jest od dawna. Jedzie na renomie wypracowanej kilkadziesiąt lat temu. Nie wiem po co jest to ciągłe przechwalanie się „miarką” przez władze powiatu. Komu oni próbują coś udowodnić. Wystarczy posłuchać, co mówi młodzież i nauczyciele… To zaszła przeszłość, szkoła jakich wiele innych w okolicy, niczym się nie wyróżniająca, a nawet słynąca wśród młodzieży z „niechlubnych” wybryków…

Komentarz – Ewa: Ciekawe czy ktoś z Urzędu albo któryś z radnych te wpisy czyta. Nie wszystko to co pisze stańczyk mi się podoba, ale w tym wypadku sprawa jest poważna.

Komentarz – Dron: Czytają i to bardzo uważnie ale na jakąś reakcję to ja bym nie liczył.

Komentarz – Gość:Czytając Gazetę Orzeską, natychmiast mi się wydawało, że to jakaś ściema. A co do reformy szkolnictwa, to dyrekcja orzeskiego gimnazjum też apeluje do rodziców o protesty, bo ponoć pisuary w ubikacjach są zabudowane za wysoko i trzeba by było je przerabiać. A to są koszty?

Komentarz – AbsurdalnaRP: Niewąsko sobie kadzą… Nie dość, że „lider”, to jeszcze „mecenas”. No i żeby było współcześnie i nowocześnie – „menadżer”.
Tak lekka zmiana sceny z „Chłopów” mi się skojarzyła” Ja, menadżer wam to mówię!”

Komentarz – jm: Nie wiem, czy Państwo zauważyli ale przytoczony ranking dotyczy roku 2015 a nie 2016. Wyniki tegorocznego egzaminu są zdecydowanie odbiegające od tych, które tu przytoczono (można sprawdzić na CKE). Poza tym szkoły, które uzyskał identyczne wyniki nie zostały uplasowane na tych samych miejscach tylko przydzielano kolejne numery …

Biskup nie dla Orzeskich dzieci

Wielki zaszczyt spotkał dzieci szkół w Zawadzie. Odwiedził je bowiem biskup pomocniczy Archidiecezji katowickiej Marek Szkudło  Z tym zaszczytem jest jednak pewien problem. W szkole nr 6 doświadczyło go bowiem dzieci niewiele. Biskup przybył na akademię o godz. 12.30 do prawie pustego już budynku. Dzieci nie spotkał z prostej przyczyny, o 12.00 rozjechały się do domów. Więc jeśli wspomniany zaszczyt był, to dostąpiły go jedynie te dzieci, które prezentowały swoje zdolności artystyczne, co uwidoczniono na facebookowym koncie szkoły. Jeśli po przeczytaniu treści i przejrzeniu fotek dojdziecie do wniosku, że akademia była jedna to błąd. Były dwie, (pierwsza kilka godzin wcześniej) bardzo sprytnie próbowano z dwóch zrobić jedną, ale się nie udało. W innej szkole którą Jego Eminencja odwiedził w tym samym dniu było jeszcze gorzej. Chodzi mianowicie o mieszczącą się też w Zawiści szkołę w Ośrodku Terapii Nerwic (o tym „przybytku” szerzej innym razem, jak sprawdzę informacje przekazane mi przez rodziców dzieci, które były tam na tzw. „terapii”). W szkole spotkanie z Gronem nauczycielskim a w budynku obok chore dzieci których już Biskup nie zaszczycił. Taki krótki cytat chciałbym w związku z tym zaprezentować:

„Zawsze się raduję, spotykając dzieci. Pan Jezus także znajdował w tym radość! „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie; nie przeszkadzajcie im, do takich bowiem należy Królestwo Niebieskie”

Tak Św. Jan Paweł II o dzieciach mówił. Pomyślałem, żeby te wspaniałe słowa  zadedykować, tylko komu? Nauczycielom, którzy nie mieli odwagi żeby powiedzieć „Eminencjo, możemy się spotkać, ale prosimy o katechezę dla naszych uczniów, bo tutaj oni są najważniejsi, a jeśli na katechezę brak czasu to może choć błogosławieństwo”. A może biskupowi cytowanej radości nie dają spotkania z dziećmi. Można to zrozumieć. Czasami, po prostu i tak bywa, że  za daleko pada jabłko od jabłoni. Bo w to, że hierarchia kościelna jest już tak zadufana w sobie, że Biskupa wizyty w parafiach traktuje na zasadzie „odfajkowane” ciężko mi uwierzyć.  Jedno jest pewne. Znowu jakiś diabeł zakręcił ogonem nad Orzeszem i do spotkania dzieci z biskupem nie dopuścił.

