Zróbcie nam naprawdę Dni Orzesza!!!

Wprawdzie jest do nich jeszcze trochę czasu, choć nie mam zdolności jasnowidzenia wiem jakie będą. Jak zwykle udane, wspaniałe, świetnie zorganizowane, skąd to wiem, bo zawsze tak są przedstawiane. A jakie są naprawdę? Żadne, od 20 lat ciągnięte za uszy przez jeden koncert artysty który ma z Orzeszem tyle wspólnego, ile uhonorowany nazwą ulicy w Jaśkowicach Karol Marks. Idę o zakład, że gdyby ze stadionu (głównej areny imprezy) usunąć rollbary z piwskiem, że o  stoiskach z różnego rodzaju „badziewiem” nie wspomnę, to pies z kulawą nogą by tam nie zajrzał.

Dni Orzesza od lat są podobno pomyślane jako prezentacja  tego co się w gminnej kulturze i sporcie dzieje,  czy są? Nie. Od 20 lat dostajemy właściwie  to samo. Nie wierzycie?, prześledźmy wspólnie program tej jak to piszą „wspaniałej” imprezy: start , później wręczanie nagród turniejów – co za atrakcja. A tak na marginesie, w tym roku ominie nas niestety wycofany równie atrakcyjny punkt, też wręczanie ale zasłużonym dla Orzesza. Powód , brak zasłużonych. Dalej: Orzeskie Talenty (skąd się wzięły?, kto to konkretnie? Po co wam wiedzieć, MOK tego nie ogłasza, bo wie, że i tak nie przyjdziecie. No i na koniec dwa koncerty. Lokalny duet, bardzo ważny dla kultury Orzesza. Mógłbym, ale się nie czepiam tylko z jednego powodu. Jedna z Pań jest Orzeszanką. No i na koniec gwiazda.   Pan Blaski zapowiada jako największą atrakcję dmuchane zjeżdżalnie dla dzieci, (oczywiście sponsorowane) – żałosne.  

I wy chcecie ludziom wmówić, że będzie wspaniała zabawa, przy okazji wciskając kit o „Dniach” jak impreza jest jednodniowa.  Nie zapomnieliście czasem  o czymś? Orzesze to nie tylko centrum, to również dzielnice, tam działają ludzie którzy dla kultury i sportu robią wspaniałe rzeczy. Tylko żeby to wiedzieć, trzeba by cztery litery ruszyć i wywlec się zza biurka. Jeśli się nie da, albo nie ma chęci co pozostaje? Zaklinanie rzeczywistości . Bo tak „de facto” wszyscy o tym wiedzą, że do czasu występu gwiazdy stadion świeci przez cały dzień pustkami, co nie dziwi przy takim programie. A najlepsze jest to, że  absolutnie nikomu ten stan nie przeszkadza. Byle odfajkować, a potem się sypnie kilka stówek i lokalna prasa napisze, że było super, albo będzie się używać subtelniejszych haseł, cytuję z lat poprzednich „można uznać za udany” albo „orzeskie talenty jak zwykle na wysokim poziomie”.  Przez 20 lat nie zrobiono nic, żeby te dni były autentycznie prawdziwym świętem tego miasta.

Czy można to zmienić?. Próbuje były radny Adam Kurpas, który zorganizował piłkarski turniej dzielnic z nagrodą kilku tysięcy złotych dla najlepszej drużyny. Nie do podziału, lecz z przeznaczeniem na potrzeby dzielnicy wygrywających.  Zamiast przyklasnąć orzescy radni powiedzieli „NIE” (chyba zbierają na podwyżki diet). Burmistrz Blaski podobno obiecał, że to co odrzucili radni, sfinansuje z własnej kieszeni. Ostatecznie turniej się toczy, nagrody ufundują prywatni sponsorzy. Wcześniej były próby połączenia „Dni”  z turniejem rycerskim Pana Olesia. Do realizacji tego pomysłu jednak  nie doszło (Orzeski „Pierwszy niepokorny”  okazał się postacią zbyt popularną jak dla burmistrza).

A skończy się to wszystko tak.  Te wszystkie imprezy zostaną błyskawicznie zapomniane. Przeżyjemy koncert ”gwiazdy”  i organizatorzy odetchną z ulgą w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku . Tylko, że  jeżeli chodzi o „gwiazdę” to tu poprzeczka została podniesiona. Za miedzą na festiwalu rockowym wystąpią w dwa dni takie „tuzy” jak T.Love, Hey, Perfect czyli niestety,  jak to się potocznie mówi „pozamiatane”. A może czas przestać dawać się robić w „bambuko” przez pseudo animatorów i samemu powiedzieć „czas pozamiatać”. Co Pan na to, Panie Blaski?. 

