Za, a nawet przeciw wydobyciu.

Zapewne zbaraniał urzędnik Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska zapoznając się ze stanowiskiem władz miasta Orzesze w/s wydobycia węgla pod jego częścią. Za, porozumienie podpisane z prezesem Markowskim przez poprzedniego burmistrza Szafrańca. Nawet przeciw, stanowisko  obecnego burmistrza  Blaskiego. Ma problem Pan Szafraniec (jeśli chce  w wyborach samorządowych startować). Jest jeszcze wprawdzie trochę czasu na wymyślenie zręcznego wyjaśnienia z którego dowiemy się, że złożył swój podpis pod porozumieniem aby Orzeszanom żyło się lepiej i co jeszcze ważniejsze dostatniej. Może równie dobrze nic nie wyjaśniać licząc, że do wyborów daleko i jest nadzieja, że  wyborcy w kampanii o brak społecznych konsultacji, w tak ważnej dla nich sprawie pytać nie będą. Nie szedł bym jednak tą drogą, bo znając gazetę w której piszę nie zostanie to zapomniane. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że część urzędników i samorządowców pamiętających czasy gdy Pan Szafraniec rządził, ogarnęła jednostka chorobowa zwana amnezją, co jak się fachowo mówi, na przyszłość zbyt dobrze nie rokuje. Burmistrz Blaski mógł na zasadzie „Polacy nic się nie stało” temat przemilczeć i zamieść pod dywan mając nadzieję, że sprawa nie ujrzy światła dziennego. Nie zrobił tego i postanowił sprawę upublicznić, co w przypadku tego niewątpliwego skandalu pozytywnie o nim świadczy. Ma jednak pewien kłopot. Powinien moim zdaniem zastanowić się nad słowem „lojalność” tych rajców i swoich podwładnych którzy jak sądzę o porozumieniu wiedzieli. Wiedzieli a mimo to wystawili swojego przełożonego i urząd w którym za pracę biorą diety lub wynagrodzenia na pośmiewisko.  Dobrze było by nad nimi popracować, bo na razie wątpliwego sortu to ludzie. 

PS. Powyższy tekst ukazał się w marcowym numerze niezależnego miesięcznika „Twoje Info”.