PS. Powyższy tekst ukazał się w listopadowym numerze miesięcznika „Twoje Info”

Komentarz – Katt:Oświećcie mnie, dobrzy ludzie, o co chodzi w tym „njusie”.
Biskup przyjechał do szkoły o 12.30.; dzieci rozjechały się do domów o 12. Tyle wiemy. A co z przyczyną? Wyobraźnia podpowiada różne opcje: a) Biskup miał się spotkać z dziećmi, ale się spóźnił. b) Biskup miał się spotkać z dziećmi, ale zawiodła organizacja ze strony szkoły… c) lub parafii d) Biskup nie miał się spotykać z dziećmi. (i można roztrząsać, dlaczego) e) Biskup nie spotkał się z dziećmi na skutek nieprzewidzianych okoliczności.
Mogę wymyślać tak długo. Miło byłoby, gdyby artykuł, który znów kogoś atakuje, był choć trochę bardziej precyzyjny. A, i o co chodzi z tymi akademiami??

Komentarz – Kaś:Nie jestem jakoś specjalnie związana z Kościołem, ale tego wpisu nie potrafię „strawić”. Jak napisał mój przedmówca, przyczyn może być dużo. Może nie jest to wina Biskupa, że nie spotkał się z dziećmi. Skąd miał wiedzieć kiedy dzieci idą do domu? Przecież normalnie w przedszkolu dzieci siedzą dłużej… Moim zdaniem przyczyną jest zła organizacja w placówce. W szkole w Rybniku kiedy Biskup przyjechał, odprawił mszę, a po mszy uczniowie szli do domu na rozporządzenie Dyrektora… A sam Biskup kiedy widział młodzież, sam podchodził i z uśmiechem na twarzy rozmawiał.

Komentarz – gość: Panie Stańczyk: nie wchodzę już w organizację spotkań uczniów z ks.biskupem, ale popełniasz ten sam błąd co Michalowa- gospodyni proboszcza z „Rancza”. Biskupa tytułuje się „Ekselencja”. Eminencja to do Kardynała.

Dzieci wspaniałe

„Dumna jestem z mojego syna, który samodzielnie podjął decyzję o rezygnacji z treningów z tym panem” To cytat mamy z fb. w sprawie p.Janiaka która od kilku dni budzi wielkie emocje. Ten chłopak zapewne podjął bardzo trudną decyzję, bo stając po stronie koleżanki z innego klubu, nie tylko dał przykład odpowiedniego moim zdaniem postępowania, ale przede wszystkim pozbawił się możliwości uprawiania sportu, który zapewnie chciałby trenować. Co teraz? Co macie do zaoferowania temu młodemu człowiekowi? Ile „Sokołów” w Orzeszu musi jeszcze powstać?, żebyście zrozumieli , że coś jest nie tak. Te pytania nie tylko do Burmistrza ale również do animatorów orzeskiego sportu. Może czas zebrać się i zrobić z tym wszystkim porządek. Sam jestem ciekaw odpowiedzi. Standardowa cisza czy jeszcze gorzej i ten młody człowiek usłyszy, nic nie możemy zrobić jesteś chłopcze obywatelem Orzesza ale tylko z nazwy.

Dlaczego się pan tym nie chwali Panie Oleś?

10 czerwca około 18-tej okolice ronda, centrum Orzesza leży człowiek. Podchodzą ludzie opatrują rany, układają w pozycji bezpiecznej, wzywają pogotowie które przejmuje poszkodowanego. Zdarzają się tego typu sytuacje. Ano zdarzają się, ale z takim o to wyjątkiem. Pomocy w tym wypadku udzieliły dzieci i to nie były ćwiczenia.  „To te dzieciaki od Olesia”, tyle udało mi się dowiedzieć.  Siadam w domu przed komputerem. „przelatuję” oficjalne i te mniej oficjalne strony i portale piszące o Orzeszu – cisza.  Kilkoro młodych ludzi ratuje życie człowiekowi i jedynym społecznym odzewem jest cisza.