Komentarz – mozaika :No cóż, trudno się nie zgodzić z takim komentarzem…Wszystko by było ok, gdyby …gdyby nie to co jest napisane.

Komentarz – Marta: Oprócz Dni Orzesza MOK jeszcze organizuje inne imprezy. Ciekawe że tego nie czepia się Stanczyk tylko od razu chce zamiatać.

Komentarz  - Igor: Co racja to racja. Dobrze żeś to stanczyku poruszył. Ale ja bym nie liczył na zmiany.

Komentarz – Gość: Jaki burmistrz takie Dni Orzesza. tak trzymac stanczyk.

Komentarz – orzeszanka: Drogi Panie Stańczyku, parę spraw:

- po pierwsze, dlaczego Orzeskie Talenty nie są ogłoszone wcześniej… Hmmm… A przyszło Panu do głowy, że plakaty na takie imprezy drukowane są dużo wcześniej? Jeśli zaś chodzi o zgłoszenia do Orzeskich. Talentów, zapewne nietrudno się domyślić, że wiele osób i szkół zgłasza się w ostatniej chwili, więc trudno chyba by było doklejać albo dopisywać na plakatach kolejnych wykonawców… Poza tym chyba zajęłoby to chyba trochę za dużo miejsca.

- po drugie widać, że nie jest Pan jednak dobrze obeznany z planem imprezy, bo nie dwa, a trzy koncerty – zapomniał Pan o Muzycznych Oprawcach – fajny zespół, chłopaki znają się na tym, co robią, szkoda jednak, że nie każdy potrafi to docenić

- po trzecie, patrząc po komentarzach na fb, darmowe dmuchańce są naprawdę wielką atrakcją – proszę zapytać rodziców mających małe dzieci, czy 10 zł za 5 minut skakania na dmuchanym zamku to dużo - zapewniam, że tak… Czy zatem naprawdę trzeba krytykować to, że u nas są za darmo? Płatne atrakcje – źle, darmowe – źle… Nie dogodzisz…

- po czwarte – proszę nie porównywać Orzesza do Czerwionki. Moim zdaniem Dni Orzesza są jedyną okazją dla orzeszan, aby posłuchać u siebie jakiejś gwiazdy (nie komentuję, czy mi tegoroczny wykonawca odpowiada, czy nie, bo każdy ma swój gust, a gdyby moi idole tu przyjechali, to zapewniam, ze nie przyszedłby nikt ;)). Gdyby była jakaś porządna sala widowiskowa, to na pewno koncerty odbywały się częściej, a tak powinniśmy się cieszyć z tego, co jest.

Stanczyk.blogujacy do Pani Orzeszanki. Dziękuję za komentarz i zwrócenie uwagi. Faktycznie ma Pani rację, jest w programie koncert „Muzycznych oprawców” (jakoś mi to umknęło) ale to wcale nie zmienia mojej opinii o tym dniu. Zgadzam się z Panią w dwóch spawach. Po pierwsze, Nie są organizowane koncerty dla mieszkańców przez cały rok. Powodu nie znam, uważam, że jest to działanie celowe. I drugie, na pewno porządna sala byłaby pomocna. Ale jak Pani widzi dożyliśmy ciekawych czasów. Piotr Tenczyk na prywatnej posesji stawia teatr, a miasta na salę nie stać.

 