Do Pana Blaskiego prośba (tak prośba, to nie pomyłka) o to, żeby docenił jako Burmistrz wielkość powyżej opisanego czynu. Z taką samą prośbą zwracam się również do radnych naszej gminy.

Panie Mariuszu (to do Olesia) jeśli szukał Pan potwierdzenia, czy wartości wpajane poprzez sport skutkują,  to masz Pan dowód o jakim tysiące wychowawców i nauczycieli może tylko pomarzyć – gratuluję. Nie potrafię tylko zrozumieć, dlaczego się Pan tym nie chwali.

Chciałbym się mylić ale uważam, że jedyną odpowiedzią na powyższe będzie cisza, więc na koniec napisze tak, Bez względu na to czy moje prośby zostaną spełnione czy nie, kliknijcie kilka słów po przeczytaniu. Niech młodzi widzą, że jest ktoś kto ich postawę docenia. 

Komentarz – siorka: BRAVOOOOOOOO dla dzieciaków i dla …. wiadomo kogo Orzesze po prostu nie istniałoby gdyby nie WY tylko o Was słychać a i tak zdecydowanie mówią o Was za mało !!!

Komentarz – Olo: Witam i szybko odpowiem…chciałem tylko zobaczyć kto i jak szybko zadziała w tym temacie…Dzieciaki na pewno zostaną docenione przez mój klub i moja skromną osobę…nie mam pretensji ze nikt nie zadzwonił….nikt nie zapytał …z władz…czy lokalnej gazety…są tematy ważne i ważniejsze…cieszę się że moje lekcje nie idą w sina dal…dziś idąc do sklepu zostałem zaczepiony przez kilku mieszkańców…czy to prawda…twoje dzieciaki są super….Ja bym nie wiedział co zrobić…gratuluję dzieciaków….dla mnie to tylko potwierdzenie tego..
Ze nie mogę przestać robić tego co dla tych krasnali robię…raz jeszcze dziękuję za wpis…A dzieciaki….z podniesioną głową …zostaną docenione na treningu…i jak to dzieciaki odpowiadają….DUM SPIRO SPERO

Komentarz – rysx1: Najpierw BRAWO Młodziaki, tak trzymajcie by świat stawał się lepszy, bo to Wasz świat. Globalizacja, komercjalizacja stworzyły wyścig „szczurów”.
Liczą się tylko zdarzenia ociekające krwią, ohydą wulgaryzmów. Rzeczy szlachetne są zbyt spokojne nie burzą opinii, więc cisza.

Sokół w agonii

Miało być tak pięknie. Pamiętacie to? „sensacyjna zmiana we władzach MKS „Sokół” Orzesze” „na czele klubu stanęła kobieta” a potem fotki i wywiady w lokalnych mediach „nie debatujemy tylko pracujemy” „od 10 marca codziennie odrabiamy porcję zadań” Miało być, a wyszło jak to w Orzeszu. Co dalej z Sokołem? pyta miejska gazeta informacyjna donosząc z posiedzenia Komisji ….. Sportu i Rekreacji o fatalnej sytuacji finansowej w klubie. Nie pomogło obsadzenie zarządu osobami spoza Orzesza, nie pomógł spadek I – szej drużyny do klasy„ A” (mniejsze koszty). Olano jubileusz 95-lecia klubu (koszty).Tyle dało się zauważyć. Za zapowiedziami powinny iść działania. A te jeśli nawet były, to niestety nieskuteczne. I teraz trzeba było zrezygnować z dotacji na rzecz dzieci bo i tak pieniądze przejąłby komornik. Od wyboru nowych władz minął rok a jak wynika z artykułu zarząd klubu do dzisiaj nie wie jaka jest wysokość jego zobowiązań („niestety ciągle pojawiają się nowe wyroki i zajęcia”). Moim zdaniem nie ma pomysłu na „wyjście na prostą” dlatego obym się mylił ale nie wierzę, że państwo Janiak uratują „Sokoła”, mimo szczytnych deklaracji. Od ponad roku kibice i sympatycy oczekiwali na program naprawy klubu i nie doczekali się. Oficjalnej strony internetowej jak nie było tak nie ma. Konto na facebooku wprawdzie istnieje, ale widać że nie ma żadnego pomysłu na jego prowadzenie. Nawet nie próbowano pozyskać 1% z naszych podatków. A przecież są ludzie w Orzeszu którzy prowadzą działalność sportową z powodzeniem. Jeśli Pan Janiak (podobno, on tam wszystkim „kręci”) nie wie jak się to robi, wystarczyło poprosić o pomoc na przykład Mariusza Olesia. Chociaż wcale bym się nie zdziwił gdyby Pan Oleś odmówił, po zakazie skorzystania z płyty boiska podczas turnieju rycerskiego (wprawdzie nie udało się turnieju „położyć” ale rodzicom którzy przybyli z dziećmi ta „debilna” decyzja skutecznie uniemożliwiła obserwację walk rycerskich). Trzeba jednak zauważyć, że nowy zarząd „pije piwo” które nawarzyli jego poprzednicy. Ale cóż, jak to się mówi „wiedziały gały co brały” Zamiast propozycji konkretnych działań , trwa moim zdaniem oczekiwanie na zasadzie „przecież nie pozwolą na likwidację”, a używanie dzieci jako argumentu dalszego istnienia, uważam delikatnie mówiąc za „niesmaczne”.

 

Orzeszanie testują PiS.

Dwaj radni Marek i Zgoł oraz Stowarzyszenie „Zielone Orzesze” (myślałem, że już nie istnieje) postanowili uruchomić akcję „Stop kopalni” i po raz kolejny mieszkańcom Orzesza wyłożono listy do podpisywania. A to oznacza, że organizatorzy nie dali wiary w zapewnienia, że „nic się nie stanie”, byłego komunistycznego aparatczyka Markowskiego który obecnie pracuje dla „niemca”. W liście do mieszkańców wskazano ewentualne zagrożenia, oraz co dziwne brak danych co do ewentualnych korzyści jakie z budowy kopalni będzie miało Orzesze. A to oznaczać może tylko tyle, że albo ich nie negocjowano, albo negocjowano i nie przekazano radnym, że o mieszkańcach nie wspomnę (tu akurat się nie dziwię bo przecież do wyborów daleko i władza mieszkańców ma wszyscy wiedzą gdzie).  Po sukcesie społecznej akcji w sprawie posterunku policji tym razem sprawa o wiele większego formatu i same listy z podpisami mogą nie wystarczyć. Potrzeba jednoznacznego stanowiska rządzących a mianowicie całej rady miejskiej i osobno burmistrza Blaskiego który jest za, a nawet przeciw, tzn. w czasie kampanii wyborczej był przeciw a teraz już jest za z ograniczeniami. Radni w powiecie też powinni z siebie coś „wydusić”, rehabilitując się przynajmniej w części za „cyrk” ze strategią dla powiatu. Moim zdaniem kluczowym jednak będzie stanowisko Pani poseł Kloc która w kampanii trochę w temacie górniczym naobiecywała, Oczywiście jeśli znajdzie czas pomiędzy jednym zagranicznym wojażem a drugim. O stanowisku stosownych ciał formacji PiS nie piszę, bo one w powiecie mikołowskim nie istnieją, albo takie wrażenie sprawiają.

Po reakcji ministerstwa poznamy jak silna jest pozycja wśród obecnie rządzących herr Markowskiego, który przyznać trzeba, szczebel lokalny „połknął” bez problemów. Ale to „pikuś”. Najważniejsze jest to, czy borykający się z reformowaniem górnictwa giganci PiS-u dają się „omamić” i dopuszczą do „koryta” niemiecką konkurencję. Przekonamy się czy „dobra zmiana” faktycznie nastąpiła i władza głosu swoich wyborców słucha.

Komentarz – A śka: Jesteśmy dumni z naszego radnego p. Żgola! Na wczorajszej sesji w Zgoniu wypadł najlepiej i doprowadził do uchwalenia sprzeciwu wobec kopalni. Brawo panie Januszu!

Komentarz – Zawiedziony:Szkoda tylko że pan Mach i centrum wydają się być wręcz zauroczeni herr Markowskim….