Hejnał

No i Orzesze dołączyło do miast które mogą się pochwalić swoim hejnałem, kompozycji radnego Bartłomieja Marka.  Nie wiem jak wam ale mnie się podoba (pisze o hejnale). Trochę nam radny Marek przy okazji „pobajerował” na stronie urzędu. Ze względu na to, że się z nim nie zgadzam i mam inną sprawę do niego, więc piszę. Najpierw cytat: „Hejnały obok herbów i flag odgrywają ważną rolę, są znakiem rozpoznawczym miast. Hejnał, to nie tylko piękna melodia, to także przekaz integrujący mieszkańców, symbol łączności z miastem i dumy z jego potencjału kulturowego. Posiadanie przez Orzesze hejnału wzbogaci tradycje kulturalne miasta, a także będzie elementem go promującym” koniec cytatu. Teraz moje zdanie. Nie są znakiem rozpoznawczym (oprócz hejnału Krakowa), hejnał ten nie wzbogaci żadnych tradycji, nie sądzę aby integrował mieszkańców i nie sądzę żebym był bardziej dumny z mojego miasta gdy już zostanie przyjęty. Jak stworzyć z niego element promocji, to zadanie dla stosownego wydziału urzędu, więc czekamy. Tym którzy w tym momencie pomyśleli, że się czepiam odpowiadam. Biorę pod uwagę to, że artyści mają czasem skłonności do przesady w swoich sądach, więc  proszę to potraktować jako próba delikatnego sprostowania, zwłaszcza, że człowiek czas swój poświęcił, a nie musiał i zapewne grosza za to nie wziął. Nie ukrywam, że mam pewne obawy cóż to ustali miejska rada w temacie jego stosowania, mam jednak nadzieję, że najbardziej głupią decyzję życie i tak zweryfikuje. A Pana Marka zgodnie z tym co również powiedział „pójście z duchem czasu” zachęcam do zastanowienia nad herbem naszego grodu. Z tego co ogólnie wiadomo, nazwa Orzesze pochodzi od rośliny orzecha, ale herb nijak mi nie przypomina ani tej rośliny, ani charakteru który to miasto już dawno zmieniło. 

Komentarz – Gość: Hejnał może i fajny, ale nie wiadomo, czy inne nie były lepsze. A pan radny fajnie sobie to wszystko wymyślił – spośród pięciu jurorów trzech było związanych z Orzeszem, a czwarty to dobry kolega z kabaretu o wdzięcznej nazwie Srutututu.  No ale co mu zrobicie…

Nazwać i zapomnieć, jak najszybciej.

Dowiedziałem się nieoficjalnie, że rondo przed urzędem ma zostać nazwane rondem ”św. Wawrzyńca”. Swego czasu na facebooku zaproponowałem aby nazwać je rondem „dziesięcioletniej zwłoki”. Dałem spokój z wymyślaniem nazw, po tym jak mnie zwymyślano, że nazwa ironiczna i nie najwyższego lotu. Największą popularnością wśród internautów cieszyła się nazwa rondo „Niepokornych” aby docenić  pasję i sukcesy młodych ludzi z sekcji rycerskiej uczniowskiego klubu „Sokół” Niestety z tego co wiem nikt w tej sprawie nie złożył oficjalnego wniosku, więc  możemy o tym jedynie pomarzyć. A szkoda,  bo pomysł moim zdaniem dobry (jeszcze nie słyszałem aby miasto honorowało w taki sposób swoich młodych mieszkańców). Więcej propozycji nie było, więc zwyczajowo „jak trwoga to do Boga” i będzie (najprawdopodobniej) św. Wawrzyńca. A,że górka już jest, więc będzie pasowało. Mnie nie za bardzo. Uważam, że to trochę nie  ”fair” w stosunku do jednej osoby. Wszyscy wiedzą o kogo chodzi, a nikt głośno nazwiska nie wymienia, więc  ja wymienię. Tak naprawdę pomijając oficjalną nazwę jaką niedługo poznamy, to jest rondo radnego powiatu Józefa Mrowca, Dlaczego? Dlatego, że bez tego człowieka do dzisiaj zapewne tego ronda by nie było.  Od razu piszę, żeby nie było wątpliwości, nie jest to polityk z mojej bajki. Działalność jaką prowadzi ja nazywam korespondencyjną (pisze listy do swoich kumpli w powiecie, województwie i odpowiedzi publikuje). Efektów żadnych, ale szum medialny jest, i o to chodzi. Pamiętam go z dwóch spraw. Otóż Józef Mrowiec to ten który wybór M. Blaskiego na burmistrza nazwał cudem (więc ze świętością tu jakby coś jest, ale dla św. Wawrzyńca konkurencja żadna). No i druga, zwrócił się (list otwarty) do władz o zorganizowanie  „okrągłego stołu” w/s orzeskiego sportu, Z efektem, też żadnym. Okazało się, że to był „pic na wodę”, po to żeby podnieść notowania u mieszkańców, albo własne „ego” (chyba to drugie bardziej). Powyższe słowa wcale nie oznaczają, że przy sprawie ronda nazwisko to powinno zostać pominięte, a tak chyba się dzieje. Rozumiem, że dla naszych pseudo rajców, włodarzy, urzędników i innych „zapominalskich”, wywleczenie tej sprawy to przypomnienie ich niekompetencji i kompromitacji na całego (kto zna mocniejsze określenia nie powinien się krępować, na pewno będą pasowały) i pewnie chcieli by o tym jak najszybciej zapomnieć. Ale przynajmniej w tej sprawie radny powiatu Józef Mrowiec na to samo nie zasługuje.