Budżet „dzielnicowy” nie mylić z „obywatelskim”

 Wnioski wybrane czas na realizację. Czas również na swego rodzaju podsumowanie. Czy coś się po wprowadzeniu programu zmieni dla „Centrum” i Jaśkowic? Odpowiedź – zależy jak to zostanie wykorzystane i wcale mi tu nie chodzi o zmiany w miejskiej „substancji”. Organizacja społeczna SMM Orzesze z nikomu nieznanej, stała się firmą rozpoznawalną. Pani Sylwia Kancelista  w Jaśkowicach (tak, tak, to ta sama, którą pokonał v-ce Szala w wyborach samorządowych) złożyła wniosek i zdobyła zaufanie współmieszkańców, którzy co ważne przegłosowali  obecnych radnych dodatkowo w sprawie lokalizacji (czego Jaśkowice chyba nie pamiętają).  Powyższe pokazuje, że jeśli chce ktoś działać społecznie, to dzięki tym pieniądzom nazwijmy je wdzięcznie „dzielnicowe” (z obywatelskimi to one nie mają nic wspólnego), dostaje darmowe narzędzie do promocji siebie. I teraz zobaczymy czy powyższe spowoduje, że radni których rola została ograniczona do odbioru wniosków, w przyszłym roku zrobią wszystko żeby „dzielnicówki” nie przyznać, albo będą musieli zacząć coś robić, bo „bajerka” miesiąc przed wyborami może już nie wystarczyć żeby mandat zdobyć. A wtedy żegnaj dieto nawet ta podwyższona. Czemu nie obywatelski? Z prostego podstawowego powodu, w obu wypadkach nie obyło się bez ingerencji władz. (Jaśkowice, naciski  na zmianę lokalizacji, „Centrum” rezygnacja wnioskodawców ze swoich projektów) nawet tak małą inicjatywę po prostu spiepszono.

Ogólnie warto zadać pytanie, czy o to chodzi? Czy w tak małej gminie jak Orzesze trzeba tworzyć program aby pokazać, na co mieszkańcy chcieliby wydać pieniądze . A może to radni przez całą kadencję powinni wykazywać się aktywnością i być w stałym kontakcie ze swoimi wyborcami. Co do tej aktywności, która niektórym tak bardzo leży na sercu. Mnie się wydaje, że z nią wcale nie jest tak źle, co pokazały akcje zbierania podpisów w/s posterunku, czy zbierane teraz w sprawie kopalni.

Wniosek jeden – brak komunikacji, żadna forsa (nawet ładnie nazwana) tego nie przykryje. Mimo tego, że w dyspozycji tak Rady jak i Urzędu są narzędzia (strona internetowa, „Gazeta Orzeska, wykupione miejsca na stronach prasy lokalnej,) itp. to mieszkańcy nie wiedzą, nie są informowani, albo do nich informacja nie dociera,  o tym co naprawdę władze i radni robią, poza jednym wyjątkiem cyklicznych sprawozdań radnego Damiana Mrowca .  

Komentarz – Margot: Skoro nie wystarcza strona internetowa miasta i facebook Gazety Orzeskiej, to może każdy radny i burmistrz powinni mieć swoje strony i tam zamieszczać regularnie zeznania z tego, co zrobili w danym miesiącu, kwartale dla gminy, a co planują zrobić. Wydawanie swojej gazetki wiązałoby się z kosztami, które nie każdy móglby udźwignąć, ale prowadzenie w sieci bloga czy konta na Facebooku nie wiąże się z żadnymi kosztami. Nie wiem co jeszcze. Ale skoro są radni i to wcale nie młodzi wiekiem, którzy nawet poczty elektronicznej nie obsługują, to jak od nich wymagać publikowanie tekstów w sieci… Może ktoś ma jakiś pomysł, jak władze mogłyby się kontaktować skuteczniej z mieszkańcami?

Stanczyk: Myślę, że ten kontakt na linii radny, burmistrz – wyborca, odbywał się będzie głównie z wykorzystaniem internetu. Ale czego tu oczekiwać, jak sam burmistrz Blaski swoją stronę zlikwidował. Szczęka mi jednak opadła jak przeczytałem ostatnie zdanie. Czyli taki radny podnosi rękę za skomplikowaną materią jaką jest podstrategia dot. środowiska informatycznego w powiecie a maila napisać nie umie – dobre. Dziękuję Margot za komentarz i serdecznie pozdrawiam. 

Społeczność swoje, komendant swoje

 Mimo tak znaczącego społecznego sygnału okazuje się, że komendant powiatowej policji się nie poddaje. Na sesji rady nadal przekonywał do swojego pomysłu zamknięcia komisariatu nocą. Ale teraz wydaje się, że jeśli miał to być ruch wskazujący na aktywność lub próba „błyśnięcia” przed nowym komendantem wojewódzkim, którego już niedługo pewnie poznamy, to wyszło na to, że gość jak się to mówi „strzelił sobie w stopę” Ostatnio bowiem giganci z PiS-u zapowiedzieli zatrzymanie likwidacji i odbudowę gminnych posterunków. Czy w nich będą zatrudniani ludzie, czy jedynie instalowane domofony tego na razie nie wiadomo. Czy w tym układzie nie lepiej iść jednak za głosem społecznego protestu i wycofać się z idiotycznego moim zdaniem pomysłu pt. posterunek czynny w godz…?. Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Powyższe jednak wcale nie znaczy, że nie trzeba szukać oszczędności w celu poprawy bezpieczeństwa. Myślę jednak, że w tym wypadku komendant szukał nie tam gdzie trzeba. A gdzie powinien? Np. coś takiego:  Komendant powiatowy policji w Mikołowie informuje, że zamierza wystąpić z inicjatywą uproszczenia procedur biurokratycznych w pracy resortu (ok. 60-70% swojego czasu policjant spędza na wypełnianiu druków, formularzy, protokołów itp.) Efekt murowany, więcej ludzi mogło by działać, a o komendancie podwładni mieliby jak najlepsze zdanie, nie to co obecnie. Jeszcze jeden przykład: Na sesję rady w Orzeszu komendant przybywa, nie po to aby „reklamować” domofony, ale zwraca się do radnych o likwidację jednostki Straży Miejskiej (3 osoby razem z komendantem) i przekazanie policji środków w kwocie 285 tys. (tyle ta mini „służba” będzie nas podatników kosztować w 2016 roku).

Wiem, że powyższe propozycje są trudniejsze do realizacji, wymagające również  swego rodzaju odwagi, ale tego Panu komendantowi z racji wykonywanego zawodu, chyba brakować nie powinno.

Ubezpieczeniowy przekręt

 Czytając w lokalnej prasie o działaniach oszczędnościowych podjętych przez burmistrza Blaskiego, zwróciłem uwagę na przeprowadzony na jego zlecenie audyt w sprawie ubezpieczenia majątku gminy. Co w tym dziwnego? Właściwie wszystko.  Jak tu się nie dziwić skoro majątek gminy najpierw oszacowano na 44 mln zł a po przeszacowaniu wzrasta do 125 mln. To jeszcze nic. Mimo tak wielkiego wzrostu wartości, stawka ubezpieczenia z 220 tys. spadła do 77 tys. zł. Jako przykład burmistrz podaje, że wartość Zespołu Szkół oszacowano na 44 tys. czego nawet porównać z wartością domku jednorodzinnego nie można. Na dodatek, oprócz majątku wynegocjowana składka objęła również inwestycje które są dopiero w planie.  Tu aż prosi się o publiczne przedstawienie owego „negocjatora” który tak pięknie orzeskich podatników skręcił. No bo jak to w ubezpieczeniach bywa, prowizja się należy. Jeśli ta osoba jeszcze w urzędzie pracuje to dobrze było by sprawdzić czy czasem nie została ona odesłana na inny ważny odcinek np. do negocjacji stawek za wywóz nieczystości które mimo zapewnień, że gmina na nich nie zarabia nijak mi nie pasują do tego co płaciliśmy wcześniej. Ale o tym może kiedy indziej. Czy po takim audycie odpowiednie służby otrzymają stosowne zawiadomienie o działaniu na szkodę gminy?, ja wątpię. Dowiedzieliśmy się, że wprawdzie „przekręty szły” to pewnie wszystko zostało skutecznie „przykryte” paragrafami i odbyło się zgodnie z literą prawa.. Ciekawi mnie również czy   burmistrz planuje jeszcze jakieś inne audyty.