Handlowa pedofilia w Orzeszu.

Faktem jest, że 6 i 7 letnim obywatelom, Państwo na poziomie pierwszej klasy szkoły zapewnia darmowe podręczniki. W Orzeszu nastąpiło jednak swoiste uzupełnienie, Otóż pierwszoklasiści (tylko o nich piszę bo takie sygnały otrzymałem) nie tak dawno przyniosły do swoich domów książki, bo w szkole pojawił się Pan który je dzieciom rozdawał. Można było oddać, lub kupić za 10 zł/sztuka. Nie ważne, że wakacje za pasem. Ważne, żeby rodzić nie mógł dziecku odmówić i dla świętego spokoju kupił. Ja tego typu proceder nazywam „handlową pedofilią”. Definicja? już piszę:
„Handlowa pedofilia” – Wykorzystywanie pieniędzy rodziców bez ich wiedzy, za pomocą manipulacji ich własnym dzieckiem, w celu osiągnięcia materialnego zysku.
Teraz pytanie: Kto jak to się popularnie mówi na tym „lody kręci”? Wydział Oświaty?, Dyrektorzy?, czy nauczyciele?. No przecież takiemu „pedofilowi handlowemu” ktoś musiał zgodę na pobyt w szkole wyrazić. Albo w przekazaniu towaru dzieciom uczestniczyć. Tzw. „lody” w pytaniu nie są pomyłką, bo nie wierzę, żeby ten proceder odbywał się za darmo. Ale kto z naszych „Liderów edukacji” z tytułu prowizji zgarnął, tego się zapewne nie dowiemy.

Blaski – to nie były same blaski

Ten kto skreślił już Blaskiego z wyścigu po władzę nieźle się musiał zdziwić. Nawiązujące do nazwiska hasło i 7 celów do realizacji. Zachęty podatkowe dla przedsiębiorców, stabilność zatrudnienia w oświacie, realizacja spraw drobnych (chodniki, promocja Górki Wawrzyńca) dla poprawy wizerunku, remonty dróg, zapewnienie poczucia bezpieczeństwa, zmiana formuły „Dni Orzesza”,. wsparcie dla budżetu obywatelskiego i nowe standardy w Urzędzie to główne cele. W stosunku do tych którzy kampanię rozpoczynają później zawsze istnieje podejrzenie wpisania w swój program inicjatyw wymyślonych przez innych kandydatów. Udowodnić oczywiście niczego nie można, ale np. inicjatywa budowy żłobka pojawiła się już jako propozycja komitetu „Głos Orzesza”. W Radzie postrzegany był głównie jako stronnik Szafrańca co blasku mu raczej nie dodaje. Trzeba jednak uczciwie zauważyć, że próbował, zwłaszcza w końcówce kadencji wybić się na niezależność.

Orzesze pionierem informacji śmieciowej

Co za zaszczyt. Gmina w której mieszkam jako pierwsza w województwie uruchomiła aplikację informującą o śmieciach na Androidzie. Niestety nie skorzystam. Samej aplikacji oceniał nie będę, nie ściągałem  ale sposób jej wprowadzenia napewno. Wiecie  kto ją udostępnia? Szafraniec oczywiście. Zadziwia mnie wszechstronnością ten facet, w kłamliwej autopromocji oczywiście. No bo jak można coś takiego napisać i jeszcze do tego, że „wychodząc naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców”. Przez myśl by mi nie przyszło żeby czegoś takiego oczekiwać. Ale skoro już Szafraniec wywala pieniądze na tak „ważne” sprawy to napiszę czego w tej aplikacji oczekuję a na pewno tego nie ma.

Zakładka – ile moja rodzina wpłaca co miesiąc za dużo w stosunku do kosztów,

Zakładka – na co przeznaczona może być ta nadwyżka, tu mogłoby być kilka wariantów do wyboru:

- podwyżka pensji Burmistrza,

- podwyżka diet niektórym radnym,

- środki na kolejną inicjatywę wychodzącą na przeciw oczekiwaniom.

Kolejne zmarnowane pieniądze. Czemu piszę kolejne. proszę wejść sobie na specjalną stronę o śmieciach. Tam jest taka rubryka odwiedza nas jak ja sprawdzałem było 35 gości w przeciągu 5 miesięcy.